Przed meczem MKS Zgierz - TPR Lublin

Debiutujące w I lidze szczypiornistki TPR Lublin w sobotę grają na wyjeździe z MKS Zgierz. Ich trener Waldemar Czubala zapowiada pierwsze zwycięstwo
Młody zespół TPR w swoim pierwszym sezonie w I lidze poczyna sobie bardzo dzielnie. W pierwszych trzech kolejkach los wyznaczył mu znacznie wyżej notowanych przeciwników, tymczasem w spotkaniach z AZS AWF Wrocław i Łączpolem Gdynia lublinianki sprawiły miłe niespodzianki i wywalczyły remisy. W trzecim meczu ze Słupią Słupsk musiały dopiero uznać wyższość rywalek i uległy im we własnej hali 21:25. Trzeba zaznaczyć, że przez 40 minut prowadziły ze Słupią całkowicie wyrównaną walkę. Trener TPR Waldemar Czubala po tym meczu nie miał zastrzeżeń do zaangażowania i gry obronnej swoich zawodniczek, nie był natomiast zadowolony ze skuteczności w ataku. Uważał, że przy lepszej ofensywie można było Słupię pokonać.

- Dziewczyny zgadzają się z moją oceną. Nie są załamane po porażce, ale złe na siebie. Mówią, że mogły zagrać znacznie lepiej - powiedział lubelski szkoleniowiec.

W jutrzejszym meczu TPR po raz pierwszy spotka się z przeciwnikiem z dolnych rejonów tabeli. MKS Zgierz miał co prawda także silnych rywali - MMTS Kwidzyn, SMS Gliwice i Beskid Nowy Sącz - ale nie zdołał nawiązać z nimi walki. Najniższa z trzech przegranych wynosiła sześć goli (27:33 z MMTS). SMS-owi gospodynie jutrzejszego meczu uległy 16:26, a Beskidowi 14:28.

- Nie ukrywam, że jedziemy do Zgierza po zwycięstwo - zapowiada trener Czubala. - Nie widzieliśmy naszych rywalek, ale ich wyniki wskazują, że stać nas na wygraną. Będziemy poza tym silniejsi niż w ostatnim spotkaniu, bo zagra już Anna Cegłowska, która przed tygodniem musiała pauzować za czerwoną kartkę. Ostatnio dużo uwagi poświęciliśmy treningowi rzutowemu, bo to szwankowało w meczu ze Słupią.

W ostatnim czasie TPR został wzmocniony. Do zespołu dołączyły piłkarki z Kraśnika - bramkarka Karolina Samolej i rozgrywająca Izabela Krajewska. Są już załatwione formalności w ZPRP i nie ma przeszkód, żeby nowe zawodniczki już w Zgierzu pomogły zespołowi.