Piłkarski Puchar Polski: Górnik Zabrze - GKS Katowice 1:0

Łukasz Gorszkow, obrońca GKS-u Katowice, obchodził w środę 30. urodziny. Sprawił sobie nieoczekiwany prezent: samobójczą bramkę, która zdecydowała o porażce jego drużyny
Śląskie derby w Zabrzu nie zapowiadały się frapująco, bo zarówno Górnik, jak i GKS są ostatnio w słabej formie. W dodatku obydwie drużyny przystąpiły do meczu osłabione brakiem piłkarzy powołanych do reprezentacji młodzieżowej (po trzech). Zabrzanie nie mogli również wystawić kontuzjowanego Kamila Kuzery, zaś w składzie gości zabrakło leczącego kontuzję Pawła Pęczaka i chorego Mateusza Sławika. - W ostatniej chwili nasz bramkarz zgłosił niedyspozycję. Miał wysoką gorączkę i nie był w stanie zagrać - powiedział Tomasz Misiewicz, klubowy lekarz GKS-u.

Obie drużyny zagrały przeciętnie. Katowiczanie, którzy zagrali słabe spotkanie, nie potrafili stworzyć okazji do strzelenia bramki. Warte odnotowania były jedynie próby strzałów z dystansu Artura Andruszczaka, który występ w meczu okupił kontuzją. - Po zderzeniu z Michałem Karwanem coś mi chrupnęło w nodze. Nie wiem, kiedy wrócę na boisko, ale obawiam się, że nieprędko - kręcił głową Andruszczak.

Jedyna bramka meczu padła tuż przed przerwą po nieporozumieniu bramkarza GKS-u Dariusza Klytty z obrońcą Łukaszem Gorszkowem. - Chciałem podać do Darka, myślałem, że zrozumie moje intencje - tłumaczył się Gorszkow, który posłał piłkę do siatki obok zaskoczonego Klytty. - Nie wiem, co oni obaj chcieli zrobić. Piłkarz powinien piłkę wybić na róg albo aut. Z drugiej strony bramkarz powinien krzyknąć "moja", jeżeli stara się złapać piłkę - denerwował się Wojciech Borecki, trener GKS-u.

W drugiej połowie zabrzanie mogli kilkakrotnie podwyższyć wynik meczu, jednak najczęściej piłka mijała bramkę. Najbliższy zdobycia bramki był w 70. min Felipe, jednak piłka po jego strzale uderzyła w poprzeczkę. - Byliśmy dzisiaj lepszą drużyną, która zasłużenie wygrała. Szkoda kilku innych niewykorzystanych okazji, bo powinniśmy wygrać bardziej przekonująco - podkreślał Arkadiusz Aleksander, piłkarz Górnika.

Z meczu bardzo zadowolony był trener Werner Liczka. - Cieszę się, bo zagraliśmy dzisiaj lepiej niż ostatnio. Widać, że nasza forma zwyżkuje i zmiennicy okazali się bardzo dobrym rozwiązaniem. Jestem pełen uznania dla debiutującego Pawła Króla i wracającego do składu Felipego - mówił Czech, który po raz kolejny dementował również informacje na temat swojego odejścia z Górnika. - Nic nie wiem o kolejnej propozycji dla mnie. Legia? Nie, nie rozmawiałem z działaczami z Łazienkowskiej. Pracuję w Górniku i tyle na ten temat - zakończył Liczka.

Górnik Zabrze 1 (1)

GKS Katowice 0

Strzelec bramki

Górnik: Gorszkow (42., samobójcza).

Górnik: Lech - Felipe Ż, Karwan, Hernani, Popiela - Joao Paulo (66. Andraszak), Król Ż, Bukalski Ż, Aleksander Ż (77. Bukowiec Ż) - Chałbiński, Liczka (90. Stawowy).

GKS: Klytta - Nawotczyński, Madej, Markowski, Gorszkow (81.Wijas) - Kęska, Widuch, Czerwiec (77.Agafon), Andruszczak (72. Górski) - Plizga Ż, Wróbel.

Widzów: 2000.