Świt wygrał 2:0 z Pogonią w Pucharze Polski

Po przeszło pięciu tygodniach bez zwycięstwa Świt Nowy Dwór wreszcie wygrał. I to 2:0 z pierwszoligową Pogonią. Dla trenera szczecinian Bogusława Baniaka może oznaczać to utratę posady
Świt w obecnym sezonie do tej pory zdobył więcej niż jednego gola tylko w jednym meczu - we wstępnej rundzie PP z MZKS Kozienice. W II lidze taka sztuka jeszcze się nie udała.

W spotkaniu z Pogonią długo jednak zanosiło się, że będzie jak zwykle. W pierwszej połowie piłkarze Świtu znów bardzo dobrze grali w obronie i nie mieli żadnego pomysłu jak zaatakować. Druga połowę zaczęli bez zmian w składzie, ale grać zaczęli śmielej. Efekt przyszedł szybko. Już w 53. minucie, po szybkiej akcji lewym skrzydłem Piotr Kosiorowski minął Krzysztofa Michalskiego i strzelił zza pola karnego. Piłka odbiła się od pleców Pawła Magdonia, po czym wpadła do siatki "za kołnierz" interweniującego bramkarza.

Po strzeleniu gola gospodarze zaczęli atakować jeszcze bardziej zdecydowanie. Bardzo dobrze grali pomocnicy Świtu. W ciągu kilku minut zespół z Nowego Dworu mógł zdobyć kolejne gole. Michał Pulkowski niecelnie strzelił głową, a Jacek Cieśla mając przed sobą tylko bramkarza zwlekał ze strzałem tak długo, aż piłkę zablokował obrońca. Doskonałej okazji nie wykorzystał Adam Czerkas, który minął już bramkarza, ale zgubił piłkę. Zanim się zorientował, gdzie ona jest, obrońcy zdążyli wrócić.

Druga bramka dla Świtu jednak padła. Strzelił ją w 81. min 18-letni Paweł Samczyk. Po solowej akcji przerzucił piłkę nad wybiegającym bramkarzem. Był to pierwszy gol Samczyka w rozgrywkach seniorów (wcześniej grał w Agrykoli). Gratulowali mu wszyscy w drużynie. Łącznie z bramkarzem Rafałem Misztalem, który wykonał szybki sprint od bramki do bramki i z powrotem. - To utalentowany chłopak. Może coś z niego będzie - chwalił swojego napastnika trener Jerzy Masztaler

Zawodnicy Pogoni w końcowych minutach wreszcie oddali dwa strzały. Celnie, ale lekko głową uderzył Przemysław Kazimierczak. Mocno, ale dla odmiany niecelnie, strzelił Artur Bugaj.

- Każde zwycięstwo nad drużyną pierwszoligową jest dla nas bardzo cenne. Tym bardziej, że my dopiero budujemy zespół - mówił po meczu zadowolony trener Świtu. Jego piłkarze z Pogonią wreszcie zagrali tak jak powinni grać w lidze. Bezpiecznie w obronie i skutecznie w ataku. - W pucharze nie ma takiej presji jak w lidze. Gra się bardziej towarzysko - tłumaczył lepszą grę swojego zespołu Masztaler. Inaczej to widział jeden z członków zarządu - Wreszcie nas nie kręcili [sędziowie - przyp. bar], więc mogliśmy grać. Nie było żadnych układów - mówił po zakończonym spotkaniu.

ŚWIT NOWY DWÓR - POGOŃ SZCZECIN 2:0 (0:0). Bramki: Kosiorowski (53.), Samczyk (81.). Widzów: 350. Świt: Misztal - Łowicki, Gmitrzuk, Wysocki, Wawrzyniak - Pulkowski (83. Centkowski), Konopka, Cios, Kosiorowski - Cieśla, Czerkas (70. Samczyk)