Michałowski w wyścigu długodystansowym

Lubelski kierowca Aleksander Michałowski i Paweł Kamiński z Warszawy walczą ze sobą o mistrzostwo Polski w wyścigach górskich. W zawodach długodystansowych z sukcesem wystąpili wspólnie jako załoga jednego samochodu
W najbliższy weekend na Górze św. Anny zostanie rozegrana ostatnia runda mistrzostw Polski w wyścigach górskich. W klasie N-1600 prowadzi Michałowski (Automobilklub Lubelski), drugi ze stratą czterech punktów jest jeżdżący podobnie jak lublinianin Hondą Civic Paweł Kamiński (A. Rzemieślnik). Rywale połączyli siły i w ostatni weekend na Torze Poznań wystartowali w IV (ostatniej) rundzie długodystansowych mistrzostw Polski. Obaj pierwszy raz wystąpili w tego rodzaju wyścigu i potraktowali te zawody jako rekonesans. Wyścig jest rozgrywany przez dokładnie trzy godziny, liczy się, kto przejedzie dłuższy dystans. Poszczególne auta prowadzą teamy złożone z dwóch do czterech kierowców zmieniających się za kierownicą. Nasi kierowcy jechali w klasie do 1600 ccm Hondą, którą Kamiński staruje w wyścigach górskich. Zajęli w tej klasie drugie miejsce za parą Kijas/Brymora (Honda Civic, A. Częstochowski). W klasyfikacji generalnej zwyciężyli Dziurka i Dobrzański (Porsche 661, A. Polski). Michałowski i Kamiński przejechali przez trzy godziny 74 okrążenia toru, czyli około 330 km. Zwycięzcy klasyfikacji generalnej zrobili aż 102 okrążenia.

- Jeździłem już w wyścigach płaskich, ale długodystansowe są dla mnie nowym doświadczeniem. Od lat poświęcam się głównie wyścigom górskim i muszę powiedzieć, że w Poznaniu brakowało mi emocji, jakie są na podjazdach górskich. Tam jedzie się na sto procent, na kilkukilometrowej trasie walczy się o najmniejsze ułamki sekund. Jazda w wyścigu długodystansowym jest "na pół gwizdka".

Michałowski pozostanie przy wyścigach górskich. Jeśli obroni na Górze św. Anny pierwszą pozycję w swojej klasie, będzie to jego trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski. Nie wyklucza też, że spróbuje w przyszłym roku sił w wyścigach w nowym cyklu - Pucharze Volkswagena Golfa. Wszystko zależy od sponsorów i funduszy, jakie uda mu się na przyszły sezon zgromadzić.