Po żużlowym cyklu Grand Prix 2004 i przed GP 2005

Ten sezon bezsprzecznie należał do Jasona Crumpa. Polscy kibice mogą cieszyć się, że w przyszłorocznej edycji znowu o medale mistrzostw świata będzie ścigać się co najmniej trzech biało-czerwonych
Dwa zwycięstwa, trzy drugie miejsca, czwarte, jeszcze dwa inne starty w półfinałach i jedna wpadka we Wrocławiu (jeśli tak można nazwać odpadnięcie w biegu o półfinał) - tak równo jeżdżącego żużlowca jak Crump nie było. Australijczyk zrezygnował przed tym sezonem ze startów w lidze szwedzkiej, skupił się na GP i dzięki temu ustrzegł się błędów, przez które stracił niemal pewny tytuł w zeszłym sezonie. - Zasłużył na złoto: jeździł równo i skutecznie cały sezon. Ja zawiodłem w Cardiff i Kopenhadze - komentował wicemistrz Tony Rickardsson. - Ale w następnym sezonie będzie musiał się sporo napracować, żeby utrzymać tytuł. Mnie nie zabraknie woli walki i determinacja, by dogonić Maugera w liczbie sześciu tytułów mistrzowskich - zapewniał Szwed.

Ten sezon pokazał, że stara gwardia GP trzyma się dzielnie (Crump ma 29 lat, Rickardsson i brązowy Greg Hancock 34, czwarty Leigh Adams i szósty Tomasz Gollob po 33). Najbardziej niespodziewany wydaje się renesans formy Hancocka. - Bardzo miło jest znowu być na podium GP po siedmiu latach. jestem optymistą przed kolejną edycją GP, bo nowy regulamin wydaje się mi bardziej sprawiedliwy i korzystny dla mnie - stwierdził Amerykanin po sobotnim finale w Hamar. Najbardziej rozczarowany jest trzeci rok z rzędu Adams, bo trzeci raz w ostatnim turnieju traci szansę na pierwszy medal i kończy cykl jako czwarty.

Choć w ścisłej czołówce znaleźli się sami weterani GP, to pierwszy raz od lat niezwykle ostro zaatakowali "młodzi gniewni". Zwycięstwa Duńczyków - 24-letniego Hansa Andersena (Goeteborg; był jeszcze trzeci w Krsko) i dwa lata starszego Bjarne Pedersena (Wrocław) - to były sensacje, ale zarazem pojedyncze wybryki, bo obaj nie utrzymali się w 8-osobowej elicie i muszą liczyć teraz na łaskawość zarządzającej cyklem firmy Benfield Sports International. Górę wzięła stabilna jazda Andreasa Jonssona (24 lata) i Jarosława Hampela (22) na miarę dwóch finałów i dwóch półfinałów. Debiutant Hampel dokonał zresztą nie lada wyczynu: jako jedyny z czołowej ósemki nie pojechał w jednym turnieju z powodu kontuzji obojczyka i nie wypadł z grupy premiowanej startami w GP 2005!

A jak ocenić mieszkańców naszego regionu - Tomasza Golloba i Piotra Protasiewicza? T. Gollob w kilku turniejach za bardzo zawierzył zapędzaniu się na zewnętrzną część toru, gdzie jego jawy nie miały już takiej szybkości, by pozwolić obronić się przed atakami żużlowców jadących przy krawężniku. Sukces w Bydgoszczy, podium w Hamar, finał w Sztokholmie nadal jednak nakazują upatrywać T. Golloba jako kandydata do medalu w GP 2005. Może na dobre wyjdzie mu przesiadka na silniki GM, ku czemu ponoć najlepszy polski żużlowiec coraz bardziej się skłania. "Pepe" pożegnał się z cyklem, ale w stylu nie przynoszącym ujmy (choć miał fatalny początek w Sztokholmie i Pradze). W końcu trzeci raz w życiu dojechał do finału turnieju (Wrocław). - Trzy razy odpadałem w biegach o wejście do półfinału. Tych punktów zabrakło, by walczyć o pozostanie w elicie - podsumował jazdę w GP 2004 zawodnik Apatora/Adriany. W następnym cyklu lukę po nim postara się wypełnić debiutant Tomasz Chrzanowski.



JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ CYKL GP 2005?

BSI ustaliło 10 terminów dla turniejów finałów indywidualnych mistrzostw świata. Dziś pewne jest, że żużlowa elita zawita na stadion Millennium w Cardiff (11 czerwca) i Parken w Kopenhadze (25 czerwca) - na obie imprezy trwa już internetowa przedsprzedaż biletów. Umowę z BSI na organizację turnieju ma też Bydgoszcz (prawdopodobnie 3 września), ale Anglicy - jeśli ratusz i BTŻ nie odda długu za poprzednie GP i nie wniesie stosownych opłat wynikających z kontraktu - mogą się rozmyślić. Na 95 proc. trzeci rok z rzędu Krsko będzie miało GP Słowenii.

Nie odbędą się już turnieje w Hamar, Sztokholmie i najprawdopodobniej w Goeteborgu. W Szwecji planowany jest powrót na stadion w Linkoeping i debiut w Malilli (oba tory są naturalne). Znowu żużlowcy mają jechać w GP Niemiec na inaugurację cyklu (jednym z kandydatów jest Monachium). W grę wchodzi ponoć jeszcze jedna impreza w Wielkiej Brytanii, Danii (Aarhus), debiut na Węgrzech (Debreczyn lub Miszkolc). Jak widać, BSI postanawia wracać na stałe tory z nauralną nawierzchnią.

W turnieju pojedzie już tylko 16 zawodników (a nie 24): pierwszych ośmiu z tegorocznego cyklu (Crump, Rickardsson, Hancock, Adams, N. Pedersen, Gollob, Jonsson, Hampel), dwóch najlepszych ze światowych eliminacji (Lindbaeck, Chrzanowski), pięciu z dzikimi kartami od BSI na cały cykl (główni kandydaci to Anglicy Richardson i Nicholls, Duńczycy Andersen, B. Pedersen, Norweg Holta, Czech L. Dryml) i jeden z dziką kartą na daną imprezę. - Chcemy zachować równowagę, idąc kluczem geograficznym. Dlatego można się spodziewać, że do GP zaprosimy np. dwóch Anglików - przyznaje szef BSI John Postlethwaite. A do GP 2006 awansuje znowu tylko czołowa ósemka mistrzostw, uzupełniona o ósemkę wskazaną przez BSI (w tym siódemkę na cały sezon).

Turniej będzie rozgrywany według tradycyjnej tabeli 20-biegowej (każdy pojedzie pięć razy), po nim półfinały i finał. Zmieni się punktacja w turnieju. Tylko finaliści zachowają odpowiednią liczbę, jak działo się dotąd w zawodach (zwycięzca 25 pkt, drugi - 20, trzeci - 18 i czwarty - 16). Pozostali uczestnicy turnieju otrzymają do klasyfikacji cyklu tyle punktów, ile zgromadzą w pięciu regulaminowych startach turnieju; a czwórce, która odpadnie w półfinale, doliczy się punkty za ten szósty bieg.

Zgodnie z tym, że zmniejszono elitę GP z 24 do 16, inaczej będzie wyglądał podział dolarowych premii za dane miejsce w turnieju. Najsłabszy zawodnik ma wzbogacić się o 4 tys. "zielonych" (dotąd tylko 1,6 tys.; wielu zawodników narzekało, że musi sporo dokładać do startu w imprezie, a na swoje wychodzą tylko ci, którzy dojadą do półfinałów). Nie wiadomo, ile warte będzie zwycięstwo w turnieju (dotąd 10,250 tys.)