Rozmowa z Jackiem Grabowskim, trenerem siatkarzy Gwardii Wrocław

- W tym sezonie będzie o wiele trudniej o awans niż w poprzednim. Bydgoszcz i Radom zbudowały bardzo mocne składy. Tam są sponsorzy, którzy mają konkretny cel - awans do serii A - mówi trener Gwardii Jacek Grabowski. Dziś jego zespół zainauguruje rozgrywki w serii B od wyjazdowego meczu z rezerwami Skry Bełchatów


Anna Monkos, Jakub Michalak: Minęły już trzy miesiące od czasu, kiedy przestał Pan trenować siatkarki Gwardii i przejął męską drużynę. Stęsknił się Pan za swoimi dziewczynami? A może łatwiej się Panu dogadać z chłopakami?

Jacek Grabowski: Trudne pytanie... Muszę uważać na to, co powiem, bo dziewczyny na pewno będą czytać [śmiech]. A tak na poważnie, to zawsze podkreślałem, że jestem trenerem siatkówki, a nie trenerem siatkówki kobiet. Teraz bardzo chciałbym się odnaleźć w pracy z mężczyznami. Ale będę na pewno z wielkim sentymentem patrzył na to, co się dzieje w zespole kobiecym. Przecież nikt mi nie odbierze tych wszystkich lat spędzonych z tą drużyną. W jakiś sposób to ja ją kształtowałem, budowałem. Trudno by mi było nagle się od tego odciąć. Poza tym trenerem siatkarek jest człowiek, z którym nie tylko wiele lat współpracowałem, ale który jest również moim przyjacielem poza boiskiem. Mam więc informacje z pierwszej ręki.

Było Panu ciężko, gdy okazało się, że drużynę siatkarek czeka start w europejskich pucharach, a Pan zostaje odsunięty i przeniesiony do drużyny męskiej?

- Zdawałem sobie sprawę, że w sporcie zmiany na stanowisku trenerskim są nieuniknione. A czy czuję żal? Przecież wiem, jakie są realia. Wszystko się zmienia. Rodzic też najpierw wychowuje sobie dziecko, a potem ono odchodzi z domu i koniec. Takie jest życie. Człowiek coś tworzy, a potem nie zawsze z tego korzysta. Siatkarki mają teraz po dwadzieścia lat, będą się właśnie teraz rozwijać, grać coraz lepiej... Ale teraz już o tym nie myślę. Koncentruję się na pracy z mężczyznami.

W przedsezonowych turniejach nie mógł wystąpić z powodu kontuzji Maciej Krupnik. Czy z jego kolanem jest już w porządku?

- Niestety nie. Maciek wciąż jest w szpitalu. Okazało się, że zainfekowała go bakteria. Teraz trzeba będzie to wyleczyć. Jego powrót do zdrowia może się przeciągnąć nawet do miesiąca. Dla nas jest to wielkie osłabienie. Jest to jeden z zawodników, na którego bardzo liczyłem. Bez niego trudno nawet powiedzieć, jaką prezentujemy wartość jako zespół.

Uważa Pan, że jak na serię B macie optymalny skład? Czy chciałby Pan dokonać jeszcze jakiś wzmocnień?

- Cóż, dysponowaliśmy określonym przez prezesa budżetem i w nim musieliśmy się zamknąć. Ja mogłem tylko przesuwać te środki na określone pozycje. Zbudowałem zespół na tyle silny personalnie, na ile nas było stać. A czy dobrych dokonałem wyborów, to się okaże po sezonie. Mogłem oczywiście postąpić inaczej - zamiast Poskrobki czy Markiewicza zakontraktować innego rozgrywającego i wtedy Dutkiewicz byłby drugim wystawiającym. Ale ja uznałem, że on sobie poradzi i świadomie postawiłem na Poskrobkę. Za swoje decyzje biorę pełną odpowiedzialność.

Mówiło się, że największy atut Gwardii to środek bloku. Teraz, po kontuzji Krupnika, tak zapewne nie będzie.

- Rzeczywiście, mieliśmy mieć najsilniejszy środek bloku w serii B. Ale nie załamujemy rąk. Dostrzegam w tym zespole inne atuty. Mamy dwóch równorzędnych atakujących - Zająca i Gulczyńskiego. Z kolei Szczurowski i Poskrobko to para bardzo dobrych przyjmujących. A dobre przyjęcie ułatwi rozgrywanie Dutkiewiczowi. Myślę, że to są atuty, które będziemy chcieli wykorzystać.

Będziecie walczyć o awans już w tym sezonie?

- Postaramy się. W tym sezonie będzie jednak o wiele trudniej o awans niż w poprzednim. Bydgoszcz i Radom zbudowały bardzo mocne składy. Tam są sponsorzy, którzy mają konkretny cel - awans do serii A. W Bydgoszczy mają 13 równorzędnych zawodników! Oni grali ostatnio na turnieju w Bełchatowie z zespołami z serii A i zajęli trzecie miejsce! Zostawili za plecami Energię Sosnowiec, Olsztyn, Politechnikę... Silny zespół będzie w Bielsku, gdzie trenuje Grzesiu Wagner. W Gorzowie trenerem jest Waldemar Wspaniały, a to też świadczy o tym, że nie będzie to słaba ekipa.

Jak przedstawia się sprawa spłaty długów z poprzednich lat wobec siatkarzy?

- Jeśli chodzi o spłatę długów, to bardziej kompetentni są panowie Plichta i Łopaciński [działacze sekcji - red.]. Ja wiem tylko tyle, że te sprawy należy prostować, mamy program naprawczy.

W poprzednim sezonie działacze Gwardii narzekali na nikłą pomoc ze strony miasta. Jak jest teraz?

- Na pewno nie jestem odosobniony w sądzie, że miasto mogłoby nam pomóc, udostępniając halę Orbitę w sposób bardziej przyjazny. Jest to ewenement w skali kraju, że hala miejska jest utrzymywana ze środków klubowych! Powinno być raczej odwrotnie. Przecież jesteśmy lokalnym klubem, promujemy Wrocław, mając Wrocław w nazwie. I w związku z tym mamy płacić za użytkowanie hali, która jest miejska, czyli de facto każdego z nas! To jest paranoja. W efekcie będziemy trenować na Krupniczej, a grać w Orbicie. Faktycznie czekają nas same wyjazdy.

Jarosz był trenerem znanym z wybuchowego temperamentu. O Kłosie mówiło się, że był zbyt spokojny. Jak Pan się odnajduje między takimi osobowościami?

- Nie chciałbym się wypowiadać na temat tego, jakimi oni byli trenerami. O tym wiedzą tylko oni i zawodnicy. Mogę tylko oceniać skuteczność ich pracy. Trener Jarosz był trenerem skutecznym.



Majtki w koronki, czyli Jacek Grabowski porównuje pracę z siatkarkami i siatkarzami

SIATKARZE

1. Grają szybciej, bardziej dynamicznie. Mocniejszy jest atak i zagrywka.

2. Ciężar ataków spoczywa właściwie tylko na atakujących.

3. Na boisku są bardziej zaangażowani, mają więcej inicjatywy i sami starają się czytać grę przeciwnika.

4. Nie biorą tak do siebie negatywnych uwag. Przyjmują je raczej na spokojnie.

5. Mniejszą rolę, niż u kobiet odgrywa pozaboiskowa rywalizacja. Chociaż też się zdarza. O co? Na przykład o to, kto ma lepszy samochód.

SIATKARKI

1. W grze są bardziej precyzyjne, dokładne, lepsze w przyjęciu piłki dołem. Atak i zagrywka są lżejsze.

2. Odpowiedzialność za atak mocno się rozkłada. Atakują środkowe i skrzydłowe. W sumie najbardziej obciążone są lewoskrzydłowe.

3. Trener żeńskiej drużyny musi być świetnym psychologiem, czasem mediatorem. Uważać, żeby nie powiedzieć o jedno słowo za dużo. Nie może urazić ambicji zawodniczki. Dziewczyny wszelkie uwagi biorą bardzo do siebie.

4. Jest więcej punktów zapalnych do konfliktu. Dochodzą "babskie sprawy" - jedna ma chłopaka, druga nie. Jedna ma majtki w koronki, inna nie. Relacje bywają zakłócone, zanim dziewczyny zdążą wejść na salę.

5. Dziewczyny zawsze bardzo oszczędzały się na siłowni. Bały się, żeby im nie urosły mięśnie, chociaż to przecież nie jest takie proste. Sam im wiele razy mówiłem: "Popatrzcie na mnie, trenowałem tyle lat i spójrzcie na moje ramiona. Wszystko na nic! [śmiech]".



Gwardia Wrocław w sezonie 2004/2005

Skład: Rafał Jarząbski, Maciej Zając (przyszedł z Jadaru Radom), Maciej Krupnik, Wojciech Szczurowski, Mariusz Dutkiewicz, Grzegorz Górnik, Michał Kwasiborski, Piotr Poskrobko (przyszedł z AZS-u Olsztyn), Maciej Leński, Jakub Markiewicz (przyszedł z NKS Nysa), Marcin Ciesielski, Roman Gulczyński, Michał Uliński (przyszedł z Razem Wołów).

Mecze Gwardii w pierwszej rundzie: 2.10 - Skra II Bełchatów (wyjazd); 9.10 - BBTS Bielsko (dom); 16.10 - Moderator Hajnówka (w); 23.10 - Joker Piła (w); 30.10 - Chemik Bydgoszcz (d); 6.11 - Avia Świdnik (w); 13.11 - SPS Zduńska Wola (d); 20.11 - GTPS Gorzów (w); 27.11 - Jadar Radom (d); 04.12 - AZS Opole (w); 11.12 - KPS Wołomin (d); 18.12 - AZS Politechnika Gliwice (w); 08.01 - Orzeł Międzyrzecz (d).