Odszedł trener Ryszard Rysztowski

W sobotę zmarł w Bartoszycach Ryszard Rysztowski. Miał 56 lat. Był trenerem podnoszenia ciężarów i pochodził z Kętrzyna. I tam we wtorek o gdz. 13.00 odbędzie się Jego pogrzeb






Rozmawiałem z Nim kilka dni temu. Zapraszał na sobotę do Bartoszyc na młodzieżowe mistrzostwa województwa warmińsko-mazurskiego. Twierdził uparcie, że musi tylko dotrwać do tych zawodów. Mówił bardzo słabym głosem. Nie bardzo wiedziałem, dlaczego. On czuł, że uchodzi z niego życie, choć nie wiedział, że jest śmiertelnie chory.

Zmarł tak, jakby to sobie wymarzył. W trakcie zawodów w podnoszeniu ciężarów. Na zawodach, które organizował z wielkim zaangażowaniem. Śpieszył się, bo chciał, by wypadły szczególnie okazale. I On wiedział, dlaczego. Przyjechał do sali w sobotę rano, by dopilnować wszystkiego. Był bardzo słaby... Położył się w szatni, by odpocząć. Przyjaciele odwieźli Go do domu. Tam zasnął. Na zawsze... Tylko dlaczego tak prędko...

Wychował wielu zawodników i zawodniczek w klubie Przyjaźń Bartoszyce. To On wynalazł i wyszkolił Ewę Kuraś, reprezentantkę i wielokrotną rekordzistkę Polski. Sam też trenował i startował w mistrzostwach Polski weteranów. Nawet przed rokiem zdobył tytuł najlepszego.

Będzie pustka. Będzie mi brakowało długich rozmów z Panem o sporcie i ciężarach. Znaliśmy się wszak dziesiątki lat... Jako zawodnicy sekcji lekkoatletycznej w Kętrzynie. Startowaliśmy razem w barwach LZS-ów. To było Pana ukochane zrzeszenie. Potem kontaktowaliśmy się zawodowo. Nigdy nie mówiliśmy sobie po imieniu. To był wyraz wzajemnego szacunku... I niech tak zostanie na zawsze - Panie Ryszardzie.