Piłkarska I liga: Pogoń Szczecin - GKS Katowice 4:2

Nieudana okazała się wyprawa "Gieksy" do Szczecina. W ostatnim kwadransie nasz zespół stracił dwa gole, na domiar złego kontuzji nabawił się napastnik Grzegorz Kmiecik
Piłkarze Pogoni z napięciem czekają na dzisiejsze zebranie Rady Miasta, które być może zadecyduje o przyszłości klubu. Stres nie przeszkodził im jednak w odniesieniu zwycięstwa nad Katowicami.

W szczecińskim zespole świetnie zagrał Claudio Milar, który zaczyna odgrywać rolę lidera Pogoni. Przeciwko "Gieksie" Milar zdobył dwie bramki. Pierwszą z wolnego, która otworzyła wynik. Drugą po indywidualnej akcji na pełnej szybkości (a nie jest to jego wielki atut), którą ustalił rezultat spotkania. Także z jego podania gola dla portowców strzelił Mariusz Masternak, były obrońca chorzowskiego Ruchu.

Przy Milarze przebudził się doświadczony Artur Bugaj, który w sobotę zdobył jednego gola, a powinien dwa. Przy drugiej szansie (63. min) dobijał strzał Tomasza Parzego, ale trafił w pierś ofiarnie broniącego bramkarza Mateusza Sławika.

Dwa gole, które padły dla katowiczan, były efektem poważnych błędów defensywy Pogoni. Za pierwszym razem obrońcy nie upilnowali Artura Andruszczaka, który na polu karnym miał wystarczająco dużo czasu, aby dokładnie przymierzyć i posłać piłkę do siatki pod nogami interweniującego bramkarza. Za drugim Julcimar bezmyślnie faulował Stanisława Wróbla na polu karnym, a poszkodowany wykorzystał jedenastkę. Wydawało się, że uskrzydleni powodzeniem katowiczanie mogą nawet wygrać w Szczecinie. Po chwili stworzyli jeszcze dwie okazje, niestety, zmarnowali je.

Z upływem czasu nasi piłkarze coraz częściej myśleli jednak o obronie remisu i to się na nich zemściło. Pogoń zaatakowała i w ostatnim kwadransie zdobyła dwa gole. Mogła ich strzelić nawet więcej, ale dogodne okazje zmarnowali Olgierd Moskalewicz, Krzysztof Michalski, Tomasz Parzy i Bugaj.

- Szkoda przegranej, bo graliśmy bardzo dobrze - żałował Grzegorz Kmiecik. Napastnik "Gieksy" nie dotrwał na boisku do końca spotkania. - Przyblokowało mi kolano i tak mi się słabo zrobiło, że nawet nie miałem sił krzyknąć o pomoc czy poprosić o zmianę. Mam nadzieję, że to tylko stłuczenie, bo chcę grać i pomóc drużynie w kolejnych meczach - dodał.



Pogoń Szczecin4 (2)
GKS Katowice2 (1)
Strzelcy bramek

Pogoń: Milar (18., z rzutu wolnego), Bugaj (34., bez asysty), Masternak (74., głową z podania Milara), Milar (77., bez asysty).

GKS: Andruszczak (37., z podania Gorszkowa), Wróbel (52., z karnego podyktowanego na faul Julcimara na nim samym).

Widzów: 10 tys.

Składy

Pogoń: Grzanka - Michalski, Julcimar, Masternak, Rodrigo Ż - Łabędzki Ż, Kaźmierczak, Terlecki Ż (46. Parzy), Moskalewicz - Bugaj (80. Giuliano), Milar (88. Magdoń).

GKS: Sławik - Pęczak, Markowski, Fonfara - Kęska Ż (85. Górski), Widuch, Gorszkow Ż, Wróbel, Andruszczak (83. Nawotczyński) - Kmiecik Ż (80. Plizga), Brożek.

Sędziował: Mariusz Podgórski (Wrocław).

Pogoń - GKS

15strzały12
8strzały celne6
6rzuty rożne3
3spalone3
12faule18
Piłkarz meczu

Claudio Milar - na niego obrona GKS nie znalazła sposobu: dwie bramki, jedna asysta



Rozmowy pod szatnią

Artur Andruszczak (pomocnik GKS Katowice):

Na początku spotkania mieliśmy całkiem dobre dwie sytuacja, których jednak nie wykorzystaliśmy. Później za bardzo się cofnęliśmy i straciliśmy dwie bramki ze stałych fragmentów gry. Gdy wyrównaliśmy, chyba za szybko uwierzyliśmy, że wywieziemy punkty ze Szczecina. Nawet mogliśmy objąć prowadzenie, ale to jednak Pogoń strzelała, nie my. Gol na 3:2 padł w kontrowersyjnych okolicznościach. Krzysiek Michalski wrzucił już piłkę w pole karne, a padł za boiskiem. Nie wiem, czemu sędzia odgwizdał faul. Zresztą za dużo bramek tracimy po wolnych i rogach. To trzeba poprawić. Musimy wziąć się w garść i wygrać za tydzień u siebie.

Waldemar Grzanka (bramkarz Pogoni):

- Nie chcę oceniać swojego występu. Muszę go przeanalizować na spokojnie z drużyną. Jestem jednak zadowolony, bo dużo zdrowia mnie i moją rodzinę kosztowało, bym teraz stał w tym miejscu. Ten sukces dedykuję swojej rodzinie, a szczególnie żonie. Przy pierwszym golu dla Katowic wyglądało, że Artur Andruszczak jest na spalonym. Może mogłem wcześniej wyjść i skrócić kąt.

not. lis

Zdaniem trenerów

Wojciech Borecki (GKS Katowice):

- Gratuluję Pogoni zdobycia trzech punktów. To był dla obu drużyn bardzo ważny mecz i w takich kategoriach go potraktowaliśmy. Kibice zobaczyli ciekawe spotkanie z sześcioma bramkami, więc nie mieli prawa się nudzić. Ja chcę pochwalić swój zespół za to, że wyciągnął z wyniku 0:2 na 2:2. Mogło się wydawać, że mecz układa się na remis. Niestety... Muszę zganić zespół za niefrasobliwość i stratę trzeciej bramki. Ona rozstrzygnęła losy meczu. Pogoń mieliśmy rozszyfrowaną. Wiedzieliśmy, że jej mocną stroną są stałe fragmenty gry, a mimo to trzy gole straciliśmy z takich zagrań.

Bogusław Baniak (Pogoń Szczecin):

- Mecz przypominał mi spotkanie z rundy wiosennej, z ŁKS Łódź, którego trenerem był wtedy Wojtek Borecki. Dramaturgia była, to dowód, że piłka jest piękna. Obawiałem się, że zawirowania wokół klubu będą miały wpływ na grę zespołu. Dziś jednak graliśmy w piłkę. To granie zatrzymał nam gol Andruszczaka. Ten chłopak chciał mi pokazać ząbki i to mu się udało. Mam wielkie wątpliwości, co do rzutu karnego dla Katowic. Moim zdaniem go nie było, ale sędzia swoją decyzją świetnie zmobilizował mój zespół do jeszcze lepszej gry.