Przed meczem MKS Mława - GKS Bełchatów

Beniaminek z Mławy, sobotni rywal GKS Bełchatów, to drugoligowiec, o którym niewiele wiadomo
W krótkiej historii MKS, który w 1997 roku powstał na bazie Mławianki, awans do drugiej ligi to największy sukces. Jak na absolutnego beniaminka radzi sobie wyjątkowo dobrze. Co prawda zajmuje miejsce w strefie spadkowej, ale rozegrał dwa mecze mniej niż pozostali, ponieważ większość graczy leżała w szpitalu z powodu zatrucia pokarmowego. O nieobliczalności drużyny z Mławy przekonał się m.in. ŁKS, który poległ tam 0:1, i Górnik Polkowice - przegrał 0:3. Najbardziej znany piłkarz MKS to były widzewiak Maxwell Kalu. Bełchatowianie lepiej znają Adriana Woźniczkę, który w sezonie 2001/02 grał w GKS.

Poza Kalu oraz innym Nigeryjczykiem Bensonem Anihem, żaden z mławian nie grał w ekstraklasie. Faworyta można więc wskazać bez wahania. Nawet jeśli bełchatowianie wystąpią w osłabionym składzie. Na urazy narzekają bowiem Janusz Dziedzic i Rafał Berliński. - Odczuwam lekki ból, ale jest to tak ważny mecz, że muszę pomóc drużynie - mówi Dziedzic.

Dobrej myśli jest również Berliński: - Miałem naciągnięte więzadło poboczne, ale powinno być wszystko w porządku.

Skład obrony nie powinien więc zmienić się w porównaniu z meczem z Zagłębiem Sosnowiec, gdzie obok Berlińskiego zagrali Jano Frohlich i Tomasz Augustyniak, zdobywca pierwszego gola. W pomocy trener Mariusz Kuras będzie miał jednak dylemat - czy wystawić Jacka Popka, czy Roberta Kolendowicza. Ten ostatni w meczu pucharowym z Piastem Gliwice pokazał, że należy mu się miejsce w podstawowym składzie. Mniej przekonywająco wypadł inny rezerwowy Radosław Matusiak, więc w ataku z Dziedzicem zagra Grzegorz Król.

W szerokiej kadrze na mecz z składzie najprawdopodobniej zabraknie Macieja Kaczorowskiego, który narzeka na kontuzję stopy. Zastąpi go pewnie Łukasz Adamski, bo Dariusz Patalan nie jest przygotowany na tyle, by poradzić sobie w meczu ligowym.

Bełchatowianie mają już na koncie 11 kolejnych meczów bez porażki, ale na wyjazdach rzadko odnoszą zwycięstwa. - Zremisowaliśmy trzy mecze na wyjeździe i chcielibyśmy wreszcie wygrać na obcym boisku - mówi trener Mariusz Kuras. - Nie wiemy, na co stać rywala, bo nie mamy dokładnych danych, ilu piłkarzy chorowało. Wyjeżdżamy dzień wcześniej. To jest kawał drogi, poza tym nie chcemy później niczego żałować.