Piłkarski Puchar Polski: zwycięstwo Katowic, remis Odry, porażka Piasta

Niespodzianek nie było. GKS łatwo wygrał z IV-ligowcem z Opolszczyzny, Piast nie dał rady liderowi II ligi. Szkoda, że Odra nie wygrała w Łodzi, bo w meczu z ŁKS-em zasłużyła na zwycięstwo.


GKS Katowice - Skalnik Gracze 3:0

Piłkarze z Bukowej łatwo wygrali z przestraszonymi trochę gośćmi. - Dla nas ten mecz był wielkim przeżyciem. Zagraliśmy z niezwykle utytułowaną drużyną, dla dużej liczby widzów, przy światłach. To nie zdarza się nam na co dzień - podkreślał trener Andrzej Polak. Do Katowic przyjechało kilkudziesięciu kibiców Skalnika. Kolorowo przystrojeni, do końcowego gwizdka żywiołowo wspomagali swoich zawodników. Starania fanów i piłkarzy Skalnika docenili miejscowi kibice, którzy po zakończeniu meczu skandowali: "Skal-nik, Gra-cze!".

- To wspaniałe, że mogliśmy zagrać w tak miłej atmosferze - mówił Krzysztof Markowski, który w 82. min strzelił fantastycznego gola z rzutu wolnego. - Długo trenowałem ten element gry i końcu wyszło. Zamieniłbym jednak tego gola na bramkę w ostatnim meczu z Wisłą Płock - mówił piłkarz. Katowiczanie, którzy przystąpili do tego spotkania w rezerwowym składzie, dominowali na boisku przez 90 minut. W pierwszej jedenastce pojawiło się kilku piłkarzy, którzy na co dzień zasiadają głównie na ławce rezerwowych: Wojciech Krauze, Grzegorz Górski, Łukasz Wijas, Tadeusz Bartnik. We wczorajszym meczu zadebiutował również były gracz Wisły Kraków Łukasz Nawotczyński. - Jestem zadowolony z postawy Łukasza, bo dopóki miał siły, był ważnym elementem drużyny. Widać jeszcze, że nie jest gotowy do gry przez pełne 90 minut, ale wierzę, że już wkrótce włączy się do walki o miejsce w podstawowej jedenastce - powiedział trener Wojciech Borecki. W meczu nie mogli za to zagrać Roman Madej, Mieczysław Agafon i Dariusz Klytta, którzy doznali zatrucia pokarmowego. Borecki dał również odpocząć narzekającym na lekkie urazy Pawłowi Pęczakowi i Grzegorzowi Fonfarze.

W meczu z dobrej strony pokazał się doświadczony Wróbel, który strzelił Skalnikowi dwie bramki. Pierwszy gol padł z rzutu karnego, po faulu Grzegorza Kutyły na Grzegorzu Górskim. Drugą bramkę Wróbel strzelił po podaniu Grzegorza Kmiecika w ostatnich sekundach meczu. - No cóż, strzeliłem dwie bramki, ale to o niczym nie świadczy. Wciąż muszę walczyć o miejsce w wyjściowym składzie GKS-u. Wierzę jednak, że może ten mecz był dla mnie nadzieją na lepsze czasy - mówił Wróbel. - Mecze Pucharu Polski to szansa dla zawodników z szerokiej kadry do zaprezentowania się. Na razie zawieszamy pomysł klubu satelickiego przynajmniej do wiosny [klubem satelickim GKS-u miały zostać Szombierki Bytom - przyp. red.], bo nie mamy piłkarzy, których moglibyśmy przekazać. Myśleliśmy np. o Damianie Kroczku, ale ten wolał... rozbrat z piłką nożną - powiedział Dziurowicz.

GKS Katowice 3 (1)

Skalnik Gracze 0

Strzelcy bramek

GKS: Wróbel (31. z rzutu karnego, 90. po podaniu Kmiecika), Markowski (82. z rzutu wolnego).

GKS: Sławik - Nawotczyński, Markowski, Bartnik - Krauze, Gorszkow, Wijas, Górski (73. Widuch), Andruszczak (46. Kęska) - Wróbel, Plizga (60. Kmiecik). Skalnik: G. Bąk - Zgardziński, Jacek, Kutyła, Żarów - Dec (65. Mocia), Ścisło, Burzyński, Kownacki, Worek (89. Szczepańczyk) - Kapolka (65 Z. Bąk).

Widzów: 900.



Wynik drugiego meczu grupy VII: Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Zabrze 3:2

ŁKS - Odra 1:1

Odra Wodzisław przez godzinę była zdecydowanie lepsza. Podopieczni trenera Marka Chojnackiego momentami bronili się rozpaczliwie. Gdyby nie doskonała postawa w bramce Witolda Sabeli, mogli przegrać różnicą przynajmniej czterech goli. Jednak po jednym z kontrataków gola zdobyli gospodarze.W 23. min dobrą centrą popisał się Kamiński, piłka trafiła do Nuckowskiego, który ograł obrońcę, a następnie bez problemu pokonał Mariusza Pawełka. To była właściwie jedyna akcja, po której ŁKS mógł strzelić gola.

Od tego momentu przewagę miała Odra, i to tak dużą, że wyrównanie było tylko kwestią czasu. W 33. min Sabela instynktownie obronił strzał najlepszego na boisku Piotra Rockiego, a osiem minut później - po uderzeniu z woleja Łukasza Masłowskiego - łodzian uratował słupek.

Druga połowa zaczęła się dosyć spokojnie, ale w 50. min Rocki ponownie sprawdził umiejętności bramkarza. Napór Odry była tak duży, że łodzianie chwilami nie potrafili wyprowadzić piłki z własnej połowy, a nawet wybić jej z własnego pola karnego. Tak było w 56. min, kiedy po rzucie rożnym pod bramką gospodarzy powstało ogromne zamieszanie. Aż pięciu ełkaesiaków nie zdołało wybić piłki, do której dobiegł Masłowski i sprytnym strzałem pokonał Sabelę.

Od tej chwili atakowali już tylko goście, ale mecz życia rozgrywał Sabela. Łódzki bramkarz wychodził obronną ręką z beznadziejnych wprost sytuacji. Obronił m.in. atomowe uderzenie z bliska Rockiego (74. min) oraz dwa groźne strzały Marka Kubisza (81. i 84.).

ŁKS ŁÓDŹ 1 (1)

ODRA WODZISŁAW 1 (0)

STRZELCY BRAMEK

ŁKS: Nuckowski (23.)

Odra: Masłowski (56.).

Widzów: 2,5 tys.

ŁKS: Sabela - Słowiński Ż (74. Białek), Golański, Kłus, Przybyszewski - Kamiński, Niżnik, Leszczyński, Barbosa, Wachowicz (46. Mysona) - Nuckowski Ż (55. Bolimowski).

Odra: Pawełek - Grzyb, Malinowski, Dymkowski Ż, Szary - Woś (68. Kubisz), Zganiacz, Rocki Ż (77. Wieczorek), Muszalik Ż, Masłowski - Nosal (64. Szewczuk).

Jerzy Walczyk

Wynik drugiego meczu grupy V: Wisła Płock - Kujawiak Włocławek 3:2



Bełchatów - Piast 2:1

Mecz nie wywołał wielkiego zainteresowania. Piast to drużyna grająca bardzo defensywnie. Potwierdziło się to choćby w ligowym meczu obu zespołów, który zakończył się bezbramkowym remisem. Tym razem bełchatowianie znaleźli sposób na naszą drużynę. Już w 5. min po rzucie rożnym Roberta Kolendowicza do bramki trafił głową Jacek Popek. Piast sporadycznie próbował szczęścia w ataku i dopiero po kwadransie na mocny strzał zdecydował się Paweł Gamla. Na miejscu był jednak Łukasz Sapela. Cztery minuty przed przerwą na strzał z około 20 m zdecydował się Grzegorz Król i piłka po raz drugi wpadła do bramki Piasta.

W drugiej połowie bełchatowianie często gościli w polu karnym rywala, ale niewiele z tego wynikało. Dopiero w 70. min kibice poderwali się, kiedy Dariusz Pawlusiński trafił z rzutu wolnego w słupek. W odpowiedzi bramce Sapeli omal nie zagroził... Edward Cecot, który skiksował, przecinając podanie, ale piłka wyszła na rzut rożny. Goście dopięli swego kwadrans przed końcem. Przeprowadzili koronkową akcję, po której Marcin Chyła wepchnął piłkę do bramki.

GKS BEŁCHATÓW2 (2)
PIAST GLIWICE1 (0)
STRZELCY BRAMEK

GKS: Popek (5.), Król (41.).

Piast: Chyła (75.).

Widzów: 1 tys.

SKŁADY

GKS: Sapela - Pietrasiak Ż, Cecot, Frohlich, Popek - Wiechowski Ż, Garguła (46. Adamski), Kuranty, Kolendowicz - Matusiak, Król (46. Kaczorowski, 63. Pawlusiński).

Piast: Feć - Michniewicz, Bodzioch, Zadylak - Podgórski, Kocyba (79. Kędziora), Gamla, Sierka (56. Stolarz), Żyrkowski - Wysogląd (46. Chyła), Pałkus.

Przemysław Iwańczyk

Wynik drugiego meczu grupy IV: Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - Olimpia Sztum 3:2