Dlaczego żużlowcy Lotosu nie odebrali nagród od prezydenta Adamowicza?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz przyznał nagrody: żużlowcom Lotosu Gdańsk - za awans do ekstraligi i młodym piłkarzom Lechii Gdańsk - za zdobycie mistrzostwa Polski juniorów młodszych. Wczoraj po ich odbiór stawili się tylko lechiści
Trener złotej drużyny Tadeusz Małolepszy otrzymał nagrodę finansową w wysokości 2 tysięcy złotych, piłkarze, którzy jeszcze są niepełnoletni, dostali zestawy pamiątek związanych w Gdańskiem (albumy, kubki). - Mam nadzieję, że będziecie nadal tak świetnie grali, ale także nie zaniedbywali nauki - powiedział młodym lechistom prezydent Adamowicz.

Na uroczystość nie przybył żaden przedstawiciel Lotosu Gdańsk. - Uprzedziliśmy, że żużlowcy będą do dyspozycji w niedzielę lub w poniedziałek do południa, bo potem rozjeżdżają się na kolejne starty za granicę - tłumaczy prezes żużlowego klubu Marek Formela. - Rozmawiałem z trenerem Lotosu Grzegorzem Dzikowskim w poprzednią środę i zapewnił, że przyjdą, tylko bez dwóch żużlowców - Roberta Kościechy i Briana Kargera. Prezydent Adamowicz nie mógł spotkać się z żużlowcami w poniedziałek przed południem, gdyż był wtedy w Wilnie i wrócił wieczorem - mówi "Gazecie" rzecznik prezydenta Maciej Turnowiecki. - Wczoraj, kiedy zadzwoniłem do trenera, żeby mu przypomnieć o spotkaniu, powiedział, że nie wie, czy przyjdą i żebym zapytał o zgodę prezesa Formelę. To niepoważne, nawet jeśli żużlowcy wyjechali, to przecież Dzikowski mógł przyjść i odebrać swoją nagrodę - dodaje Turnowiecki.

- Biuro prezydenta Adamowicza nie poinformowało nas oficjalnie o przyznaniu nagrody. Szkoda, że nie znają elementarnych zasad kultury politycznej. Prezes klubu ma prawo wiedzieć o nagrodzie dla swoich pracowników i być świadkiem ich wręczenia. Ale widać trwa nadal kampania polityczna... Dzisiaj rano o 8.10 wysłaliśmy faks, że nikogo z klubu nie będzie, ale chętnie ustalimy nowy termin w październiku - mówi Formela, który przegrał wyścig o fotel prezydenta Gdańska z Adamowiczem.

- To nie jest żadna gra, nie zaprosiliśmy osobiście pana Formeli, bo nie zapraszaliśmy także szefów Lechii. Przyszli tylko trener Małolepszy i zawodnicy. Nagrody 1500 zł dla trenera Dzikowskiego i po 1000 złotych dla żużlowców wyślemy pocztą na adres klubu. A faks z klubu dotarł do nas o 13.27, czyli niemal pół godziny po rozpoczęciu uroczystości - zapewnia Turnowiecki.