Lech Poznań - Stasiak KSZO Ostrowiec, wtorek, godz. 19

- Interesuje nas tylko wygranie naszej grupy Pucharu Polski - mówi trener Lecha Poznań Czesław Michniewicz. "Kolejorz" rozpoczyna dziś walkę o obronę trofeum.
W tym sezonie walka o krajowy puchar toczy się w zmienionej formule. Na wzór europejskich rozgrywek (Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA) druga runda PP odbywa się w ośmiu czterozespołowych grupach. Lech został rozstawiony w grupie szóstej. Za przeciwników będzie miał II-ligowe ekipy Stasiaka Ostrowiec Świętokrzyski i Arki Gdynia oraz zespół z III-ligi Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie. Stasiak to pierwszy rywal lechitów, poznaniacy zmierzą się z nim dzisiaj na stadionie przy ul. Bułgarskiej.

Awans do 1/8 finału zdobywają dwie najlepsze drużyny z każdej grupy. Drabinka pucharowa jest już znana i wiadomo, że w tej fazie drużyny z grupy Lecha zmierzą się z zespołami z grupy trzeciej. Startują w niej Amica Wronki, Zagłębie Lubin, Górnik Polkowice i Kotwica Kołobrzeg. - Te mecze będą dopiero na wiosnę, więc nie ma co kalkulować. Zresztą, jeśli chcemy obronić Puchar Polski, to musimy wygrywać z każdym - mówi Czesław Michniewicz. - Celem na tę rundę jest wygranie grupy i tylko to nas interesuje - podkreśla trener Lecha.

Powrót Piątka

Michniewicz musi więc znaleźć złoty środek: odnieść z "Kolejorzem" zwycięstwo, co nie udawało się już w sześciu ostatnich meczach, a jednocześnie ogrywać w spotkaniach pucharowych mniej doświadczonych zawodników. Pokonanie Stasiaka to cel nadrzędny: ma pomóc piłkarzom wyjść z dołka psychicznego, w którym znaleźli się po fatalnej serii porażek. Dlatego dziś na boisko przy ul. Bułgarskiej wybiegnie najsilniejsza jedenastka Lecha.

Do bramki poznaniaków wróci Waldemar Piątek. - Przeciwko Cracovii bronił Krzysiek Kotorowski, bo Waldek sam powiedział mi, że nie czuje się na siłach, by wystąpić w tym meczu. Teraz wszystko jest już w porządku - tłumaczy Michniewicz.

Większych zmian nie będzie w obronie. Nadal nie może grać podstawowy lewy obrońca Rafał Lasocki. Wystąpił on w niedzielnym meczu rezerw, ale po urazie pleców nadal nie jest gotowy do gry w pierwszym zespole. Jedyna możliwa roszada w defensywie może polegać na wystawieniu od pierwszej minuty Pawła Wojtali.

W porównaniu z pojedynkiem z Cracovią w drugiej linii może dojść do dwóch zmian. Uraz rzepki Macieja Scherfchena wyklucza go z dzisiejszego występu. Kontuzja nie jest groźna, ale okazało się, że piłkarz miał już kłopot z kolanem jeszcze w Widzewie Łódź. Od tego urazu pojawiło się zwapnienie - nie wiadomo na razie, czy uda się usunąć je przy pomocy leków, czy konieczna będzie operacja. Z kolei Zbigniew Zakrzewski doznał kontuzji kostki na wczorajszym treningu. W starciu Michał Goliński nadepnął "Zakiego" na stopę. - To nic poważnego, ale gdy Zbyszek opuszczał budynek klubowy, noga go bolała - mówi Michniewicz. Dopiero po dzisiejszym porannym rozruchu okaże się, czy Zakrzewski będzie mógł zagrać.

Kolejną szansę gry otrzyma Mirosław Goliński. - Może on zagrać 45, góra 60 minut. Nie jest bowiem jeszcze w pełni przygotowany fizycznie do gry w piłce seniorskiej, ma też problemy z pachwinami - wyjaśnia poznański szkoleniowiec. Chce on także dać okazję do debiutu Marcinowi Pontusowi. - Jeśli wynik będzie korzystny dla nas, na pewno zagra - tłumaczy Michniewicz.

Ważniejsze mecze na głowie

Nadzieja na dobry wynik jest uzasadniona. Stasiak w II lidze nie wygrał od siedmiu spotkań, a na dodatek trener Petr Nemec nie zabrał do Poznania aż ośmiu ważnych zawodników. Wolne dostał lekko przeziębiony bramkarz Artur Sarnat (zastąpi go Tomasz Dymanowski), a drugim bramkarzem KSZO będzie za to... kierownik drużyny Janusz Jojko. Przy Bułgarskiej nie zagrają też Jaromir Wieprzęć, Dariusz Preis, Tomasz Feliksiak i Adrian Sobczyński. Do tego braknie kontuzjowanych od dawna Grzegorza Skwary i Arkadiusza Maciejewskiego. Przedłuża się też rekonwalescencja Waldemara Przysiudy, byłego gracza Lecha. Szansę gry dostaną zawodnicy występujący dotąd sporadycznie, jak Marcin Wróbel, który zadebiutował dopiero w sobotę w Chorzowie, czy młodzi Mariusz Mężyk i Mariusz Niedbała.

Trudno się dziwić, że czeski szkoleniowiec Stasiaka daje odpocząć pięciu podstawowym piłkarzom. Ciąży nad nim ultimatum prezesa Mirosława Stasiaka, który wymaga zdobycia siedmiu punktów w trzech meczach ligowych. To oznacza, że najbliższy pojedynek ligowy z Jagiellonią Białystok ostrowczanie muszą wygrać. Mecz w Poznaniu jest w tej sytuacji dla KSZO drugorzędny.

10

tyle lat miał drugi bramkarz KSZO, 44-letni dziś Janusz Jojko, gdy rodził się trener "Kolejorza" Czesław Michniewicz