Górnik - Siarka Skobud 92:81

Znakomity początek Górnika w I lidze. To niewiarygodne, ale wałbrzyszanie przegrywali w tym meczu już różnicą ponad 20 punktów, a mimo to wygrali bardzo pewnie!
Co ciekawe, to nie pierwszy przypadek, kiedy Górnik po beznadziejnym początku i tak wygrywa wysoko. Zdarzyło się tak chociażby jeszcze w poprzednim sezonie w II lidze.

- Wówczas z Sudetami przegrywaliśmy do przerwy różnicą coś około 20 punktów, a mimo to na koniec tyle samo zrobiliśmy na plus - opowiada trener wałbrzyszan Wojciech Krzykała. - W tym sezonie wahania zapewne też będą, bo to w większości młodzi zawodnicy.

W sobotę na początku II kwarty było już 8:29. Gospodarzom nie wychodziło praktycznie nic, gościom niemalże wszystko. Ich lider Paweł Kosior miał już wówczas na koncie 14 punktów, a cały zespół Siarki pięć celnych rzutów z dystansu. Wałbrzyszanie natomiast również uparcie rzucali za trzy punkty, a pierwszy raz trafili dopiero tuż przed końcem pierwszej połowy. Wówczas już jednak mieli za sobą obrobienie większości strat.

- Zadecydowała II kwarta. W pewnym momencie było już 20 punktów dla nas i moi zawodnicy uwierzyli, że jest po meczu - mówił Zbigniew Pyszniak, trener Siarki. - A ja cały czas im tłumaczyłem, że nawet jak będziemy wysoko prowadzić, to trzeba grać, jakby był remis. Bo Górnik będzie cały czas grał agresywnie, na pograniczu faulu.

I właśnie znakomita defensywa gospodarzy była kluczem do zwycięstwa. Mnóstwo przechwytów, po których Górnik zdobywał łatwe punkty, a rywale się tylko temu bezradnie przyglądali, zadecydowały o wyniku. Były momenty, że goście przez kilka minut mieli problemy z oddaniem rzutu, bo zanim wypracowali pozycję, tracili piłkę.

- Zaczęło się od Rzegockiego, który zaraz na początku popełnił trzy czy cztery straty - podkreślał Pyszniak. - Brałem czas, ale każde jego wejście na parkiet kończyło się źle. Jedni zagrali lepiej, inni gorzej, ale on zawiódł najbardziej. A później już wszyscy stanęli w obronie i przyglądali się, jak Górnik biegał do kontr.

- Bardzo istotne dla nas było, gdy ich pierwszy rozgrywający Krupa złapał szybko faule. Gra Siarki siadła i my to wykorzystaliśmy - mówił Krzykała. - Źle zaczęliśmy, ale później - pomimo pewnych wahnięć - zagraliśmy już bardzo dobrze, zwłaszcza jeżeli chodzi o obronę i grę zespołową. Pierwsza kwarta była bardzo słaba, za mało agresywnie zagraliśmy w obronie, ale już w samej drugiej mieliśmy siedem przechwytów.

Już na początku trzeciej kwarty gospodarze objęli pierwsze prowadzenie w meczu, które oddali jeszcze tylko na moment. Świetną partię rozgrywał Marcin Sterenga, który w trzeciej kwarcie zdobył 13 punktów, a kończył ją ze skręconą kostką. Później nie pojawił się już na parkiecie, a mimo to przewaga Górnika dochodziła do 15 punktów. Zrezygnowany trener gości, który przez trzy kwarty krzyczał tak, że na całej hali można było się dowiedzieć, co ma do powiedzenia, końcówkę oglądał zrezygnowany. Siedział na ławce ze spuszczoną głową. - Bo jeżeli komuś się mówi po kilka razy, a ten nie rozumie, to po co się denerwować? - pytał później.

A w hali trwała zabawa kibiców, którzy podziwiali kolejne celne rzuty z dystansu Józefowicza czy świetną grę w obronie Kozaczki przeciwko Kosiorowi. Lider gości zdobył co prawda aż 27 punktów, ale zaledwie cztery w kluczowych drugiej i trzeciej kwarcie, bo miał problemy, aby w ogóle otrzymać piłkę. Nic dziwnego, że schodził do szatni wściekły, podczas gdy gospodarze świętowali razem z kibicami niezwykle udany początek rozgrywek.

- W naszej sytuacji atut własnej hali jest bardzo ważny, bo my nie mamy liderów i wszystko opiera się na zespołowej grze - podkreślał Krzykała. - Wiedziałem, że doping będzie bardzo dobry, ale nie spodziewałem, że aż taki. Naprawdę zostaliśmy wspaniale przyjęci. Na razie nie popadamy w huraoptymizm, bo znamy swoje miejsce w szyku.

Już jutro o godz. 18 Górnik rozegra w Wałbrzychu kolejne spotkanie - awansem ze Spójnią Stargard Szczeciński.

GÓRNIK - SIARKA 92:81

Kwarty: 8:25, 26:11, 30:20, 28:25.

Górnik: Kozaczka 16, Nowicki 15, Józefowicz 12 (4), Kowalski 7, Maciej Sterenga 3 oraz Marcin Sterenga 22, Glapiński 9, Neumayer 8 (1), Siczek 0.

Najwięcej dla Siarki: Kosior 27 (5), Ożóg 14 (1), Krupa 12 (2).

W pozostałych meczach: Górnik Wałbrzych - Siarka Tarnobrzeg 92:81, Bafra Sokół Łańcut - Spójnia Stargard Szcz. 64:51, AZS Radom - Basket Kwidzyn 59:83, Stal Stalowa Wola - Polpak Świecie 90:91, KKS Poznań - Tytan Częstochowa 82:70, Kotwica Kołobrzeg - ŁKS Łódź 80:51, Alba-Elcho - Zastal Zielona G. 76:84, Viking Gdynia - Znicz Jarosław - przełożony.