Sport.pl

Koszykarze wygrali z Czechami 86:78

W czwartej kolejce eliminacji przyszłorocznych mistrzostw Europy koszykarze Polski wreszcie wygrali - z Czechami 86:78. Ale na awans jest już za późno.
Zwycięstwo w meczu z Czechami uratowali koszykarze najbardziej doświadczeni w reprezentacji. Andrzej Pluta po raz pierwszy w tych eliminacjach zagrał w swoim starym dobrym stylu. Był spokojny, dobrze wykorzystywał zasłony i trafiał z czystych pozycji. Z 20 punktów dwa co prawda podarował mu regulamin (jako kapitanowi zaliczono mu samobójczego kosza Czechów), ale nie ma to większego znaczenia. W pierwszej połowie trafił wszystkie swoje sześć rzutów z gry i zdobył 17 punktów.

Drugim filarem Polski był środkowy Kordian Korytek. Daleki od swojej normalnej dyspozycji fizycznej (spora nadwaga) wykorzystywał jednak dodatkowe kilogramy w akcjach pod koszem. Wpychał się pod tablicę, a tam był nie do zatrzymania. - To Korytek był zwycięzcą tego meczu - skomentował trener Polaków Andrzej Kowalczyk. Nie bez znaczenia była także gra rozgrywającego Erica Elliotta, który nie pozwolił Polakom grać chaotycznie i konsekwentnie podawał pod kosz do środkowego.

Nieźle zagrał też młody rozgrywający Łukasz Koszarek, który przez 6,5 minuty na koniec drugiej kwarty zanotował cztery asysty i przyspieszył grę Polaków. Świetnie rozumiał się z 19-letnim Maciejem Lampe, który po zmianie pozycji z centra na silnego skrzydłowego gra coraz lepiej. W 20. minucie Polacy prowadzili już 16 punktami (48:32) i wydawało się, że mają szansę na odrobienie 25 punktów strat z meczu w Nymburku.

Zamiast tego była znów panika w końcówce. Niewiele ponad minutę przed końcem Polacy prowadzili tylko pięcioma punktami, a za trzy rzucał Stanislav Votroubek, który wcześniej trafił z dystansu trzy razy. Tym razem spudłował, a po faulach taktycznych Eric Elliott pewnie wykonał wolne, ratując wygraną.

- Dla wszystkich, którzy mimo wszystko dobrze życzą polskiej kadrze, to było ważne zwycięstwo. Mam nadzieję, że teraz pójdziemy w lepszym kierunku - skomentował Kowalczyk.

Polacy mają jeszcze teoretyczne szanse na dogonienie jednego z zespołów niemal pewnych awansu - Francji i Słowenii. Musieliby jednak odrobić straty z pierwszych meczów (Słowenia 9 punktów, Francja 20) i liczyć na potknięcie tego zespołu w spotkaniu z Czechami. Jest to mocno nieprawdopodobne. W środę ekipa Kowalczyka gra w Mariborze ze Słowenią, która do drugiej części eliminacji przystępuje już bez graczy NBA (Radoslav Nesterović, Primoż Brezec i Bostjan Nachbar pojechali za ocean), a kontuzję leczy Beno Udrih z San Antonio Spurs.

Polska - Czechy 86:78

Kwarty: 23:11, 25:24, 22:24, 16:19.

Polska: Pluta 20 (2), Elliott 9 (1), Witka 9, Dylewicz 8, Trybański 4 oraz Korytek 20, Lampe 10, Szawarski 6, Koszarek 0, Roszyk 0.

Czechy: Neczas 20 (2), Starosta 10, Czernoszek 7 (2), Kresta 3 (1), Czudek 2 oraz Votroubek 9 (3), Benda 8, Milosz 8 (1), Hajek 7, Benesz 4, Pavlik 0, Stanek 0.

Francja - Słowenia 85:69



1. Francja47320:267
2. Słowenia47297:287
3. Czechy45286:303
4. Polska45279:325