Zagłębie Sosnowiec nie może używać swojego historycznego znaku!

Na całym świecie jest tak, że to klub użycza swojego herbu sprzedawcom pamiątek. Tylko w Sosnowcu jest inaczej. Tam sprzedawca pamiątek dysponuje historycznym znakiem Zagłębia i jeśli zechce, może go użyczyć klubowi
Charakterystyczny trójkolorowy trójkąt Zagłębia to obok "R-ki" Ruchu Chorzów i "L-ki" Legii Warszawa jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków klubów piłkarskich w Polsce.

Od kilku lat znak jest w rękach Dariusza Kisiela, zagorzałego kibica Zagłębia i właściciela sklepu z pamiątkami dla kibiców.

Kisiel wiedziony instynktem handlowca zastrzegł znak w Urzędzie Patentowym jeszcze w latach 90. i teraz on decyduje, czy i w jakim miejscu może pojawić się piłkarska ikona.

Wojciech Todur: Ciężko było wejść w posiadanie historycznego znaku Zagłębia?

Dariusz Kisiel: I tak, i nie. Trochę pracy i pieniędzy mnie to kosztowało. Gdy decydowałem się na ten krok, przyświecała mi tylko jedna idea: nie pozwolić, żeby znak zginął! To były lata 90. Sekcje Zagłębia po okresie totalnego upadku zaczęły powoli stawać na nogi. Działacze dziwnie jednak zapomnieli o starym znaku. Zaczęli tworzyć nowe logo. Poszedłem z tym problemem do Leszka Baczyńskiego [ówczesny prezes klubu piłkarskiego - przyp. red.].

Mówiłem, że znak trzeba zastrzec, bo zginie lub dostanie się w niepowołane ręce.

Baczyński używał już wtedy nowego znaku - trójkąta na tle zielnej piłki. Powiedział, że nie ma problemu, mogę znak opatentować. I tak zrobiłem.

Jak długo trwała rejestracja?

- Oj, długo. Poszedłem do rzecznika patentowego, wydałem kilka milionów starych złotych i czekałem. Po kilku latach badań dostałem papier. Okres ochrony przedłuża się co dziesięć lat.

Chciał Pan, żeby znak nie zginął ze świadomości kibiców. Tymczasem fakt, że nie używa go klub, powoduje, że logo odchodzi w zapomnienie.

- Zgadza się. I bardzo mnie to boli. Ja jestem otwarty na propozycje. Mogę udostępnić znak każdej sekcji Zagłębia, wystarczy się do mnie zwrócić z prośbą. Niedawno użyczyłem znak stowarzyszeniu kibiców. Zastanawiałem się też, czy nie oddać znaku klubowi hokejowemu [Kisiel jest członkiem zarządu hokejowego Zagłębia - przyp. red.], ale w klubie jest teraz takie zamieszanie, że nie ma co wychodzić z taką inicjatywą.

Sprawdza Pan w ogóle, czy znak nie dostał się w niepowołane ręce? Klubowi byłoby chyba łatwiej o kontrolę nad nim.

- Środowisko producentów pamiątek nie jest duże. Raz na jakiś czas objadę wszystkie sklepy i bazary i wiem, czy ktoś chce mnie oszukać. Jeżeli jest problem, zwracam się o pomoc do policji gospodarczej. Na początku, gdy zaczynałem działalność, był też producent pamiątek z logo Zagłębia z Dąbrowy Górniczej. Pojechałem do niego, pokazałem patent i po sprawie. Teraz sprzedaje już pamiątki licencjonowane.

Za dwa lata klub piłkarski będzie świętował 100-lecie istnienia [mieszkańcy Sosnowca twierdzą, że Zagłębie powstało w 1906 r. - przyp. red.]. To chyba dobry moment, by wrócić do starego znaku?

- Mogę użyczyć znak Zagłębiu w każdej chwili i za darmo! Też uważam, że cała sytuacja jest śmieszna i trochę głupia, ale to przecież nie moja wina, że nikt w klubie nie zastrzegł znaku przede mną. Chciałbym, żeby nasz trójkąt był widoczny wszędzie - na koszulkach, dresach, biletach. Tymczasem nie możemy się nawet dogadać, żeby logo znalazło się na przedmeczowych afiszach.



Dla Gazety

Lucjan Błaszczyk, rzecznik patentowy z Sosnowca, który zarejestrował znak Zagłębia

Logo Zagłębia podlegało normalnej rejestracji. Nie jest to znak powszechnie znany, bo żyje w świadomości ludzi co najwyżej w Polsce. I to też nie powszechnej, tylko najczęściej kibiców.

Klub jest sam sobie winien, że nie pilnował swojego dobra. Teraz może liczyć tylko na użyczenie znaku. Jeżeli właściciel wyrazi taką wolę, nic nie stoi na przeszkodzie, by używał go także klub.

Wojciech Rudy, dyrektor Zagłębia

Dla mnie cała sytuacja jest śmieszna i niezrozumiała. Klub musi się zwracać z prośbą o użyczenie znaku do kibica?! No, ale trudno, ktoś w przeszłości nie dopatrzył rejestracji logo i teraz takie są tego konsekwencje. Spółka, która zarządza obecnie Zagłębiem, ma swoje nowe logo. Włoscy właściciele patrzą raczej w przyszłość, a nie za siebie. Obiecuję jednak, że dojdzie do spotkania z panem Kisielem i będziemy się zastanawiać, jak rozwiązać ten problem. Musimy ustalić, jaki znak zastrzegł pan Kisiel, jaka jest jego forma, ewentualne napisy i oznaczenia na nim. Czy możliwe jest też dołączenie do historycznego logo oznaczeń spółki.