W Miedzianej Górze rozpoczęły się drużynowe mistrzostwa świata w motocyklowych rajdach enduro

- Ach, ten zapach - wzdychali z zachwytem kibice, gdy motocykliści uruchamiali maszyny. W poniedziałek rano w Miedzianej Górze 417 zawodników z 32 krajów wystartowało do 79. edycji Sześciodniówki, drużynowych mistrzostw świata w motocyklowych rajdach enduro
Punktualnie o 8 rano Czech Ivan Jakes, Włoch Simone Albergoni i jeżdżący trener reprezentacji Polski Maciej Wróbel jako pierwsi ruszyli na 250-kilometrową trasę. Na starcie zabrakło Chorwatów, którzy po wypadku swojego zawodnika nie zdołali uzupełnić składu i zrezygnowali z przyjazdu do Polski. Wystartowały za to trzy kobiety - dwie Niemki i Amerykanka. - Najporządniejsi są Japończycy. Gdy naprawiają motocykle nie tylko rozkładają wymagane maty, ale i tak dokładnie czyszczą części że nie uronią nawet kropli oleju - mówi Elżbieta Marcinkiewicz, komisarz do spraw ochrony środowiska na Sześciodniówce.

Zainteresowanie największą motocyklową imprezą na świecie jest w naszym regionie bardzo duże. Ubrani w narodowe barwy kibice dopingowali zawodników nie tylko na pełnych kurzu cross testach w Wincentowie i Pielakach oraz na enduro teście w Zajączkowie, ale i na całej trasie. W podkieleckich trasach jeździ 417 motocyklistów. Organizatorzy szacują, że drugie tyle to tzw. krasnale, nielegalnie jeżdżący za zawodnikami mechanicy. Nielegalnie, bo uczestnicy Sześciodniówki sami muszą naprawiać swoje maszyny. Jednemu z krasnali na próbie w Zajączkowie skradziono motocykl.

Pierwszego dnia świetnie pojechali młodzi Polacy. Klasę E1 (motocykle o najmniejszych pojemnościach) wygrał Bartosz Obłucki, a szósty był kielczanin Michał Szuster. Obaj jadą w Junior World Trophy, czyli rywalizacji ekip do 23 lat, i narodowy zespół po pierwszym dniu zajmuje wysokie trzecie miejsce. W rywalizacji klubowej startuje team KTM Novi Kielce, którego członkowie marzą o ukończeniu tej morderczej imprezy. W najważniejszej klasie - World Trophy - prowadzą obrońcy tytułu Finowie przed Włochami i Francją. Polacy, w składzie m.in. z kielczaninem Łukaszem Bartosem, zajmują na razie ósmą lokatę w stawce 21 drużyn. - Wszędzie jest tyle kurzu, że nie widać zawodnika który jechał z przodu - opowiadał Bartos.

Już pierwszego dnia z rywalizacji wycofało się siedmiu zawodników, a jeden z Amerykanów miał groźny wypadek i z urazem śledziony został odwieziony do szpitala.

Dziś motocykliści pojadą tą samą trasą - dwukrotnie pokonają pętlę długości 125 kilometrów. Pierwsi zawodnicy z bazy w Miedzianej Górze wystartują o godz. 8, a na mecie w tym samym miejscu spodziewani są ok. 15.