Eliminacje mistrzostw Europy koszykarek: Polska - Bułgaria 55:56

Jeszcze trzy sekundy przed końcem meczu polskie koszykarki prowadziły z Bułgarkami. Potem jednak przegrały w stylu dżudoki Roberta Krawczyka
Feralne porażki nadal prześladują polskich sportowców. Tym razem padło na biało-czerwone koszykarki, które w sobotni wieczór grały w Jaworznie z Bułgarią w eliminacjach mistrzostw Europy. Ich porażka do złudzenia przypominała pamiętną klęskę dżudoki Roberta Krawczyka w Atenach, który prowadząc w półfinale na punkty, dał się w ostatniej sekundzie rzucić na plecy.

Jeszcze 40 s przed końcem polski zespół prowadził czterema punktami i wydawało się, że odniesie swoje pierwsze, bardzo ważne zwycięstwo w eliminacjach. Po "trójce" najlepszej w wśród biało-czerwonych Agnieszki Bibrzyckiej było 55:51. Rywalki jednak przycisnęły - najpierw punkty zdobyła Todora Pietrowa, a trzy sekundy przed końcem dwa wolne egzekwowała Swietła Asenowa. Najlepsza zawodniczka rywalek (11 punktów, 7 zbiórek, po 4 asysty i przechwyty) pierwszy rzut pewnie trafiła, ale następny spudłowała i było 55:54. - W tym momencie wystarczyło nam tylko zastawić piłkę i nie dopuścić do niej przeciwniczek - tłumaczył trener Arkadiusz Koniecki.

Na parkiecie nie było jednak Małgorzaty Dydek, która nie przyjechała z USA. A bez "Ptysia" tej podstawowej koszykarskiej sztuki nie było komu wykonać. W tej sytuacji ostatnie słowo należało do najbardziej doświadczonej zawodniczki na parkiecie, 33-letniej Albeny Branzowej. Przez cały mecz była ona w cieniu kilku swoich koleżanek. Kiedy jednak było trzeba, wykorzystała swoje 192 cm wzrostu i boiskową mądrość. Branzowa zebrała piłkę i sekundę przed końcowym gwizdkiem spokojnie umieściła ją w koszu. Polki tylko patrzały, a zaraz potem w ich oczach pojawiły się łzy...

W przerwie meczu prezes Polskiego Związku Koszykówki dementował zarzuty - w tym samej zawodniczki - jakoby federacja nic nie uczyniła, by sprowadzić z USA Dydek (217 cm). - To kłamstwo. Oczekuję przeprosin, a w najbliższym tygodniu przedstawię wiele dokumentów, które wymieniliśmy z San Antonio Silver Stars - denerwował się szef związku.

Polska - Bułgaria 55:56.

Kwarty: 16:13, 18:19, 13:11, 8:13.

Polska: Agnieszka Bibrzycka 16, Elżbieta Trześniewska 14, Renata Piestrzyńska 7, Elżbieta Międzik 8, Anna Wielebnowska 4, Ewelina Kobryń 2, Emilia Lamparska 2, Agnieszka Pałka 2, Aleksandra Karpińska, Alicja Perlińska, Katarzyna Kenig, Paulina Pawlak.

Bułgaria: Elena Jołowska 13, Swetła Asenowa 11, Gergana Sławczewa 11, Albena Branzowa 8, Diana Najdenowa 5, Mariana Borukowa 4, Todora Petrowa 4, Natalia Topałowa, Albena Baczkowa, Ewelina Guczewa.