Wisła myślami już przy mecz z Pogonią

Dwa treningi, w których już na sto procent brał udział kontuzjowany do niedawna Mirosław Szymkowiak i turniej trzech siedmiozespołowych drużyn - tak wyglądała środa dla piłkarzy Wisły. - Dobrze, że "Szymek" wrócił do zajęć. Powinien być gotowy na mecz z Pogonią. Do spotkania zostały nam cztery dni - odliczał trener Henryk Kasperczak.
Rozgrywany po południu turniej z miażdżącą przewagą wygrała drużyna niebieskich, ale pewnie nie mogło być inaczej, bo Kasperczak tak ustalił składy, że już przed pierwszym meczem można było wytypować zwycięzców. W niebieskich niemal wyłącznie grali zawodnicy z pierwszej drużyny (Tomasz Frankowski, Marcin Kuźba, Mirosław Szymkowiak, Maciej Stolarczyk, Martins Ekwueme), w żółtych było ich mniej (Mauro Cantoro i Temple Omeonu), a w czerwonych w otoczeniu młodzieży ostał się sam Nikola Mijailović. Z powodu bólu w kostce prawej nogi wcześniej zajęcia skończył Omeonu.

Trener Kasperczak ostrzega przed Pogonią. - Grając w dziesiątkę, wypadła bardzo dobrze, pokonała Lecha - przypomina Kasperczak i dodaje, że "Pogoń u siebie jest zawsze zespołem walczącym".

Jacek Kowalczyk i Tomasz Dawidowski ćwiczą indywidualnie. O ile "Dawid" coraz mocniej biega, to Kowalczyk trenuje wyłącznie w siłowni i przechodzi zabiegi pod kierunkiem fizjoterapeuty Janusza Trytka. - Byłem na kolejnym USG i wykazało, że na pachwinie została tylko blizna, ale pojawił się obrzęk w dolnej części mięśnia przywodziciela - mówił z grymasem Kowalczyk.

- Jak tam Tomasz, kiedy zaczniesz grać? Pewnie jeszcze z miesiąc treningów potrzebujesz - dociekał w rozmowie z Dawidowskim prezes Wisły SSA Tadeusz Czerwiński. "Dawid" pokazał, że czuje głód piłki, bo odpowiedział: - Chcę grać już za trzy tygodnie.

Prezes Czerwiński wieczorem pojawił się w klubie specjalnie na spotkanie z 50-osobową grupą kibiców angielskich, którzy przyjechali na mecz Polska - Anglia, a wczoraj wieczorem wizytowali stadion Wisły.