Fałszywy obraz

Felieton Wiesława Pawłata
Paradoksalnie największa od blisko pół wieku klęska olimpijska polskiego sportu zbiega się z najlepszym od lat występem na igrzyskach reprezentantów Lubelszczyzny. Przed czteroma laty w Sydney nasz region reprezentowało troje olimpijczyków, a do Grecji pojechało ich dziewięcioro. Czyli trzykrotnie więcej. Polacy przywieźli z Australii 14 medali, w tym sześć złotych, a w Atenach zdobyliśmy zaledwie dziesięć krążków, z tego trzy z najszlachetniejszego kruszcu. I na antypodach, i w Helladzie sportowcy z naszego regionu nie stanęli na podium. Jednak w Sydney nawet się do niego nie zbliżyli, a w Grecji zajęli dwa czwarte miejsca i jedno siódme.

Pływaczce Paulinie Barzyckiej zabrakło niecałe 0,2 sekundy do brązowego medalu. Równie bliski brązu był zapaśnik Krystian Brzozowski. Oboje są jednak młodzi i trzeba mieć nadzieję, że za cztery lata w Pekinie mogą nawet wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego.

Szkoda, że nie stanęli na podium. Żałuję także skoczka wzwyż Grzegorza Sposoba, którego dopadł w Atenach pech. Myślę jednak, że gdyby nawet ta trójka wróciła z medalami, byłoby to całkowitym zafałszowaniem siły lubelskiego sportu. Oczywiście wszyscy natychmiast zachłysnęliby się sukcesem, zapominając o tym, że kondycja naszego sportu jest mizerna i takie rodzynki, jak Barzycka czy Brzozowski są wyjątkami.

Nie od rzeczy będzie także przypomnieć, że związki części naszych olimpijczyków z Lubelszczyzną są iluzoryczne. Bo wprawdzie kolarki Bogumiła Matusiak i Małgorzata Wysocka, gimnastyczka Joanna Skowrońska, a i sam Brzozowski startują w lubelskich klubach, ale tak naprawdę to z naszym regionem nie mają wiele wspólnego. W tym wypadku trudno jednak mieć pretensje, bo takie przyszły czasy. Zawodnicy startują tam, gdzie mają stworzone odpowiednie warunki.

Jako województwo coraz bardziej tracimy na arenie ogólnopolskiej. Spadli z ligi zawodowej koszykarze Startu i to od razu o dwie klasy. Ich los podzielili bialscy szczypiorniści. Nadal niejasna jest sytuacja koszykarek chełmskiego Meblotapu, a nasz eksportowy zespół piłkarek ręcznych stracił tytuł mistrza Polski i bardziej koncentruje się na kolejnych zmianach nazwy i walce o przetrwanie niż na próbie zawojowania europejskich parkietów. Natomiast do najwyższej klasy rozgrywek w kluczowych dyscyplinach nie awansował nikt.

Narzuca się więc pytanie: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?