Sport.pl

Pudzianowski i Dymek Mistrzami Świata Strong Man

Tylko na początku walkę z Polakami próbowali nawiązać Litwini, Anglicy i przez chwilę Amerykanie. Ale na nadwiślańskiej plaży, przy ogłuszającym dopingu płocczan i Mistrzyni Olimpijskiej Otylii Jędrzejczak, liczyć się mogła tylko jedna para. Mariusz Pudzianowski i rewelacyjny Jarosław Dymek zdobyli 61 pkt na 64 możliwe do zdobycia. To był nokaut
Co najmniej zaniepokojeni byli strongmani, gdy przechadzali się po grząskim piachu, który stanowił arenę ich zmagań. Co i rusz kręcili głowami. Mieli wyraźne kłopoty z przemieszczaniem swoich grubo ponad 130 kg na głowę, a tu jeszcze czekały na nich prawdziwe ciężary do dźwigania, noszenia i przetaczania. I w zasadzie mogą się cieszyć, że mistrzostwa nie odbyły się w jednym ośmiokonkurencyjnym bloku. Byłoby to dla nich zabójcze.

Fajne chłopaki

Kibice dużo frajdy mieli już podczas prezentacji. Właściwie wtedy ich serca zaskarbił sobie Łotysz Raimondas Bergmanis, który najpierw wybiegł z namiotu lekko jak baletnica, by po chwili zacząć powłóczyć nogami jak stary, sterany życiem mężczyzna. To był wyraźny sygnał, co sądzi o piasku. Kolejni zawodnicy starali się unikać zbędnych ruchów, by oszczędzać siły na konkurencje. Zupełnie markotnie i mało sympatycznie pokazali się Amerykanie. A już Heinz Ollesch znów rozbawił widzów. Mający 192 cm i ważący 155 kg Niemiec błysnął talentem aktorsko-komicznym. Świetnie sparodiował scenę powitania z "Ostatniego filmu o Legii Cudzoziemskiej". Widać było, że dla nich nie liczy się tylko rywalizacja, ale i może przede wszystkim zabawa.

A co się działo, gdy zawodnicy ruszyli do boju? Wiele. Szczególnie, że właściwie od początku gra toczyła się pod rozdanie Polaków. Choć pewnie nawet sami obrońcy tytułu mistrzowskiego nie wierzyli, że w Płocku pójdzie im tak łatwo. Ale parę wyraźnie do przodu ciągnął rewelacyjnie przygotowany i naładowany niespotykaną energią Jarosław Dymek. W każdym jego ruchu, geście, spojrzeniu, widać było siłę i pewność. On już od prezentacji zmierzał do złotego medalu. Nieco inaczej jego partner, indywidualny Mistrz Świata Mariusz Pudzianowski. Dominator i owszem imponował muskułami i rzeźbą, ale w ogniu walki długo pozostawał w cieniu kolegi.

Oni byli najlepsi

Poczynania siłaczy cały czas nagradzała brawami fantastyczna publiczność, którą prowadzący zawody Irek Bieleninik uraczył na dobry początek opowieścią o uczuciach towarzyszących odgłosom pękających mięśni, łamanych kości i bólu, jaki przeżywają kontuzjowani zawodnicy. To wystarczyło, by wysiłek strongmanów został nagrodzony.

Jednak te największe zarezerwowane były dla Pudzianowskiego i Dymka. Jak na mistrzów przystało, wygrali już pierwszą konkurencję. Niesiona przez nich lektyka, która wraz z czterema hostessami ważyła blisko 500 kg, wypadła z rąk zawodników, gdy ci pokonali 39 m. Zdecydowanie najwięcej. Później było nieco gorzej. Trzy drugie miejsca w Wyciskaniu belki, Uchwycie Herkulesa i Martwym ciągu, pozwoliły im jednak zachować pozycje liderów z 29 pkt. Za ich plecami byli Anglicy - 22 pkt i Litwini - 21,5 pkt. Jeszcze wszystko mogło się wydarzyć.

Czy się wydarzyło? Nie. Polacy byli już nie do pobicia. Wreszcie obudził się Dominator. Widać obiad i dwie godzinki odpoczynku zrobiły swoje. Pudzianowski pokazał, że jest wielki. Ale i on wiele by nie zrobił bez rewelacyjnego Dymka. Obaj nokautowali najgroźniejszych rywali w kolejnych konkurencjach. Po wiązanej (noszenie 210 kg herbu, ładowanie na podest czterech 100-kg worków i noszenie 340-kg bramki na barkach), załadunkach piekielnie ciężkich kul i przewracaniu specjalnie przygotowanego malucha, już było wiadomo, kto wygra. Nikt nie mógł im odebrać zwycięstwa. Ale i w Schodach pokazali mistrzostwo. Walczyli do końca, najszybciej wnosząc trzy "kloce" ważące kolejno 250, 275 i 320 kg.

Na podium znaleźli się jeszcze Litwini i Łotysze z Bergmanisem cieszącym się jak dziecko z trzeciej lokaty wywalczonej po fantastycznej walce w ostatniej konkurencji. Dalsze miejsca przypadły odpowiednio Finom, Anglikom, Amerykanom, Szwedom i Niemcom. Ci ostatni po południu wycofali się z powodu kontuzji Franza Beila.

Organizatorami mistrzostw są Strong Man Spółka z o.o. i Kombinat Artystyczny.