Sport.pl

Arka wygrała derby Trójmiasta w rugby

Mistrz Polski zdecydowanie pokonał w Gdańsku AZS AWFiS. - Zagraliśmy na połowę możliwości - z rozbrajającą szczerością przyznał trener Arki Maciej Stachura. Zwycięstwa odniosły także Ogniwo Sopot i Lechia Gdańsk
Od początku meczu z AZS AWFiS zdecydowaną przewagę osiągnęła gdyńska drużyna, która po 15 minutach prowadziła już 10:0. W barwach mistrzów Polski wyróżniał się Stanisław Krieczun, który znakomicie kierował grą. Krieczun, grający z czarną opaską na ramieniu, oddającą hołd ofiarom zamachu terrorystycznego w Osetii, zyskał uznanie trenera AZS i reprezentacji Polski Jerzego Jumasa. - Grał jak profesor. Niestety, nie powołam go do kadry, bo jest Rosjaninem - żartował. Dobrze grał także debiutujący w Arce były zawodnik AZS Paweł Dąbrowski. - Przed meczem koledzy z Arki pytali mnie o zagrywki AZS w aucie, młynie. Konsekwentnie odpowiadałem, że nie znam. "Swoi" z AZS nieźle mi odpłacili, dostałem trochę w młynie - mówił z uśmiechem, wskazując spuchnięte oko.

Większa część meczu toczyła się na połowie gospodarzy, którzy mieli niewiele do powiedzenia. - Nie wiem, z czego to wynika - zastanawia się Jumas. - Mamy chyba kompleks Arki, bo zawsze, jak z nimi gramy, to przegrywamy wysoko i kompletnie nie podejmujemy walki. Zawodnicy mają chyba zakodowane w świadomości, że ten mecz przegramy - dodał niepocieszony.

Do poziomu drużyny nie dostosowali się kibice Arki, którzy obrażali sędziego liniowego. Po meczu arbiter główny długo tłumaczył trenerowi Maciejowi Stachurze, że ostatni raz puszcza płazem takie zachowania fanów i następnym razem drużynę może spotkać kara.

AZS AWFiS Gdańsk3 (3)
Arka Gdynia32 (17)
Punkty dla AZS: Rafał Kwiatkowski 3. Dla Arki: Stanisław Krieczun 7 oraz Maciej Stachura, Arkadiusz Skrzyński, Marek Skindel, Marcin Macoń i Jacek Wojaczek po 5.

Brawo, Ogniwo! Sopocianie po porażce na inaugurację sezonu w Sochaczewie szybko się pozbierali i rozegrali dobry mecz z lubelskimi Budowlanymi. - Pierwsza połowa była pełna błędów, ale za to drugą zagraliśmy perfekcyjnie - cieszył się Grzegorz Kacała, trener Ogniwa. Kacała angażował się w postawę swoich graczy, podając m.in. plastikową podstawkę do kopania karnych Danielowi Podolskiemu. Ten się zrewanżował celnymi kopami na bramkę rywala, pozostali rugbiści też docenili wkład pracy trenera i pewnie wygrali z czwartą drużyną poprzednich rozgrywek.

Ogniwo Sopot 30 (10)

Budowlani Lublin 7 (0)

Punkty dla Ogniwa: Łukasz Szostek, Daniel Podolski po 10 oraz Adam Pogorzelski i Milan Ignatowicz po 5. Dla Budowlanych: Paweł Pieniak 5 i Marcin Daniel 2.

Gdańszczanie słabo zaczęli sobotni mecz w stolicy, ale dobrze go skończyli. - Przegrywaliśmy już 0:8, lecz od 15. minuty poukładaliśmy grę - mówi "Gazecie" Marek Płonka, trener Lechii. Przespany, jak komentuje trener, początek biało-zielonych to efekt porannej jazdy autokarem do Warszawy. Mecz był jednak do końca dramatyczny, bo jeszcze 6 minut przed zakończeniem Folc AZS prowadził z Lechią sześcioma punktami! Punktowana akcja gdańskiego młyna, podwyższenie Latopolskiego i punkty Beslera dały Lechii końcową wygraną.

Folc AZS Warszawa 23 (8)

Lechia Gdańsk 29 (12)

Punkty dla Folc AZS: Adam Pałyska 8 oraz Michał Kwiatkowski, Tomasz Gołąb i Maciej Miśkiewicz po 5. Dla Lechii: Dariusz Marciniak 10, Jacek Grebasz, Maciej Szablewski II oraz Paweł Besler po 5 i Adam

Latopolski 4.