Wypowiedzi po meczu Polonia - GKS

Zdaniem trenerów

Wojciech Borecki (GKS): - Przykra sprawa. Zakładaliśmy, że możemy przegrać trzy pierwsze mecze, ale w Warszawie liczyliśmy na punkt. Nasza taktyka była temu podporządkowana. I tak jak w poprzednich meczach, w których traciliśmy bramki po błędach bramkarza, teraz straciliśmy gola po pechowym karnym. Naszej drużyny nie stać na narzucanie warunków gry, zbyt dużo mamy juniorów. Zostałem odesłany z ławki trenerskiej, bo nie mogłem znieść, jak sędzia odnosi się do zawodników. Przecież to są młodzi chłopcy. Ja nie użyłem żadnych niecenzuralnych słów. A sędzia? Proszę się zwrócić do chłopaków. Nie mogłem też pogodzić się z tym, że było wiele kontrowersyjnych sytuacji w pierwszej połowie. Karny to tylko jedna z nich. Jestem nowym człowiekiem w lidze i może zbyt wylewny jestem. Moi piłkarze nawet nie protestowali przy karnym, bo pewnie wiedzą, że nie ma co walczyć z wiatrakami. Kilku z nich ma już doświadczenie z I ligi.



Marek Motyka (Polonia): - Zrealizowaliśmy plan, który zakładał zdobycie sześciu punktów w dwóch meczach u siebie. Nie lekceważyliśmy GKS-u. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to dobrze poukładany zespół. Cieszę się, że wygraliśmy i z tego, że drugi mecz z rzędu zagraliśmy bez straty bramki. Co do karnego, to zawodnicy w szatni mówili, że był. Ja wypowiem się jak zobaczę to na wideo.

Rozmowy pod szatnią

Konrad Gołoś

pomocnik Polonii

Dostałem po nogach i tyle. Położyłem się. Moim zdaniem był karny. Kontakt był. Nie moja wina, że ktoś mnie kopnął po nogach. Niech oni się martwią.

Sebastian Kęska

pomocnik GKS

Na boisku ze strony sędziego padały różne słowa. Moim zdaniem sędzia nie powinien tak się zachowywać. Nie będę przytaczał słów sędziego. On powinien panować nad sobą. Nie powinien używać takich słów. Dopóki nie był podyktowany karny, nie było tak źle. Gdyby nie było tego karnego...



Krzysztof Markowski

obrońca GKS

Byłem blisko tej sytuacji z karnym. Widziałem, że Mirek Widuch biegł blisko z zawodnikiem Polonii, który teatralnie się położył. Sędzia tylko na to czekał. Wcześniej już zawodnicy Polonii krzyczeli do napastników, żeby się kładli na polu karnym. Śmiechu warte. Jestem przekonany, że karnego nie było. Druga bramka była konsekwencją tego, że zostaliśmy trójką obrońców z tyłu. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Chcieliśmy doprowadzić do remisu.