Maciej Żurawski: Ja chcę do Mallorki

- Odejście Kalu Uche jest dziwne. Ja też miałem ofertę z Realu Mallorca i choć chciałem z niej skorzystać, to klub wystawił cenę zaporową - oświadczył po meczu z Wisłą Płock kapitan krakowskiej Wisły.
Michał Białoński: W 32 minuty rozgromiliście zespół, który jak na polską ligę ma silny skład. Czy grając w polskiej lidze, jesteście w ogóle w stanie przygotować formę wystarczającą do pokonania silniejszego rywala w walce o Ligę Mistrzów?

Maciej Żurawski: A jeżeli nawet nie, to co możemy zrobić? Nie możemy organizować sparingów z silnymi rywalami, bo nie ma na to czasu. Jest liga, są puchary, reprezentacja, będziemy grali co trzy dni. Musimy po prostu grać. A faktycznie, niektóre zespoły wyglądają na bardzo słabe. Zbyt łatwo je ogrywamy.

Jak, jako kapitan, postrzega Pan odejście Kalu Uche? Nie krył Pan radości po jego powrocie...

- Jak dla mnie ta sytuacja jest, delikatnie mówiąc, dziwna. Kalu wrócił, był zadowolony, powiedział parę słów, że przeprasza, chce grać w Wiśle i w ogóle. A na dobrą sprawę nic jeszcze nie zdążył pokazać - głównie przez kłopoty zdrowotne. Teraz ledwie odpadliśmy z Ligi Mistrzów, wygląda na to, że jest już sprzedany do Bordeaux. Nie znam szczegółów ustaleń między klubami, ale to wszystko jest dziwne.

Z drugiej strony ja też miałem propozycję z Realu Mallorca i powiem szczerze, że byłem nią bardzo zainteresowany. Liga hiszpańska to zawsze wielkie wyzwanie. Grać tam, spotykać się na co dzień z takimi zespołami jak Real, Barcelona to wielka sprawa, ale z tego co wiem, padły za mnie takie kwoty, że można je nazwać zaporowymi.

Może dlatego, że - ewentualnie - miał Pan odejść dopiero w zimie?

- Ja też o tym terminie mówiłem, wydawał mi się najbardziej realny. Czasem jednak znienacka pojawiają się oferty takie jak ta, a ja o nich nic wcześniej nie wiedziałem. Jestem człowiekiem, który nie będzie teraz mówił: jestem zażenowany czy obrażony. Ale szkoda, bo możliwość gry w Hiszpanii to wielka sprawa i trochę żałuję. Może po prostu powinienem zmienić podejście i uprzeć się, że chcę odejść, i wtedy osiągnę cel?

Nie lepiej strzelić kilka goli mocnym rywalom w Pucharze UEFA i wtedy cena za Pana nie będzie się nikomu wydawała wygórowana?

- Obawiam się, że nic to nie zmieni, bo w takim wypadku cena i tak wzrośnie.

Wracając do meczu z Wisłą Płock - dlaczego nie strzeliliście gola w drugiej połowie?

- Nie stwarzaliśmy wielu klarownych sytuacji, a i sędzia trochę się przyczynił do zachowania przez rywala zerowego konta bramkowego po przerwie. Bez dwóch zdań - po faulu na mnie powinien być rzut karny [64. min - przyp. red.]. To była ewidentna pomyłka sędziego.

Jedziecie teraz na zgrupowanie reprezentacji. Wierzy Pan w pokonanie Anglików?

- Zawsze trzeba mieć nadzieję, ja jestem optymistą. Nie można się skazać z góry na porażkę, bo to byłoby bez sensu. Trzeba jednak dodać, że nie jest ciekawie. Ten mecz z Danią wyglądał fatalnie. Trzeba się podnieść i grać w meczach eliminacyjnych. Wierzę, że w Irlandii postaramy się o zwycięstwo, a z Anglikami trzeba trochę szczęścia.

Jak Pan myśli, znajdzie się dla Pana miejsce w wyjściowym składzie na Anglię?

- Nie wiem, jakim będziemy grać systemem - z jednym napastnikiem czy dwoma, a może tylko skrzydłowymi? Nie mam nic do taktyki trenera Janasa, każda taktyka jest dobra, jeśli jest skuteczne. Zatem jeśli wygramy z Irlandią, to będzie dobra.