MKS Mława - ŁKS 1:0

Porażka z beniaminkiem może kosztować Marka Chojnackiego utratę stanowiska
Dla trenera Marka Chojnackiego sobotnie spotkanie z beniaminkiem II ligi było meczem ostatniej szansy. Choć jego podopieczni - jak sam później przyznał - robili wszystko, co mogli, zeszli z boiska pokonani. Oznacza to, że szkoleniowiec prawdopodobnie będzie musiał odejść.

Obecny na meczu Papis zapowiada, że decyzje o zatrudnieniu nowego trenera zapadną w ciągu najbliższych kilku godzin. Wśród ewentualnych następców wymienia się m.in. Jacka Zielińskiego (ostatnio Górnik Łęczna), Piotra Wojdygę (obecnie Polonia Warszawa) i Artur Nahajło (Polar Wrocław).

Wprawdzie ŁKS w tym sezonie przegrał tylko jedno spotkanie, ale na wyjeździe zdobył zaledwie punkt. Mimo to kibice z al. Unii mieli nadzieję, że ełkaesiacy wygrają z beniaminkiem. Okazało się jednak, że podopiecznym trenera Chojnackiego stać na dobrą grę tylko przez kilkanaście minut.

Nie tylko Chojnacki winny jest porażki w Mławie. Do ŁKS sprowadzono ostatnio kilku znanych zawodników, z którymi wiązano ogromne nadzieje. Oprócz Zdzisława Leszczyńskiego i Bogusława Wyparły pozostali nowi prezentują coraz gorsza formę. Najwięcej zastrzeżeń można mieć do Rafała Niżnika, który jest cieniem zawodnika, sprzed wyjazdu do duńskiego Brondby. W Mławie - podobnie jak w poprzednich meczach - sprawiał wrażenie zupełnie zagubionego.

Mecz rozpoczął się po myśli gości, którzy przez pierwsze 30 minut posiadali przewagę. Co z tego, skoro tak jak w środowym pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec nie potrafili oddać celnego strzału. Najlepszą okazję zmarnował Maciej Nuckowski, który w 28 min z trzech metrów nie trafił do bramki.

Wcześniej Marcin Wachowicz starał się dwa razy zaskoczyć bramkarza. Łódzki napastnik najpierw próbował szczęścia strzałem z dystansu, a później - z rzutu wolnego. W oby przypadkach efekt był identyczny - Maciej Wiśniewski zachował czyste konto.

W końcówce pierwszej połowy przed szansa zdobycia gola stanęli Niżnik i Nuckowski, ale nie wykorzystali okazji. Pierwszy przestrzelił, a po centrze Wachowicza Nuckowski nie trafił piłki głową.

Po przerwie ełkaesiacy niespodziewanie przestali walczyć. Grający bardzo przeciętnie gospodarze byli o klasę lepsi. Tyle że przewaga nie była ich zasługą znakomitej dyspozycji mławian, ale fatalnej postawy łodzian. Arkadiusz Mysona przegrywał niemal wszystkie pojedynki jeden na jeden, Wachowicz wdawał się w bezsensowne dryblingi i tracił piłkę, zaś Niżnik rozegrał najsłabszy mecz powrotu do ŁKS. Jego każde dojście do piłki kończyło się stratą. Nic dziwnego, że obrońcy z Mławy mieli ułatwione zadanie.

Gospodarze dopiero w 72 min oddali pierwszy celny strzał na bramkę ŁKS (Andrzej Karpiński). Cztery minuty później ich ambicja została nagrodzona. Po rzucie rożnym Maciej Rogalski głową skierował piłkę do siatki. Gol padł po błędzie obrońców, który nie upilnowali niższego od siebie napastnika. Sytuację próbował jeszcze ratować stojący na linii bramkowej Paweł Golański, ale nie zdołał wybić piłki.

ŁKS zasłużył na karę. Nie dlatego, że gospodarze byli lepsi, ale za brak ambicji. W grze łodzian nie wydać było, że zależy im na ratowaniu trenera. Być może uspokoiła ich podróż do Mławy z działaczami. - Strzelili wam bramkę, a wy gracie jakby było 0:0 - krzyczał do piłkarzy Papis.

Dopiero w ostatnich dziesięciu minutach łodzianie ruszyli do zmasowanego ataku. Na boisku pojawił się obrońca Sławomir Słowiński, któremu Chojnacki nakazał grać w ataku. - Przypomina mi to kabaret, bo Sławek jest największym żartownisiem w zespole - skomentował zmianę Papis.

W końcowych minutach ŁKS zaczął wreszcie walczyć. Niemal ze skóry wychodził Leszczyński, który próbował długimi podaniami uruchomić napastników. Po jednej z takich akcji Gortowski znalazł się w dogodnej sytuacji, ale chybił.

Po meczu gracze ŁKS siedzieli długo na murawie z pokornie spuszczonymi głowami. Jedynie Leszczyński stwierdził, że wstydzi się, że gra w tak słabym zespole. - Chyba czas zakończyć karierę - powiedział najlepszy w tym meczu - obok Roberta Sieranta - łódzki piłkarz.

MKS MŁAWA1 (0)
ŁKS0
MKS Mława - ŁKS 1:0 (0:0)

STRZELEC BRAMKI

MKS: Rogalski (76.)

Widzów: 1.5 tys.

MKS: Wiśniewski - Woźniczka, Rogoziński, Mikłowski, Brzozowski (83. Tomasz Leszczyński) - Połoszczak, Butryn, Nawrot (46. Lubasiński), Szmyt - Kalu (63. Karpiński), Rogalski.

ŁKS: Wyparło - Kardas, Golański Ż, Sierant (83. Słowiński), Kłus - Szwajdych (71. Kamiński), Niżnik, Zdzisław Leszczyński, Mysona - Nuckowski (59. Gortowski), Wachowicz Ż.

Antybohater meczu

Cały zespół ŁKS