Rozmowa z Damianem Zielińskim

IGRZYSKA. Szczeciński kolarz torowy nie awansował w poniedziałek do półfinału sprintu olimpijskiego. Jego pogromcą okazał się Niemiec Rene Wolff. Została mu walka o miejsca 5-8.
Kiedy nasi siatkarze walczyli w poniedziałek w olimpijskim turnieju z Argentyną o wejście do ćwierćfinału, na torze kolarskim o awans do czołowej czwórki sprinterów ścigał się szczecinianin Damian Zieliński. Aby awansować do półfinału, czwarty zawodnik mistrzostw świata musiał wygrać dwa wyścigi z doświadczonym 26-letnim Rene Wolffem, który w Atenach zdobył już złoto z drużyną. Niestety w obu górą był o trzy lata starszy Niemiec. We wtorek Polak będzie walczył o miejsca 5-8. Być może wystartuje jeszcze w czwartkowym keirinie. Za sobą ma już start w rywalizacji drużynowej. Niestety Polacy nie awansowali do czołowej ósemki.

Aleksandra Warska: Tym razem Niemiec był górą. Udał mu się rewanż za porażkę z Tobą w tegorocznych zawodach Pucharu Świata w Sydney.

Damian Zieliński (Gryf Szczecin): To prawda, ale kiedy z nim wygrałem, był w znacznie słabszej formie. Teraz jest niesamowicie mocny. Poza tym jest to bardzo doświadczony zawodnik, a ja nie mogę powiedzieć, że moja forma jest tu tak dobra jak podczas startów na Pucharze Świata czy mistrzostwach świata. Po tej kilkudniowej przerwie, jaką mieliśmy przed wyjazdem na olimpiadę, pierwsze treningi i starty w Atenach były dla mnie naprawdę ciężkie. Teraz z każdym dniem jest już co raz lepiej.

Jesteś zadowolony ze swojego występu na olimpiadzie?

- Mimo wszystko tak. To moja pierwsza olimpiada. Awans do pierwszej ósemki jest dla mnie sukcesem. To był mój prywatny plan minimum, więc jest się z czego cieszyć. We wtorek będę walczył o miejsca 5-8 i tu też spotkam się z groźnymi przeciwnikami: Francuzem, kolarzem z Barbadosu i Brytyjczykiem Edgarem, z którym już tu wygrałem.

A jak oceniasz obiekt, na którym startujecie?

- Znałem go już wcześniej, bo ścigałem się na nim przed kilkoma laty jeszcze w wyścigach juniorskich. Zbyt mocno się nie zmienił. Grecy wykonali tylko drobne prace kosmetyczne. Najgorsze jednak jest to, że nie ma tam klimatyzacji i temperatura wzrasta nawet do 35 st. Na szczęście w poniedziałek było trochę lepiej, bo tylko 30 st.



Szczecinianie na olimpiadzie

LEKKA ATLETYKA

We wtorek o godz. 19.55 na olimpijskim stadionie rozpocznie się konkurs skoku o tyczce kobiet, w którym o medal będzie walczyła Monika Pyrek (MKL Szczecin, rż 4,67 m). Eliminacje sprawiły, że szanse na wywalczenie olimpijskiego medalu znacznie wzrosły. Do finału nie zakwalifikowała się bowiem była rekordzista świata i obrończyni tytuły Amerykanka Stacy Dragilla (rż 4,83) oraz jej dwie koleżanki: Jullian Schwartz i Kellie Suttle, a także Niemka Caroline Hingst, trzy ostatnie w tym sezonie skakały na poziomie 4,60-4,67. W finale wystartuje 15 zawodniczek, wśród których Pyrek ma czwarty wynik w tym sezonie. Wyżej skakały tylko Rosjanki: Fieofanowa i Isinbajewa i aktualna rekordzistka kraju Anna Rogowska. Nie wykluczone więc, że o brąz walczyć będą między sobą dwie Polki.