PZPN zawiesił zakaz trensferów nałozony na Śląsk

Dariusz Filipczak i Robert Rosiński będą mogli zagrać już w najbliższym meczu Śląska Wrocław. To efekt decyzji PZPN-u, który warunkowo na rok zawiesił zakaz transferów Śląskowi Wrocław. Nie jest przesądzone natomiast, czy do zespołu dołączą Krzysztof Wołczek i Krzysztof Ostrowski.
PZPN podjął decyzję o zawieszeniu zakazu transferów po spłacie przez Śląsk części zadłużenia wobec byłych graczy. Chodziło o pięciu piłkarzy. Swoje pieniądze dostali Jacek Imianowski i Sławomir Nazaruk. Niemal całą kwotę zaległości wypłacono także Jackowi Maciorowskiemu. Inaczej załatwiono sprawę z Dariuszem Filipczakiem, z którym zawarto ugodę. Zawodnik otrzymał pewną kwotę pieniędzy, a resztę dostanie podczas gry w Śląsku, bo zostaje w drużynie. Największe zaległości Śląsk miał jednak wobec Krzysztofa Pyskatego. Ten zawodnik nie godził się na spłatę w ratach ani na ugodę. Chciał całą zaległą kwotę uzyskać od razu, a przypomnijmy, że dług wraz z odsetkami sięgał 150 tysięcy złotych.

Śląsk nie miał tak wiele pieniędzy. Sprawę rozwiązano inaczej. Uznano roszczenia Pyskatego, wypłacono mu część pieniędzy, a w PZPN-ie zobowiązano się spłacić resztę w ratach. To wystarczyło, by odwiesić warunkowo transfery. W spłacie zaległości pomógł były prezes Śląska Janusz Cymanek.

To jednak nie wszyscy, którym Śląsk musi spłacić zaległości. Także były trener wrocławskiego klubu Marian Putyra wysłał pismo do związku, że Śląsk jest mu winien około 120 tysięcy złotych. Tej sprawy jak na razie nie rozwiązano, ale PZPN i tak zawiesił zakaz.

- Przyznam, że jestem zdziwiony. Już dawno wysłałem pismo w swojej sprawie do PZPN, a tymczasem wczoraj otrzymałem odpowiedź, że z powodu zaległości wobec mnie związek nie będzie nakładać zakazu transferów na Śląsk, bo taka kara już została nałożona - wyjaśnia Putyra. - W środę jest kolejna rozprawa przez sądem polubownym PZPN w mojej sprawie i raczej wyrok będzie korzystny dla mnie. Zakaz zostanie więc z powrotem nałożony, ale uprawomocni się dopiero za dwa tygodnie, czyli na koniec okna transferowego. Śląsk zaangażuje w tym czasie nowych zawodników i o to tylko w tym wszystkim chodzi.

Prawo do uprawniania nowych zawodników to w Śląsku nowa sytuacja. Przypomnijmy, że wrocławski klub nie mógł pozyskiwać nowych graczy od bardzo dawna. W poprzednim sezonie znaleziono lukę w przepisach, co pozwoliło pozyskać Marka Grabowskiego i Krzysztofa Ulatowskiego. Teraz już nie było to możliwe. Zawieszenie zakazu pozwoli wzmocnić drużynę. Oprócz Dariusza Filipczaka ze Śląskiem od dawna trenują Robert Rosiński, Krzysztof Wołczek i Krzysztof Ostrowski.

- Już w środę jadę uprawnić do gry Filipczaka i Rosińskiego - mówi kierownik Śląska Zbigniew Słobodzian. - Czy będę mógł uprawnić także Ostrowskiego i Wołczka, jeszcze nie wiem.

Miejsce w szerokiej kadrze dla tego ostatniego zależy tylko od decyzji trenera Grzegorza Kowalskiego. Wołczek wciąż jest sprawdzany w meczach kontrolnych. - To bardzo uniwersalny gracz, właściwie oprócz środka obrony i bramki może zagrać na każdej pozycji - wymienia zalety Wołczka trener Śląska.

Zupełnie inaczej jest z Ostrowskim. Trener Kowalski widzi dla niego miejsce w Śląsku, ale ten piłkarz jest związany wieloletnim kontraktem z Zagłębiem Lubin. - Krzysiek ma ogromny potencjał, wciąż niewykorzystany. Interesuje nas wypożyczenie Ostrowskiego co najmniej do końca sezonu - wyjaśnia Kowalski.

Nie jest tajemnicą, że wiele zależy od możliwości finansowych klubu. W przeciwieństwie do minionych lat, w III lidze nie wydaje się w Śląsku wirtualnych pieniędzy. Jeśli więc na niektórych zawodników nie będzie pieniędzy w budżecie, trzeba będzie z nich zrezygnować. Wiele wyjaśni się po powrocie z urlopu prezesa Grzegorza Schetyny.

- Nawet jak uda się zatrzymać całą czwórkę, to nie oznacza, że ci piłkarze od razu wejdą do zespołu. Raczej będę stopniowo ich wkomponowywał w drużynę. Ci, co teraz grają, spisują się przecież bardzo dobrze, wygrali dwa mecze - tłumaczy trener Śląska. - Patrzę na pozyskanie tych graczy także przyszłościowo. Filipczak to doświadczony gracz, który przyda nam się w najważniejszych meczach. Także Rosiński jest bardzo doświadczony, otarł się w Niemczech o wielką piłkę. Ci piłkarze nie tylko mogą nam pomóc w III lidze, ale także, gdy - w co wierzę - awansujemy do drugiej.