Sport.pl

Falstart Kenterisa!

Igrzyska jeszcze się nie rozpoczęły, a już mają pierwszą wielką aferę. Bohater Greków Konstantinos Kenteris, który miał zapalić znicz olimpijski, oraz sprinterka Ekaterini Thanou nie stawili się na testy dopingowe. W tajemniczych okolicznościach trafili do szpitala po wypadku motocyklowym. Świat zastanawia się, czy nie boją się wpadki?
Cztery lata temu w Sydney Kenteris zdobył olimpijskie złoto w biegach jako pierwszy Grek od 1896 roku! Po potwierdzeniu formy tytułem mistrza świata w 2001 r. - w Atenach uchodził za jednego z największych faworytów. Thanou w Sydney zdobyła medal srebrny w biegu na 100 m. W Atenach po dyskwalifikacji za doping głównych rywalek, Amerykanek Kelly White i Torri Edwards, i niezakwalifikowaniu się do amerykańskiej drużyny Marion Jones również była główną kandydatką do złota.

W związku z tym MKOl chciał sportowców przebadać, ale okazało się, że nie można ich namierzyć. Kenteris miał trenować w Chicago, ale opuścił USA, a w Grecji jeszcze się nie pojawił. "Where the Hellas is Kenteris?" - pytała żartobliwe agencja Reuters ("where the hell..." można tłumaczyć jako: "Gdzie, do diabła...", zaś "Hellas" to po grecku "Grecja"). Okazało się, że w drodze do Aten zatrzymał się w Niemczech na konsultacje... z lekarzem. Nim specjaliści Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) zdołali pofatygować się do Frankfurtu, w czwartek Grecki Komitet Olimpijski ogłosił, że Kenteris jest już we wiosce. Media spekulowały, że to prawdopodobnie on będzie zapalał znicz podczas ceremonii otwarcia.

Kontrola antydopingowa udała się więc do wioski, ale i tu nie znalazła ani Kenterisa, ani Thanou. Ich pokoje były puste i nie wyglądały na zamieszkane. Oficjalna wersja Greckiego Komitetu Olimpijskiego najpierw była taka, że nie udało się dwójki sprinterów zawiadomić o kontroli, później, że dostali od działaczy zgodę na późniejszy test. Jednak i tego późniejszego nie wykonali. Wyjechali z wioski i byli poza zasięgiem.

W nocy z czwartku na piątek oboje trafili do szpitala. Jadąc motocyklem w południowej dzielnicy Aten - Glyfadzie, wpadli w poślizg i przewrócili się na asfalt. Poturbowanych zabrał do szpitala przypadkowy samochód. Kenteris ma na szyi kołnierz usztywniający. Trener Christos Tzekos powiedział, że dopiero po kilku dniach okaże się, czy Kenteris i Thanou będą mogli wystąpić na bieżni (lekkoatletyka jest w drugim tygodniu igrzysk). - To Kostas prowadził motocykl i przez nieuwagę wpadł w poślizg. Ten wypadek to efekt jego fatalnego stanu psychicznego - powiedział szef Greckiej Federacji Lekkoatletycznej Vassilis Sevastis.

Na żądanie szefa MKOl Jacquesa Rogge'a komitet dyscyplinarny rozpoczął dochodzenie, by "zbadać naturę i okoliczności uchylenia się sportowców od badania na obecność dopingu". - Fakt, że podejrzani sportowcy to zawodnicy, ba, nawet bohaterowie Grecji - organizatora igrzysk - nie ma dla MKOl żadnego znaczenia. Wyjaśnimy tę sprawę i jeśli będzie trzeba, wyciągniemy konsekwencje jak w przypadku reprezentanta jakiegokolwiek innego kraju - oświadczył Rogge.

Gdyby okazało się, że Kenteris i Thanou uniknęli kontroli umyślnie, groziłoby im dwa lata dyskwalifikacji i wykluczenie z igrzysk. Ale przesłuchanie trzeba było przełożyć do poniedziałku, ponieważ lekarze uznali, że nie można ich męczyć.

Pogoń za Kenterisem i Thanou oraz tajemniczy wypadek wstrząsnęły grecką opinią publiczną. "Powiedz nam prawdę!" - napisał wielkimi literami na pierwszej stronie pod zdjęciem Kenterisa dziennik "Eleftheros Typos", dodając, że w oczekiwaniu na wyjaśnienia "krew zastygła w żyłach wszystkich Greków". - Costas, Ekaterini i pan, trenerze Tzekos, musicie udowodnić teraz wszystkim Grekom, że jesteście czyści. MKOl musi im dać szansę udowodnienia niewinności. Ale jeśli jest inaczej, będzie to megatonowa bomba zrzucona na fundamenty greckiego entuzjazmu i dumy tuż przed rozpoczęciem igrzysk - dodaje "Ethnos".

Raczej więc kto inny zapali znicz olimpijski. Przyjaciel Kenterisa, lekarz Stratis Patakos, stwierdził, że jest bardzo wątpliwe, by Costas w ogóle wziął udział w ceremonii otwarcia. - Nie czuje się dobrze, wprost pęka mu głowa - powiedział.



Konstantinos Kenteris

Biega bardzo rzadko. W ciągu ostatnich 12 miesięcy mistrz olimpijski i mistrz świata z 2001 roku wystąpił oficjalnie tylko jeden jedyny raz w Grecji. To dlatego, że rząd grecki ufundował dla niego pensję - 100 tys. dol. rocznie. Poza nią Kenteris, pracownik lotnictwa wojskowego, otrzymuje wysokie wynagrodzenie od armii greckiej.

Urodzony na wyspie Lesbos Kenteris nie udziela wywiadów. Telefony do agentów, komitetu olimpijskiego, zaprzyjaźnionych trenerów, menedżerów, dziennikarzy greckich z prośbami o ułatwienie wywiadu pozostają bez odpowiedzi. Nawet na mistrzostwach Grecji nie odpowiadał na pytania dziennikarzy angielskojęzycznych, tłumacząc się nieznajomością języka, co stoi w sprzeczności z wiadomością w infosieci olimpijskiej o tym, że jednak mówi po angielsku.

Kenteris, średni biegacz na 400 m, zamienił się w strusia pędziwiatra w 2000 roku pod okiem trenera Tzekosa. Jeszcze na mistrzostwach Europy w tym roku był w finale ostatni. Kilka miesięcy potem na igrzyskach w Sydney - pierwszy. Trener Tzekos uważa, że rozwój Kenteris zawdzięcza specjalnej gimnastyce, rozciąganiu, wymyślonej przez niego po zauważeniu, że biegacz ma lewą nogę krótszą.

Historia jego przygód z antydopingiem jest długa. W 1997 roku zwymyślał kontrolera antydopingowego, a w tym czasie reszta lekkoatletów zbiegła, unikając badania. Został upomniany przez IAAF. W 2002 roku Kenteris i Thanou byli w grupie sportowców, którzy wycofali się z GP w Atenach, bo dowiedzieli się, że kontrola przyjechała do miasta. Rok temu - zupełnie dziwaczna historia - kontrola nie znalazła Konstantinosa i Thanou na Krecie, gdzie mieli przebywać według dokumentów. Byli w Katarze. W czasie wojny z Irakiem!