Sonda Gazety: Spodziewam się, że...

Medaliści olimpijscy - Jacek Wszoła, Jerzy Kulej i Ryszard Szurkowski mówią, czego oczekują po igrzyskach w Atenach.
Jacek Wszoła

złoty medalista z Montrealu, srebrny z Moskwy w skoku wzwyż

Od takich zawodów oczekuję przede wszystkim emocji, niespodzianek, błyskotliwych zwycięstw ludzi, na których nikt nie stawiał. Bo ciekawie jest nie wtedy, gdy wygrywają faworyci, ale wtedy, gdy mamy do czynienia z nowymi twarzami. Uważam, że z polskich zawodników taką niespodziankę są w stanie sprawić Grzesiu Sposób, któraś z tyczkarek, bardzo też liczę na Aurelię Trywiańską, która może zajść daleko, chciałbym, by na podium.

A pozostali? Przyznam, że jest wiele sportów, które niespecjalnie mnie interesują, ale liczę, że Otylia zdobędzie medal na każdym dystansie, na którym wystartuje. Mateusz Kusznierewicz też na 100 procent będzie miał medal, a jaki - to kwestia szczęścia i sprzętu. Co do obaw o bezpieczeństwo - pewnie skończy się na strachu, ale ja mimo wszystko wolałem nie jechać do Aten. W ogóle jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek mieszania się wielkiej polityki do sportu. W końcu najważniejsi teraz są sportowcy.



Jerzy Kulej

dwukrotny mistrz olimpijski w boksie z 1964 i 1968 r.

Czego oczekuję? Sukcesów naszych reprezentantów! A czegóż innego można oczekiwać od imprezy, na którą czeka się cztery lata? Bardzo bym chciał, by wreszcie na podium stanął polski bokser, choćby na najniższym stopniu, by w górę poszła polska flaga. Ileż można czekać? To przecież już 12 lat, odkąd mogliśmy doświadczyć takiego wydarzenia! Poza tym liczę na Roberta Korzeniowskiego, Otylię Jędrzejczak w pływaniu. Mam też nadzieję, że znowu pani Mauer rozpocznie nam zawody tak pięknie, jak już to czyniła dwukrotnie.

Myślę, że mamy spore szanse na sukces, Ateny są w tej samej strefie czasowej, więc nie będzie problemów z aklimatyzacją. A bezpieczeństwo? W tej chwili wszystko wygląda pięknie, na pewno będzie spokojnie. To w końcu powrót do korzeni olimpizmu, musi być wspaniale, a ceremonii otwarcia nie mogę się doczekać, gdyż z pewnością będzie zachwycająca. Naszym reprezentantom życzę medali, bo nie ma nic piękniejszego w karierze sportowca niż medal olimpijski. I żeby tak wreszcie był wśród ich zdobywców jakiś bokser...



Ryszard Szurkowski

były kolarz, dwukrotny srebrny medalista olimpijski w jeździe drużynowej

Jeżeli chodzi o najważniejszą konkurencję, czyli kolarstwo szosowe, nie ma odpowiedzi na pytanie, kto wygra. To będzie inny wyścig niż na mistrzostwach świata. Tam najlepsze drużyny - Hiszpanie, Włosi - mają możliwość wystawienia po 12 zawodników, na olimpiadzie każdy może zgłosić po pięciu kolarzy. Szanse się wyrównują. Wielu kolarzy jedzie tylko dla siebie, nie dla drużyny. Powinien wygrać jakiś specjalista od klasyków.

Polacy? Ktoś mi zadał ostatnio pytanie, żebym wymienił najlepszego polskiego kolarza szosowego. Nie potrafiłem na nie odpowiedzieć. W Atenach pojadą na pewno najlepsi. Ale ile oni są warci? Liczę na to, że trener Zbyszek Spruch, który umiał jeździć w klasykach i "czuje takie wyścigi", tak dobrał grupę, że ona sprawdzi się w Atenach.

Z szosowcami jest problem, bo oni dopiero niedawno zaczęli ćwiczyć w Hiszpanii z trenerem kadry. Tak są w swoich grupach zawodowych, w których celem nie były wcale igrzyska. Trochę inaczej jest w wyścigach MTB. Tam trener Piątek ukierunkował dziewczyny na olimpiadę. I to może dać efekt. Maja Włoszczowska zdobyła niedawno wicemistrzostwo Europy, a niewiele dochodzi jej konkurentek spoza Europy. Cała trójka dziewczyn w MTB ma wielkie szanse. Liczyłbym również na torowców.