Arka - Podbeskidzie w piątek o godz. 18

Do Gdyni przyjeżdża jeden z faworytów II ligi. Podbeskidzie Bielsko-Biała nie ukrywa, że chce awansować do I ligi, w tym celu ściągnięto doświadczonych piłkarzy z ekstraklasy
Bielszczanie mają w tym sezonie jasno sprecyzowany cel - awans. Trener Jan Żurek oraz piłkarze: Grzegorz Pater, Adam Kompała i Paweł Sibik mają być gwarantem sukcesu. Już w zeszłym sezonie liczono na awans, ale były to marzenia nie mające pokrycia w rzeczywistości. Podbeskidzie zajęło 7. pozycję. Miejsce Krzysztofa Pawlaka zajął były szkoleniowiec GKS Katowice Jan Żurek, który sprowadził piłkarzy z nazwiskami.

- Mam w zespole doświadczonych graczy, którym różnie się ostatnio wiodło. Wierzę jednak w ich umiejętności - mówi Żurek.

Na razie jego zespół gra dobrze, choć nie olśniewająco. Zremisował 0:0 w Łodzi i wygrał u siebie 2:1 z Kujawiakiem Włocławek. Żurek myśli jeszcze o kolejnych wzmocnieniach. Prowadzone są rozmowy z kolejnymi doświadczonymi piłkarzami - Danielem Dubickim i Andrzejem Kubicą, ale oni w Gdyni nie zagrają.

Czy Arka obawia się starcia z faworytem?

- Tak mówią, że Podbeskidzie to faworyt ligi, ale to się dopiero okaże. Najpierw ten zespół musi to potwierdzić na boisku - uważa Mirosław Dragan, trener Arki. - Budowa zespołu w Bielsku jeszcze trochę potrwa, na pewno ciągle brakuje zgrania. Podobnie zresztą jak u nas.

Dragan ma korzystną sytuację kadrową, gdyż żaden z jego piłkarzy nie ma kontuzji, nikt nie będzie musiał pauzować za kartki.

- To dla mnie komfortowa sytuacja, będę mógł postawić na piłkarzy, którzy byli w tym tygodniu najlepsi - mówi. Kto to będzie? - Nazwisk nie zdradzę, ale zapewniam, że zagramy inaczej niż w ostatnim meczu wyjazdowym ze Świtem [porażka 0:1 - red.]. Na pewno bardziej się otworzymy, zagramy ofensywniej. Gramy przecież u siebie, kibice chcą wygranej.

Dragan podkreśla również coraz lepsze przygotowania fizyczne swoich piłkarzy, którzy późno zaczęli przygotowania, wielu z nich niewiele trenowało przed sezonem. Szczególnie dotyczy to sprowadzonego z Lecha Poznań Krzysztofa Piskuły, który miał być liderem drużyny, ale na razie zawodzi.