Co słychać w MKS Mława

MKS Mława debiutuje w II lidze. Dotychczas największym osiągnięciem tego klubu była gra w ćwierćfinale Pucharu Polski w połowie lat 90. W ostatnich sezonach MKS balansował na granicy III i II ligi, ale dopiero półtora miesiąca temu udało mu się awansować do drugoligowców. Oczywiście jako beniaminkowi i drużynie z klubu, który nie ma idealnej sytuacji finansowej, podstawowym celem MKS będzie utrzymanie wśród drugoligowców. Na razie klub czekają przede wszystkim inwestycje w stadion - inauguracyjny mecz ze Stasiakiem KSZO Celsa miał się przecież odbyć w Mławie, ale ponieważ obiekt nie jest jeszcze gotowy, działacze MKS poprosili PZPN o przełożenie pierwszego spotkania.

W utrzymaniu MKS pomóc mają sprowadzeni przed tym sezonem gracze. Ostrowieckim kibicom najbardziej znany jest 28-letni dziś napastnik Maxwell Kalu, przed laty gracz KSZO mający także na koncie grę w Amice Wronki, Widzewie Łódź, a ostatnio w Mieszku Gniezno. Pozyskano też młodego pomocnika grającego wcześniej m.in. w Śląsku Wrocław i Aluminium Konin Tomasza Nawrota.

- Udało mi się zebrać trochę informacji o Stasiaku KSZO Celsa - mówi Marian Kurowski, trener MKS Mława. - W sparingach ta drużyna miała naprawdę ciekawe wyniki. To może wskazywać, że zespół jest w bardzo dobrej formie. Choć odeszła tam prawie połowa dawnego składu i mam nadzieję, że trener Nemec nie zdołał nowych graczy jeszcze w pełni wkomponować w zespół - dodaje szkoleniowiec. Zdobycie przez MKS choć punktu w Ostrowcu byłoby dużym sukcesem jego zespołu, tym bardziej że zespół z Mławy nie błyszczał w ostatnich meczach sparingowych. - Ten mecz [ostatni sparing z trzecioligowym Pelikanem Łowicz przegrany przez MKS 1:2 - red.] oglądali wysłannicy z Ostrowca, więc może to nawet lepiej, że spotkanie zakończyło się takim rezultatem. Być może trochę nas dzisiaj zlekceważą i łatwiej będzie grać - zastanawia się Kurowski.



DLA GAZETY

Marcin Rogoziński

kapitan MKS Mława

W spotkaniu ze Stasiakiem KSZO zadebiutuję w drugiej lidze, ale nie mam tremy. To normalny mecz, tyle że o wysoką stawkę. Nie sądzę jednak, żeby to paraliżowało moje poczynania. W drużynie rywali grają tacy sami zawodnicy jak my. Można ich spokojnie pokonać. Ale taki debiut to wielkie przeżycie i na długo go zapamiętam. Tym bardziej, że po raz pierwszy zagram na stadionie ze sztucznym oświetleniem.