Sport.pl

Po tenisowym Memoriale Marka Włodarczyka

O tym turnieju napisali nawet policjanci, sporządzając służbową notatkę po nocnej wizycie na kortach
W XII Memoriale Marka Włodarczyka, który odbył się na kortach przy ul. Radiowej i Skandy w Olsztynie, wystartowało ponad 80 osób. Najciekawsze, były gry męskie i to we wszystkich trzech kategoriach wiekowych. Wśród najmłodszych, a więc kategorii do lat 35, do finału dotarł zgodnie przewidywaniami Piotr Dzikiewicz z Białegostoku. Piotr był swego czasu nadzieją rodzimego tenisa, bo kiedy miał 12-14 lat gromił rywali i wyraźnie dominował nad rówieśnikami. Później dopadła go kontuzja, która uniemożliwiła kontynuowanie bardzo obiecującej kariery. Białostoczanin gra jednak nadal, i to z powodzeniem, ale już w turniejach amatorów. W Olsztynie Piotr wygrał 6/4 i 7/6 z Piotrem Zapertem z Częstochowy, który po raz trzeci był w finale turnieju Marka Włodarczyka i nigdy go nie wygrał. Tym razem bardzo chciał zwyciężyć, więc rozgłaszał dzień przed finałem, że w nocy zje nawet pól kortu, by triumfować. Mimo znakomitej postawy, Zapert przegrał z Dzikiewiczem 6/4 i 7/6. Częstochowianin wygrał natomiast w finale debla, gdzie wspierany Dawidem Celtem - również z Częstochowy, pokonał 6/3 i 6/3 parę elbląsko-kętrzyńską Marcina Plopę i Bartłomieja Kierwiaka.

Pewny zwycięstwa w finałowej rozgrywce zawodników liczących sobie powyżej 35 lat był Krzysztof Badurek, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Tenisa w Olsztynie. Prezes Krzysztof niesiony wiarą w swoje umiejętności po ostatnich sukcesach (Krzysztof z Ryśkiem Sosnowskim wywalczyli kilka dni temu tytuł międzynarodowych mistrzów Polski w grze podwójnej), sądził iż łatwo rozprawi się i z Jackiem Malickim z Łodzi. Tymczasem prezes przegrał pierwszego seta do jednego. - Kiedy zaczął narzekać, że poszło mu grać o 14.00, a wtedy on przecież zwykle śpi i wstaje po dwóch godzinach, przyniosłem na kort budzik który przestawiłem na kwadrans po czwartej. I to pomogło, bo w kolejnych setach Krzysiek grał jakby się rzeczywiście wybudził - mówi Mirosław Umbas, dyrektor turnieju. Krzysztof Badurek z Ryszardem Sosnowskim nie mieli z kolei żadnych kłopotów z wygraniem w finale debla w kategorii powyżej 35 lat. Mistrzowie Polski amatorów odprawili parę z Łomży Kaliński/Styła 6/2 i 6/1.

W najstarszej kategorii wiekowej, czyli do powyżej 55 lat, triumfował Tomasz Gronowski z Gorzowa Wielkopolskiego, pokonując Lesława Markowicza z Olsztyna 6/2 i 6/2. Finał debla wygrali Tomasz Gronowski z Marcinem Michałowskim z Wydmin, pokonując 7/6 i 6/3 Lesława Markowicza i Zbigniewa Wojtkiewicza.

- Sportowo turniej wypadł znakomicie i już wiem, że za rok na pewno do rywalizacji w najmłodszej kategorii wiekowej zaprosimy najlepszych tenisistów z kraju - mówi Mirosław Umbras.

Najmniejszym powodzeniem cieszyły się gry kobiet, bo pań zgłosiło się tyle co kot napłakał, a w finale singla Sylwia Wojtala z Częstochowy wygrała z Martą Adamek z Olsztyna 6/3 i 6/0. W turnieju uczestniczył m.in. Teddy Krawczyk mieszkający na stałe w USA oraz Tomasz Sętowski, artysta plastyk z Częstochowy. Ten pierwszy od kilkunastu już lat regularnie przyjeżdża na trzy miesiące do Polski i uczestniczy w turniejach amatorów. Teddy w olsztyńskim turnieju powyżej 55 lat nie odegrał co prawda większej roli, ale wyjeżdżał zadowolony, chwaląc miejscowych za wzorową organizację turnieju oraz imprez mu towarzyszących. Tego samego zdania był i Sętowski, który wystawiał swoje prace w olsztyńskim BWA i zostawił organizatorom album ze swoimi pracami.

- Nasz turniej został też odnotowany w policyjnych notesach - mówi Mirosław Umbras. - A to dlatego, że na grillu dla uczestników, był zespół muzyczny, który dla mieszkańców okolicznych bloków grał za głośno, więc wezwali policję.