Lekkoatletyka: Waleriańczyk bez trenera

21 lipca Piotr Bora wykluczył skoczka wzwyż Aleksandra Waleriańczyka (Wawel Kraków, grupa Elite Café) ze swojej grupy szkoleniowej. Pod okiem Piotra Bory Waleriańczyk święcił swoje największe sukcesy. W 2003 roku zaskoczył Europę rewelacyjnym skokiem na wysokość 2,36 m. W tym jednak sezonie bezskutecznie starał się odnaleźć formę.
Pod okiem trenera Bory Waleriańczyk święcił swoje największe sukcesy. W 2003 roku zaskoczył Europę rewelacyjnym skokiem na wysokość 236 cm. W tym sezonie bezskutecznie starał się odnaleźć formę, jednocześnie między zawodnikiem i trenerem narastał konflikt. W wydanym w środę oświadczeniu trener Bora wyjaśnił powody rezygnacji ze współpracy. - Absolutnie na moją decyzję nie wpłynęły kwestie finansowe ani wynik sportowy - zastrzega. Przypomnijmy, że Waleriańczykowi nie udało się wywalczyć minimum olimpijskiego (230 cm). Powodem zerwania współpracy jest - zdaniem Bory - "narastający konflikt na linii zawodnik - trener oraz brak konsultacji zawodnika w podejmowaniu działań mających znaczny wpływ na przebieg szkolenia sportowego". Do września, czyli zakończenia sezonu, Waleriańczyk nadal będzie mógł korzystać z rad byłego już trenera. - Jeżeli Alek wyrazi taką chęć, nie odmówię mu ani swojego wolnego czasu, ani rady szkoleniowej - deklaruje szkoleniowiec.

Trener Bora już wcześniej zwracał uwagę na brak współpracy z menedżerem zawodnika Andrzejem Kulikowskim. Chodziło przede wszystkim o zmiany w kalendarzu startów, zwłaszcza tych zagranicznych. Na początku sezonu halowego odwołany został wyjazd na lekkoatletyczny mityng do Moskwy.

Kto poprowadzi od nowego sezonu 22-letniego skoczka? Czy dotychczasowy szkoleniowiec widzi swojego ewentualnego następcę? - Wybór trenera jest sprawą tylko i wyłącznie Alka - ucina spekulacje trener.

Bora, który jest pracownikiem AZS AWF Kraków, nie żegna się jednak z Wawelem. Ma tam sporą grupę młodych zawodników, wśród nich sprintera Dariusza Kucia i skoczka w dal Marcina Starzaka, z którymi nadal będzie pracował.