Wysoka forma Przemka Stańczyka, kłopoty Moniki Pyrek

OLIMPIADA. Na zawodach w Słowenii 19-letni pływak poprawił rekordy życiowe na swoich koronnych dystansach. Odwołany mityng w Poznaniu pokrzyżował przedolimpijskie starty Pyrek.
W sobotę 14 sierpnia ok. godz. 10 Przemysław Stańczyk (MKP Szczecin) stanie na słupku basenu w Olimpijskim Centrum Wodnym w Atenach. Na tę porę zaplanowano serie eliminacyjne na dystansie 400 m stylem dowolnym. Po południu odbędzie się finał. 19-latek jako pierwszy z grona zachodniopomorskich zawodników zaprezentuje się na olimpiadzie.

Na 17 dni przed startem Stańczyk prezentuje wysoką formę. Podczas przedolimpijskiego sprawdzianu kadry w otwartych mistrzostwach Słowenii dwukrotnie poprawiał rekordy życiowe w swoich koronnych konkurencjach. Najpierw o ponad sekundę poprawił się na dystansie 400 m stylem dowolnym, na którym będzie startował na olimpiadzie. Uzyskał czas 3:50.66. Taki wynik plasuje go na początku trzeciej dziesiątki na świecie. Kilka dni później ustanowił nowy rekord życiowy na dystansie 1500 m (15:23.76).

Ze Słowenii pływacy wracają 6 sierpnia. Cztery dni później wraz z największą grupą sportowców polecą na olimpiadę.

Tymczasem ostatniej możliwości sprawdzianu przed olimpiadą nerwowo szuka menedżer Moniki Pyrek. Zawodniczka w tym tygodniu kończy obóz we włoskiej Formii. Zgodnie z wcześniejszymi planami w piątek tyczkarka MKL-u Szczecin wystartuje w mityngu Super Grand Prix w Londynie. Tam spotka się m.in. z Anną Rogowską, która tydzień temu ustanowiła rekord Polski (4,71). Ostatnim startem przed olimpiadą dla obu miał być mityng gwiazd w Poznaniu 8 sierpnia. I już przy takim kalendarzu Pyrek kręciła nosem, bo od Poznania do olimpijskich eliminacji dzieliłoby ją aż dwa tygodnie bez startu (eliminacje odbędą się 21 sierpnia).

W tym czasie trudno było znaleźć inne konkursy, bowiem na odbywających się imprezach nie wszędzie w programie jest kobieca tyczka. Tym czasem w ten weekend poznański mityng odwołano, bo nie udało się pozyskać sponsorów na zorganizowanie zawodów.

- Szukamy czegoś zastępczego, ale wiem, że będzie trudno - mówi Pyrek. - Może się okazać, że Londyn będzie ostatnim startem przed igrzyskami. Wtedy jedynym wyjściem będą dla mnie sprawdziany w Szczecinie.

Na szczęście po niedawnym skręceniu kostki nie ma już śladu. Z londyńskiego mityngu Pyrek wraca do Szczecina.