Widzew nie dostał licencji na grę w drugiej lidze

PZPN nie przyznał w poniedziałek Widzewowi licencji na grę w drugiej lidze. Łódzcy działacze mają cztery dni na odwołanie się od tej decyzji
Obrady komisji licencyjnej trwały od godz. 17 aż do 20. Działacze Widzewa, którzy pojechali do Warszawy, zostali odesłani z kwitkiem. - Zaważyły sprawy finansowe - mówi Marcin Stefański, dyrektor departamentu rozgrywek w PZPN.

Jest jednak i dobra wiadomość: Widzew może odwołać się od tej decyzji w ciągu czterech dni. Komisja zbierze się ponownie jeszcze tego dnia, kiedy dotrą do PZPN właściwe dokumenty. I to już jest naprawdę ostatnia szansa dla klubu z al. Piłsudskiego. Zdaniem Stefańskiego, "działacze z Łodzi muszą się wyjątkowo sprężać". - Moim zdaniem jest to wszystko do załatwienia. Przede wszystkim komisja musi wiedzieć, w jaki sposób będzie finansowany drugoligowy zespół i kto będzie spłacał długi wobec byłych piłkarzy i trenerów - dodaje przedstawiciel PZPN.

Na decyzję PZPN z niecierpliwością czekali piłkarze. - Jest już? - dopytywał Przemysław Urbaniak, obrońca łodzian. - Jeszcze nie ogłosili? To bardzo prosimy o informację.

Niestety, nie dostali pomyślnych informacji. Być może wiele zmieni dzisiejsza wizyta w Urzędzie Miasta Zbigniewa Bońka, który spotka się z wiceprezydentem Łodzi Włodzimierzem Tomaszewskim. Później Boniek ma odwiedzić widzewiaków na zgrupowaniu na Wawrzkowiźnie. - Liczymy, że znajdzie dla nas trochę czasu - mówi kierownik drużyny Tadeusz Gapiński.

Wczoraj łodzianie trenowali trzy razy. Trochę dokucza im upał, ale nie narzekają. Trenerzy i działacze mają jeszcze więcej pracy, bo wciąż kontaktują się z piłkarzami, którzy mogliby wzmocnić ich zespół. Pojawił się Tomasz Łapiński, ale na razie towarzysko, bo jeszcze nie podjął decyzji, czy wróci na boisko. Być może dziś dojedzie Marcin Wojtarowicz z Górnika Polkowice (20 meczów w ekstraklasie, 1 gol). Upadła sprawa transferu Grzegorza Króla, który wybrał wyjazd do Norwegii lub GKS Bełchatów. Być może przyjedzie wreszcie zapowiadany wcześniej Grzegorz Kaliciak, który nie znalazł dotąd klubu i czeka w rodzinnym Krakowie na oferty. Gapiński: - Wciąż szukamy kandydatów do gry u nas. Przede wszystkim trzeba zweryfikować to, co mówią menedżerowie tych graczy.

W środę o godz. 12 na boisku w Gutowie Małym widzewiacy zmierzą się z Mazowszem Grójec. - Dla wielu będzie to sprawdzian ostatniej szansy - twierdzi Gapiński. - Jest z nami 22 piłkarzy, ale nie wszyscy nadają się do tego, by grać w drugiej lidze. Na pewno podziękujemy kilku osobom.