Kalu Uche: Stać nas na Ligę Mistrzów!

Nigeryjczyk zdrów jak ryba. W piątek we francuskim Vannes ćwiczył już drugi dzień na pełnych obrotach. - Mam nadzieję, że zagram w niedzielnym sparingu z Rennais - powiedział nam po drugim wczorajszym treningu
Uche razem z resztą kolegów na rannych zajęciach ciągnął gumowe lejce przytrzymywane przez jednego z kolegów. To skuteczne ćwiczenie na moc biegu. Później walczył w obu drużynach podczas gierki na jedną bramkę.

- Na pewno nie jest to moja stuprocentowa dyspozycja. Na szczęście pachwina nie boli, ale jeszcze nie mogę kopać piłki z całej siły. Nie chcę ryzykować, obawiam się trochę, żeby kontuzja nie wróciła - opowiada "Gazecie" prawoskrzydłowy.

Przeklęty telefon

Uche oglądał mecz wiślaków z EA Guingamp. - To był wymagający rywal, prezentował o wiele wyższy poziom niż niejeden pierwszoligowiec z Polski. Przecież jeszcze rok temu Guingamp grało w ekstraklasie - przypomina. - Na szczęście widać, że nasza drużyna gra coraz lepiej. Widać, że zbliżają się kwalifikacje do Ligi Mistrzów.

Kalu jest zadowolony zarówno z hotelu Mercure, jak i ośrodka treningowego, na którym ćwiczą wiślacy ("murawa jest OK."). - Pracujemy ciężko, nie narzekamy na nic - mówi.

Do swoich perypetii z dojazdem do Francji wraca niechętnie (zaspał na zgrupowanie i musiał jechać do Vannes na własny koszt przez Warszawę): - Miałem problem z telefonem. Nie odezwał się zainstalowany w nim budzik, bo padła bateria. Przez to zaspałem i nie zdążyłem na samolot. Opowiedziałem wszystko trenerowi Kasperczakowi, przeprosiłem go.

Uche nie chcę się wdawać w rozważania, czy obecny składy Wisły jest silniejszy od tego sprzed dwóch lat, gdy "Biała Gwiazda" w Pucharze UEFA eliminowała renomowaną Parmę i Schalke. - Mamy po prostu mocną drużynę, którą stać na awans do Ligi Mistrzów. Musimy tylko przygotować się jak najlepiej, w eliminacjach zagrać bez kompleksów - mówi.

Kalu dowiedział się od nas, że WIT Georgia Tbilisi pokonało HB Torhavn 5:0 w I rundzie eliminacji LM i jest już niemal przesądzone, że wiślacy 28 lipca zagrają w stolicy Gruzji w ramach II rundy kwalifikacji. - Nie widziałem meczu, ale wynik robi wrażenie - dodaje prawoskrzydłowy. - Nie ma się czego bać. Rywale to tacy sami ludzie jak my, mają również po dwie nogi, można ich więc pokonać. Wierzę w to, że będziemy grać w Lidze Mistrzów.

Kłos indywidualnie

O ile na pierwszy trening nie wyszedł Tomasz Kłos (skręcenie stawu skokowego w meczu z Guingamp), to popołudniu ćwiczył pod okiem trenera przygotowania fizycznego Ryszarda Szula. Z drugiego treningu wypadł Sebastian Fechner poturbowany w przedpołudniowej gierce. Po ostrej anginie drugi dzień ćwiczył Maciej Mysiak.

W Vannes robi się upalnie. - Już jest nawet za ciepło - westchnął rzecznik Jarosław Krzoska.

Zmieniło się miejsce ostatniego sparingu z Bordeaux. Pierwotnie wiślacy mieli zagrać w Angouleme, tymczasem będzie można ich zobaczyć w Cognac (środa, godz. 18).