Wzmocnienia AZS UMK

Trzy skrzydłowe i jedną rozgrywającą pozyskali działacze AZS UMK. - Brakowało nam właśnie wysokich dziewczyn - mówi trener Maciej Broczek.
Torunianki, które w zakończonym sezonie będąc jednym z najmłodszych zespołów pierwszej ligi, niewiele ustępowały czołowym zespołom walczącym o ekstraklasie teraz powinny być jeszcze mocniejsze. Dużym atutem przy szukaniu kandydatek do zespołu okazuje się uniwersytet - nowe koszykarki w AZS UMK zostały skuszone również możliwością studiów na uczelni. Aż trzy z nich pochodzą z Gorzowa. 19-letnia Joanna Cichosz jest wysoka (186 cm) i może grać zarówno jako skrzydłowa jak i środkowa. O miejsce w wyjściowym składzie walczyć może z jeszcze bardziej rosłą rówieśniczką Katarzyną Rzemień (190 cm). - Brakowało nam właśnie wysokich dziewczyn - ocenia trener Maciej Broczek. Toruński klub pozyskał również ich koleżankę klubową, Magdalenę Budzińską. Dwie ostatnie zawodniczki chcą na UMK studiować ochronę środowiska. Budzińska wraz z Cichosz przed rokiem wywalczyły z ekipą z Gorzowa mistrzostwo kraju wśród juniorek. Czwartym nabytkiem ekipy Macieja Broczka jest Katarzyna Januszek (174 cm) z Sosnowca. W Filarze pełniła rolę niskiej skrzydłowej, choć zdarzało jej się również występować w roli rzucającej. Robiła to doskonale - średnio zdobywała ponad 14 punktów w każdym meczu, co jest jednym z najlepszych wyników w lidze. Do swojego dorobku dodawała również przeciętnie 4 zbiórki i 3 przechwyty.

Zespół doznał jednak również osłabień. Najbardziej dotkliwy będzie brak w zespole Agnieszki Meszyńskiej. Świetnie spisująca się pod tablicami środkowa studiuje na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a dotychczas przyjeżdzała z południa na mecze AZS UMK. Zgłosiła jednak swój akces to ekipy Wisły i od jesieni będzie miała okazję jednocześnie uczyć się i trenować z nowym zespołem. W drużynie nie będzie także drugiej z wysokich koszykarek, Justyny Nieznalskiej. Zawodniczka "Katarzynek" mieszka na co dzień w Bydgoszczy i teraz będzie miała okazję reprezentować swoje miasto. Przyjęła bowiem propozycję od beniaminka I ligi, Basketu 25. W Toruniu nie będzie także grać Elżbieta Zawadka. Przenosi się bowiem śladem Marty Tlałki za ocean i w nowym sezonie rozpocznie edukację w jednej ze szkół praywatnych w stanie Teksas i grać będzie w drużynie tamtejszego college'u.

Wszystkie nowe koszykarki będą do dyspozycji toruńskiego szkoleniowca już w okresie przygotowawczym, który rozpocznie się za kilka tygodni. Weźmie w nim udział również Anna Mrówka, rozgrywająca, która prawie cały sezon spędziła na leczeniu kontuzji której doznała jesienią. W sierpniu "Katarzynki" planują wyjazd na zgrupowanie, ale miejsca jeszcze nie ustalono.



Mówi Agnieszka Meszyńska

Nadszedł czas

Paweł Rzekanowski: Dlaczego odchodzisz z toruńskiego zespołu?

Agnieszka Meszyńska: Przyczyna jest po prostu jedna i główna. Tylko to zadecydowało o tym, że będę grała w Krakowie. Studiuję w Krakowie i nie da się na dłuższą metę pogodzić normalego trybu nauki na południu Polski i przyjazdów na mecze do Torunia, lub gdziekolwiek w Polsce i to bez możliwości normalnych treningów. Może jeden rok, taki jak ten sezon ubiegły, można było tak fukcjonować. Ale na dłuższą metę jest to niemożliwe. Po prostu bez sensu. Cofałabym się w swoim rozwoju koszykarskim bez możliwości normalnych treningów i byłoby ze mnie zero pożytku.

W Krakowie na razie będziesz grała w drugim zespole, ale z perspektywą szybkiego awansu do ekstraklasy. A to oznacza, że jesteś krok bliżej do kadry narodowej, w której notując tak szybkie postępy byłabyś przydatna.

- Oczywiście, że jak każdy sportowiec myślę o tym, aby kiedyś grać w reprezentacji. Ale na pewno jestem jeszcze od tego dość daleko. Jeśli by mi się udało, to na pewno nie w tym roku. Ja i tak jestem zadowolona, bo będę miała możliwość gry w pierwszej lidze, ale trenowania z zespołem z ekstraklasy. Tam jest naprawdę mocny skład, więc będę miała się od kogo uczyć. Powinno to wyjść z korzyścią dla mnie.

A jak oceniasz skład torunianek? Po zmianach kadrowych potencjał AZS UMK będzie chyba wystarczający do walki o czołowe miejsca w lidze.

- Życzę drużynie, aby wiodło się jej jak najlepiej. Chciałabym, aby i klubowi i dziewczynom szło w lidze tak jak sobie zaplanują. Ja sama mam tylko małą, cichą nadzieję, że uda mi się nie spotkać z AZS. Wiem, że mają w być w lidze podziały na grupę północną i południową, ale jeszcze nic nie wiadomo. Ciężko byłoby mi grać w barwach Wisły przeciwko swojej byłej drużynie.

Ten sentyment jest uzasadniony, bo okres gry w Toruniu chyba sporo ci dał.

- Jestem zadowolona. Z resztą zawsze byłam. Nie ukrywam, że przecież bez Torunia w ogóle by nie było mnie w koszykówce, a to moja pasja. Ale zawsze w życiu sportowca nadchodzi czas na jakieś zmiany, szykanie nowych rozwiązań. I teraz nadszedł dla mnie.

Rozmawiał Paweł Rzekanowski



Liczba Meszyńskiej

1

miejsce torunianka zajęła w I lidze w tzw. klasyfikacji eval łączącej w sobie wszystkie statystyczne elementy gry (Meszyńska była piąta pod względem średniej punktów i trzecia w zbiórkach)

2

lata koszykarka grała w AZS-UMK