Wrocławscy lekkoatleci walczą o udział w igrzyskach

LEKKA ATLETYKA. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom wrocławski lekkoatleta Robert Maćkowiak wciąż nie jest pewny występu w sztafecie 4 x 400 m podczas igrzysk do Atenach. O prawo udziału będzie walczył w sobotę w Gdańsku z Piotrem Kędzią. Szansę na występ w igrzyskach mają jeszcze inni dolnośląscy lekkoatleci z Anną Ksok na czele
Brak Roberta Maćkowiaka w kadrze na igrzyska olimpijskie to duże zaskoczenie. Wcześniej bowiem wydawało się, że wrocławski lekkoatleta może być pewny występu w Atenach. Podczas zawodów Pucharu Europy w Bygdoszczy sztafeta z Maćkowiakiem w składzie uzyskała lepszy czas od minimum Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Tymczasem tydzień temu związek zdecydował, że w jej składzie znajdzie się sześciu najlepszych zawodników mistrzostw Polski, które rozegrane zostały w miniony weekend w Bydgoszczy.

Zawodnik Śląska Wrocław zajął w zawodach szóste miejsce, które początkowo premiowało go do występu w igrzyskach. Tymczasem w poniedziałek PZLA w porozumieniu z Polskim Komitetem Olimpijskim podał kadrę sztafety czterystumetrowców, w której zabrakło Maćkowiaka. Znalazło się w niej miejsce dla pierwszej czwórki mistrzostw Polski, w składzie której są mistrz kraju Marcin Marciniszyn z AZS AWF Wrocław oraz Piotr Klimczak, Rafał Wieruszewski i Artur Gąsiewski. Do składu dokooptowano ponadto Piotra Rysiukiewicza ze Śląska Wrocław. Co ciekawe, wrocławianin z powodu choroby nie startował ani w zawodach Pucharu Europy, ani w mistrzostwach Polski. Legitymuje się natomiast w tym sezonie jednym z najlepszych czasów na 400 metrów spośród polskich zawodników.

Z kolei Maćkowiak ma jeszcze szansę wyjazdu na igrzyska. O ostatnie szóste miejsce w sztafecie lekkoatleta Śląska będzie musiał stoczyć rywalizację z piątym zawodnikiem mistrzostw Polski - krakowianinem Piotrem Kędzią. Obaj spotkają się w sobotę podczas zawodów w Gdańsku. Kto z nich wygra na 400 metrów, ten pojedzie na igrzyska.

- Muszę się niestety pogodzić z tą decyzją, bo nie mam innego wyjścia. Na pewno jest to sytuacja stresująca i nie do końca sprawiedliwa. To ciągłe zmienianie zasad też jest denerwujące - żali się Maćkowiak. - Poza tym miałem ostatnio kontuzję i nie jestem jeszcze w najwyższej formie, stąd mój słaby bieg w mistrzostwach Polski. Jednak występ sztafety na igrzyskach jest pod koniec sierpnia, a nie teraz. I wówczas powinienem być w optymalnej dyspozycji.

O prawo startu w igrzyskach wciąż walczą inni wrocławscy lekkoatleci. Na razie obok wspomnianych wcześniej Marciniszyna i Rysiukiewicza, prawo występu w Atenach ma zawodnik Oleśniczanki Jan Zakrzewski, który wystartuje w biegu na 3000 metrów z przeszkodami.

Największe szanse na start w igrzyskach mają wrocławianki Anna Ksok (skok wzwyż), Anna Zagórska (bieg na 800 m) oraz Rajmund Kółko (rzut oszczepem) z Polkowic. Wszyscy trzej zdobyli tytuł mistrza Polski w Bydgoszczy, ale ich wyniki były zbyt słabe, aby mogli myśleć o wyjeździe do Aten. Jeśli chcą być olimpijczykami, muszą do 19 lipca uzyskać wymagane przez PZLA minima. Znacznie wcześniej udział w igrzyskach może sobie zapewnić Marta Chrust w sztafecie 4 x 400 m. Musi jednak w sobotę podczas zawodów w Gdańsku pokonać Annę Jesień.

Spore nadzieje wiązane są szczególnie z Anną Ksok, która dwa lata temu została wicemistrzynią świata juniorek, a w 2003 roku zdobyła brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Aby być pewną występu w Atenach, musi skoczyć 195 centymetrów, czyli o centymetr wyżej, niż wynosi jej rekord życiowy. Anna Zagórska, jeśli chce wyjechać na igrzyska, musi pobiec na 800 m poniżej 2 minut, a Rajmund Kółko musi rzucić oszczepem na odległość minimum 83,5 metra.

Dla Gazety

Andrzej Sieradzki

trener Anny Ksok

Wierzę w to, że Ania jest w stanie skoczyć 195 cm. Na pewno stać ją na to, ale na ostatnich zawodach, w których startowała, miała ogromnego pecha do pogody. Podczas mistrzostw w Bygdoszczy, kiedy miał skakać na decydujących wysokościach, na stadionie rozpadało się, co znacznie utrudniło wykonywanie skoków. Mam nadzieję, że w kolejnych zawodach nie będzie takich problemów. W niedzielę Ania będzie rywalizować w mityngu PZLA Białej Podlaskiej, a tam jej się bardzo dobrze skacze. Jeśli tam się nie uda, wówczas 17 lipca pojedziemy na zawody do Madrytu. Tam na pewno dopisze pogoda.