Mistrzostwa kajakarzy

Deszcz, pioruny, grad oraz falstarty i medale oglądali przez dwa dni kajakarze i kanadyjkarze, którzy zjechali do Olsztyna, by ścigać się na długich dystansach


Na Krzywym pojawiły się styropianowe boje, wyznaczające "duże kółko" - długie na dwa kilometry oraz "małe kółko" o długości jednego kilometra. W zależności od wieku startujących i dystanse do przepłynięcia były różne. Najkrótszy miał 2000 metrów, zaś najdłuższy aż 10 000 metrów. XX Długodystansowe Mistrzostwa Polski w Kajakarstwie wzbudziły zainteresowanie u 471 zawodniczek i zawodników z 35 klubów. Ci co zdecydowali się wziąć udział w regatach, startowali do zmagań na wysokości przystani Olsztyńskiego Klubu Sportowego, bo tam był początek i meta. Najdłużej przebywali na wodzie uczestnicy wyścigu juniorów w kanadyjkach na dystansie 10 000 kilometrów. Ich rywalizacja, zgodnie z wolą i decyzją sędziego głównego, podzielona została na dwie raty. A wszystko przez ulewę z piorunami i gradem, która przeszła w sobotę, pierwszego dnia zawodów nad jeziorem Krzywym.

- Deszcz to jeszcze pół biedy, bo nawet przy największej ulewie można pływać, ale jeśli zaczyna się burza, nie ma żartów i zawody trzeba bezwzględnie przerwać - mówił "Gazecie" Antoni Piotrowski, sędzia główny mistrzostw.

Kanadyjkarze mimo, że wołano ich do brzegu, nie bardzo chcieli przerywać biegu, bo ci z czołówki mieli już za sobą sześć kilometrów. Wizja ponownego rozpoczynania zmagań, wcale im się więc nie uśmiechała. Musieli się jednak pogodzić z losem i dopiero późnym wieczorem rozstrzygnęli kto jest najlepszy. Złoto wygrał Krzysztof Czerniecki z OKSu, a brąz odebrał Kamil Mendelka z Welu Lidzbark Welski.

Kłopoty z rozpoczęciem wyścigu mieli też i uczestnicy rywalizacji seniorów na dystansie 10 000 metrów. Wiatr znosił ich leciutkie kajaki, a skrupulatny starter, uparł się by wszyscy wyruszyli na trasę z jednej linii. W efekcie odbyło się kilka falstartów, a denerwujący się i marznący zawodnicy, karani byli ostrzeżeniami. Serial falstartów przerwały najpierw gwizdy zniecierpliwionych widzów, a ostatecznie burza i deszcz. I dopiero po przerwie ruszył najważniejszy bieg zawodów, a wystąpili w nim m.in. Wojciech Florczak i Tomasz Górski z OKS. Ten pierwszy chciał obronić tytuł mistrza sprzed roku, ale niestety musiał się zadowolić z piątym miejscem. - Mam oczywiście niedosyt, ale rywale byli znacznie silniejsi i lepiej przygotowani - mówił na mecie Wojciech Florczak. - Ja wolę jeszcze dłuższe dystanse, bo po przepłynięciu dziesięciu kilometrów, dopiero się rozkręcam.

Z reprezentantów województwa warmińsko mazurskiego złote medale wywalczyli: Rafał Lewandowski z OKSu na 10 000 metrów juniorów, Izabela Uselis i Ewa Kacprzycka z Bazy Mrągowo na tym samym dystansie wśród juniorek w kajakowych dwójkach, Adam Roćko i Maciej Podgórski z OKSu w kajakowej dwójce juniorów na 10 000 metrów, Krystian Gaul z OKSu w jedynce chłopców na dwa kilometry, a także weterani: Andrzej Kamiński w kanadyjkach i Jan Abroziak w kajakach - obaj na dystansie dwóch kilometrów.