Grusiecki odpadł z mistrzostw Polski

Tylko przez jeden dzień Andrzej Grusiecki czuł, że jest wielki. W czwartek pokonał nr 1 tenisowych mistrzostw Polski Michała Przysiężnego, w piątek na ziemię sprowadził go Piotr Diłaj.
W turnieju głównym mistrzostw Polski wystartowało 64 tenisistów, trzech z nich nosi nazwisko Diłaj. Są braćmi, pochodzą ze znanego w Gdańsku (wszyscy są zawodnikami Lechii) tenisowego rodu Diłajów. Paweł (nr 4 turnieju) i Maciej (nr 5) mieszczą się w pierwszej dziesiątce krajowego rankingu i w Sopocie zaliczani są do faworytów (Paweł już odpadł). Inaczej 20-letni Piotr, który jest dopiero 51. rakietą w Polsce. W spotkaniu z Andrzejem Grusieckim (SKT Sopot), który dzień wcześniej odprawił głównego kandydata do złota, czyli Michała Przysiężnego (KKT Wrocław), nie powinien mieć większych szans. Teoretycznie.

W pierwszym secie każdy z tenisistów wygrywał swoje podanie do stanu 4:4. W następnym Diłaj przełamał serwis rywala, był też lepszy w kolejnym. 6:4 dla gdańszczanina.

Gdy w drugiej partii nad kortami przeszła ulewa, Grusiecki prowadził 5:4. Jednak po powrocie na plac gry zupełnie sobie nie radził. Piłkę bił mocno, ale mało precyzyjnie. No i zaczął się strasznie denerwować. - Może pan być trochę ciszej? - pytał jednego z nielicznych kibiców obecnych na meczu, który akurat coś szeptał na ucho swojemu sąsiadowi. Uciszanie nic nie pomogło, do końca seta nie wygrał już gema. I jak dzień wcześniej Przysiężny, tak teraz on, w milczeniu i ze spuszczoną głową opuszczał kort centralny. Nie będzie nawet w ćwierćfinale, choć w czwartek myślał pewnie o medalu. Może nawet o złotym.

To był drugi mecz obu tenisistów, w tym pierwszym lepszy był Grusiecki. - Ale ten dzisiejszy był ważniejszy, o większą stawkę - przypominał Diłaj, któremu po zwycięstwie myśl o podium zaświtała w myślach. - Teraz powinno być już z górki.

Co do kibiców... Codziennie na korty Sopockiego Klubu Tenisowego przychodzi ich garstka, a i tak większością owładnęła piłka nożna. - Oni powinni tego Kollera ustawić przy samej bramce i podawać. Przecież on ma ponad dwa metry wzrostu, na pewno by coś wpadło - jeden z nich próbował dociec przyczyn sensacyjnej porażki Czechów z Grekami w czwartkowym półfinale piłkarskich mistrzostw Europy. - Portugalczycy będą zdeterminowani, no i Figo grał coraz lepiej - inny myślał już o niedzielnym finale Portugalia - Grecja.

W Sopocie też nadchodzi czas finałów - w sobotę kobiecy, w niedzielę męski. Rozgrywane są jeszcze mecze wcześniejszych rund. Planowany początek gier o godz. 10. Wstęp wolny



CIEKAWSZE WYNIKI

III runda mężczyzn: Piotr Diłaj (Lechia Gdańsk) - Andrzej Grusiecki (SKT Sopot) 6:4, 7:5, Maciej Diłaj (Lechia, nr 5) - Piotr Olechowski (Mera Warszawa) 7:5, 6:4, Radosław Nijaki (AZS Poznań, 15) - Andrzej Kapaś (Mostostal Zabrze) 6:1, 6:1 , Dawid Olejniczak (Mera) - Beniamin Budziak (Polonia Bydgoszcz) 6:2, 6:7 (5-7), 7:5

Półfinały kobiet: Magdalena Kiszczyńska (Masters Szczecin) - Karolina Filipiak (AZS P.) 6:0, 6:2, Karolina Kosińska (Warszawianka, nr 2) - Monika Shneider (Mera, 3) 1:6, 6:2, 6:4