SPN Widzew SSA wystąpił o licencję!

Działacze SPN złożyli w Polskim Związku Piłki Nożnej dokumenty licencyjne. Związek ma siedem dni na ich analizę i wtedy podejmie decyzję, czy kierowana przez spółkę drużyna będzie mogła wystartować w II lidze. - Nie ma na to szans - twierdzi Andrzej Becker, nowy członek zarządu RTS
Sytuacja w Widzewie zmienia się jak w kalejdoskopie. Jeszcze w poniedziałek Becker twierdził, że w łódzkim klubie skończyła się era Andrzeja Pawelca i Andrzeja Grajewskiego, głównych udziałowców SPN Widzew SSA. Za wygraną nie dawał jednak ten pierwszy i dzień później przedstawił własny plan. Chciał, by powstała nowa spółka (FC Widzew), która przejęłaby sekcję piłki nożnej w Widzewie, dzięki czemu drużyna miałaby grać nawet w II lidze. Przez dwa dni Pawelec szukał poparcia u działaczy RTS. - Musimy podjąć decyzję, który plan jest lepszy - czy Pawelca czy młodych działaczy - mówi jeden z członków zarządu. - Chcemy jak najlepiej dla Widzewa i to nie będzie łatwa decyzja.

Do Warszawy po licencję

Powrót Pawelca do działalności w klubie spowodował lawinę protestów. Współudziałowca SPN nie chcą w Widzewie przede wszystkim kibice. Do naszej redakcji zadzwonił jeden z nich i to z Krakowa. - Przyjechałem do Łodzi specjalnie po to, by wypełnić deklarację członka RTS. Wpłaciłem też pieniądze. Jeśli wróci Pawelec, to zażądam ich zwrotu - stwierdził.

Wczoraj upływał termin składania w PZPN dokumentów uprawniających do gry w II lidze. Do Warszawy pojechała delegacja SPN Widzew SSA (m.in. Jacek Dzieniakowski, prezes spółki) - Widzew złożył dokumenty. Dajemy sobie siedem dni na ich analizę i wtedy zdecydujemy, czy dopuścić łódzki klub do rozgrywek II ligi - informuje Marcin Stefański, dyrektor departamentu rozgrywek.

Odpowiedź na to pytanie zna już jednak Becker. - Jestem przekonany, że SPN nie uzyska licencji - twierdzi. Przypomnijmy, że spółka ma długi sięgające 30 mln zł. To zadłużenie przede wszystkim wobec Urzędu Skarbowego i ZUS.

1,5 mln zł długu w prezencie

Jeśli przewidywania Beckera sprawdzą się, to nowi członkowie zarządu gotowi są wprowadzić w życie własny plan odbudowy Widzewa. Przede wszystkim odrzucają propozycję Pawelca. - Podtrzymujemy nasze deklaracje. Nie chcemy Widzewa z nim, a także z Andrzejem Grajewskim - mówi Becker. Przypomnijmy, że Pawelec chciał za 150 tys. zł wykupić 30 proc. akcji nowej spółki. - Wszystko dobrze, tyle że na naszych barkach pozostałby dług wobec członków PZPN - powiedział "Gazecie" Becker. - To 1,6 mln zł. Po odjęciu kwoty, którą oferuje Pawelec, nam zostaje do spłacenia ponad 1,5 mln zł. Dziękujemy za taki prezent.

Becker podtrzymuje także deklaracje, że nowe stowarzyszenie jest gotowe przejąć piłkarską sekcję w Widzewie. - Mamy zabezpieczone środki finansowe, bo zgromadziliśmy już około 2 mln zł. Rozmawiamy z kolejnymi sponsorami, ale oni stawiają ten sam warunek - Widzew bez Pawelca i Grajewskiego - mówi nowy członek zarządu RTS. - Pierwsze pieniądze mogą wpłynąć na nasze konto już w lipcu.

Stowarzyszenie - pod roboczą nazwą Widzew Łódź - chce nadal walczyć o miejsce w II lidze. Becker: - Jesteśmy gotowi nawet na to, by wziąć na siebie dług wobec członków PZPN.

Becker przekonuje też, że jest w stałym kontakcie ze Zbigniewem Bońkiem, który chce się włączyć w odbudowę Widzewa.

W co gra Pawelec?

O kilku tygodni zastanawiam się, co będzie dalej z Widzewem. Analizuję przepisy, plany kolejnych działaczy. Zastanawiam się, w której lidze zagra Widzew i kto będzie nim kierował. I kiedy wydaje mi się, że wiem już wszystko, jak bumerang powraca do mnie pytanie - w co gra Andrzej Pawelec? I niestety, choćbym myślał nad tym dzień w dzień non stop, to i tak nie znajdę odpowiedzi na to pytanie. W ciągu kilku dni Pawelec miał aż cztery pomysły na swoją i Widzewa przyszłość. Najpierw zadeklarował, że wycofuje się z łódzkiego klubu i "daje błogosławieństwo" nowym członkom zarządu RTS. Już dzień później niemal sfinalizował fuzję Widzewa z klubem III ligi. Kolejny dzień przyniósł nowy pomysł - Pawelec zamierzał powołać nową spółkę i starać się o grę w II lidze. I wreszcie, po kolejnej dobie, złożył w PZPN dokumenty, by drużyna prowadzona przez zadłużoną spółkę, czyli SPN Widzew SSA, uzyskała prawo gry w II lidze.

Nie wiem, w co gra Pawelec, ale broni się rękoma i nogami, by w Widzewie działać nadal. Albo robi to dlatego, bo kocha ten klub i nie może bez niego żyć, albo zwietrzył kolejny interes. Który z powodów jest prawdziwy? Ja wiem który.