Apator Toruń - Atlas Wrocław, niedziela, godz. 18

Żużel. Przed niedzielnym meczem z Apatorem wszyscy zadają sobie jedno pytanie: Czy pojedzie Jarosław Hampel? - Myślę, że tak. Tor będzie okay. Nie planujemy na nim żadnych upraw ani agrotechniki, tak jak Wrocław - uspokaja trener Apatora Jan Ząbik
Po kontuzjach Drabika (pęknięte kręgi) i Hampela (złamany obojczyk) Atlas znalazł się w trudnej sytuacji kadrowej. Doszło nawet do tego, że przed meczem w Bydgoszczy zakontraktował absolutnego debiutanta - 18-letniego Krzysztofa Nowackiego. Wszystko po to, by nie przegrać walkowerem (nie licząc Nowackiego, wrocławianie mieli tylko pięciu żużlowców zdolnych do jazdy). Na dzień przed konfrontacją w Toruniu sytuacja drużyny Marka Cieślaka trochę się poprawiła. Są bowiem szanse na występ Jarosława Hampela, choćby w jednym biegu.

- Obojczyk Jarka jest już częściowo zrośnięty i właściwie żużlowiec jest już gotów do startów - mówił w środę prezes WTS-u Andrzej Rusko. - Podjęliśmy jednak decyzję, że w sobotę w Grand Prix Danii jeszcze nie pojedzie. Start w Danii jest bowiem bardzo ryzykowny. Zawodnicy pojadą tam na tak zwanym torze jednodniowym, położonym tylko i wyłącznie na potrzeby tego turnieju. To nie są najbezpieczniejsze tory. Zdarzają się tam dziury i nierówności. Postanowiliśmy nie igrać ze zdrowiem zawodnika - dodawał Rusko. Jednocześnie zaznaczył, że Hampel na pewno przyjedzie do Torunia. Decyzję o tym, czy wystartuje, wrocławska ekipa podejmie na godzinę przed meczem. Wszystko będzie bowiem zależało od stanu nawierzchni. Jeśli będzie nierówna bądź dziurawa, "Mały" pozostanie w parkingu.

Wczoraj, gdy rozmawialiśmy z trenerem Apatora Janem Ząbikiem, zapewnił nas, że tor będzie równy na całej szerokości i nie będzie w nim żadnych pułapek. - Myślę, że Jarek w niedzielę pojedzie. Tor będzie okay - przekonuje Ząbik. - Nie planujemy na nim żadnych upraw ani agrotechniki, tak jak Wrocław. Trener Cieślak przywitał nas nieregulaminowym torem w kwietniu, ale my zrobimy równą nawierzchnię na całej szerokości. Co prawda po ostatnim meczu z Lesznem goście też narzekali na nasz tor, ale w żadnym wypadku nie był on nieregulaminowy.

Atlas podobnie jak przed tygodniem w Bydgoszczy skorzysta z rezerwy zastępującej - za Sławomira Drabika czterokrotnie pojawią się na torze koledzy z zespołu. Gorzej, że Apator mobilizuje na niedzielę najsilniejszy skład. Po kilkunastu dniach treningów w pełni gotowy do jazdy jest Tomasz Bajerski, a po złamaniu łopatki treningi miał wznowić ostatni rekonwalescent w Apatorze - Marcin Jaguś. Jednak w niedzielę w wyjściowym składzie zastąpi go jeszcze Arkaduisz Kalwasiński.

Składy

Atlas: 1. Sławomir Drabik (z/z), 2. Krzysztof Słaboń, 3. Jarosław Hampel, 4. Tomasz Gapiński, 5. Greg Hancock, 6. Robert Miśkowiak, 7. Piotr Świderski.

Apator: 9. Wiesław Jaguś, 10. Arkadiusz Kalwasiński, 11. Piotr Protasiewicz, 12. Tomasz Bajerski, 13. Jason Crump, 14. Karol Ząbik, 15. Adrian Miedziński. Wrocław wygrał tylko raz

Kluby z Wrocławia i Torunia w najwyższej klasie rozgrywkowej zmierzyły się do tej pory 34 razy. Niemal dwukrotnie częściej zwyciężali torunianie (22:12), aż pięciokrotnie udało im się pokonać wrocławian na ich terenie. Rywalom ta sztuka powiodła się za to jedynie raz. W 1999 roku Atlas pokonał Apatora w Toruniu 46:44. Najwięcej punktów dla gości zdobyli wówczas Mariusz Węgrzyk (14), Jason Crump (12) i Jacek Krzyżaniak (11), wśród torunian najlepsi byli Wiesław Jaguś i Mirosław Kowalik (po 9). Do historii przeszedł pojedynek z 1995 roku. Obie ekipy walczyły o mistrzostwo Polski, torunianie przegrywali 44:40, ale w ostatnim biegu wykluczeni zostali Tommy Knudsen i Piotr Protasiewicz, a gospodarze wygrali 45:44. Tytuł ostatecznie i tak pojechał do Wrocławia.