Hampel pojedzie w meczu z Apatorem

ŻUŻEL. Jarosław Hampel nie wystartuje w sobotę w Grand Prix Danii. - Ale w niedzielę z Apatorem w Toruniu raczej pojedzie - zapewnia prezes WTS-u Andrzej Rusko.
Minęło osiem dni od nieszczęśliwego wypadku Jarosława Hampela. Zawodnik Atlasu, startując w poprzedni wtorek w lidze szwedzkiej w barwach Kaparny Goeteborg, popełnił błąd i bez winy żadnego z rywali przewrócił się na torze. Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że ma złamany obojczyk. Wstępnie szacowano, że przerwa w startach potrwa trzy tygodnie. Tymczasem Hampel pojechał do Ipswich, gdzie w renomowanej klinice Briana Simpsona poddawany był laserowym zabiegom przyspieszającym zrastanie złamanego obojczyka.

- Obojczyk jest już częściowo zrośnięty i właściwie Jarek jest już gotów do startów - mówi prezes Rusko. - Podjęliśmy decyzję, że w sobotę w Grand Prix Danii jednak jeszcze nie pojedzie.

Przypomnijmy, że wrocławski zawodnik jest jedną z rewelacji tegorocznego cyklu Grand Prix. Po czterech pierwszych zawodach zajmuje w klasyfikacji generalnej zajmuje wysokie piąte miejsce, choć wystartował tylko w trzech turniejach. Dwa razy - w Pradze i Wrocławiu - zajął jednak drugie miejsca.

- Start w Danii jest bardzo ryzykowny - przekonuje Andrzej Rusko. - Zawodnicy pojadą tam bowiem na tak zwanym torze jednodniowym, położonym tylko i wyłącznie na potrzeby tego turnieju. To nie są najbezpieczniejsze tory. Zdarzają się tam dziury i nierówności. Postanowiliśmy nie igrać ze zdrowiem zawodnika. Co innego, gdyby był to start na torze stałym, takim jak w Pradze czy Wrocławiu, wtedy ryzyko byłoby dużo mniejsze - wyjaśnia prezes WTS-u.

Hampel wraca z Ipswich do Wrocławia jutro. Nie pojedzie w Danii, ale najprawdopodobniej wystartuje dzień później w Toruniu, w meczu ligowym z Apatorem. Działacze Atlasu nie kryją, że bardzo liczą na udział Hampela w tym spotkaniu.

- Na sto procent nie mogę obiecać kibicom, że Jarek wystartuje w Toruniu. Są na to jednak duże szanse - kończy Andrzej Rusko.