Rozmowa ze Stefanem Holmem

- Skakałem dobrze do 2,30 m. Potem za szybko się rozluźniłem. Tak nie może być w Atenach, gdzie jednym z najgroźniejszych rywali może być Sposób - mówi zwycięzca konkursu skoku wzwyż SPAR Pucharu Europy
Maciej Łopatto: Jest Pan zadowolony ze swojego rezultatu? 2,32 to wyrównanie Pana najlepszego w tym sezonie wyniku.

Stefan Holm: Może jestem zadowolony, ale bardziej ze zwycięstwa, niż z wyniku. No i z tego, że zdobyłem osiem punktów dla drużyny, co w tego typu zawodach najbardziej bardzo się liczy. Dobrze skakałem do wysokości 2,30 m. Później zrobiło się przed deszczem trochę chłodniej, powiało. Szczęście, że zdążyliśmy przed deszczem, bo mielibyśmy utrudnione zadanie, ale i tak bardziej bym się cieszył, jakbym skoczył 2,34. Nawet w deszczu. Tak naprawdę jednak, to chyba za szybko się rozluźniłem po osiągnięciu 2,30.

Czy trudna była walka z Grzegorzem Sposobem?

- Tak. On naprawdę dobrze skacze od dłuższego czasu i tak też było dzisiaj. Nie można było nie zauważyć, że cały tłum na stadionie liczy na niego i go dopinguje. Sposób może być jednym z faworytów w Atenach.

Jakie są Pana ogólne wrażenie z bydgoskiego stadionu, na którym gości Pan po raz pierwszy?

- Miły obiekt. Fajna publiczność. Szybki i twardy rozbieg. Jest dobrze.

Plany na czas po Pucharze Europy?

- Za 10 dni, 29 czerwca mamy mityng w Szwecji. Potem jadę do Grecji. 4 lipca. A później jeszcze konkursy w Gateshad, gala w Sztokholmie i mistrzostwa Szwecji tuż przed igrzyskami w Sydney....Oj, to znaczy w Atenach. Ciągle mi się to myli.

Cel na Ateny to oczywiście złoto?

- Oczywiście.

Kto będzie najgroźniejszym rywalem?

- Najpierw ja sam. Muszę zrobić wszystko co jestem w stanie, by w trakcie tych zawodów dać z siebie wszystko. Trzeba być maksymalnie skoncentrowanym. Ale jak mam mówić o innych, to Sposób może być jednym z ważniejszych rywali. Poza tym np. Boswell. Nigdy nie wiadomo. Może ktoś jeszcze zaskoczy formą.