Superliga SPAR Pucharu Europy

Jonathan Edwards i Colin Jackson wystąpili w Bydgoszczy jako gwiazdy telewizyjne. Paula Radcliffe, Christian Olsson, Christine Arron to tylko niektóre sławy, które walczyły na stadionie Zawiszy. Zwyciężyli Niemcy i Rosjanki
Żadna z konkurencji, poza ostatnim biegiem sztafety 4 razy 400 metrów, nie wywołała w ciągu dwóch dni zmagań sportowców z 11 krajów Europy tylu emocji co bieg rekordzistki świata w maratonie Radcliffe. Znana z największych światowych aren lekkoatletycznych Brytyjka biegająca w charakterystyczny sposób, mocno ruszając na boki głową, prowadziła od początku. Gdy po trzech kilometrach spiker oznajmił, że tempo nie zdradzającej objawów zmęczenia zawodniczki daje szanse na rekord świata, na stadionie zawrzało. Rytm wybijany przez bębny wspomagał rytmiczne oklaski kibiców. Paula dublowała kolejne rywalki i oklaskiwana na stojąco pędziła jakby miała za sobą tylko 400 metrów na ostatnim wirażu i prostej. Czas 14.29,11 okazał się o 4,43 sekundy gorszy od RŚ ustanowionego 11 czerwca w Bergen przez Elvan Abeylegesse z Turcji, tej samej, która rok temu wygrywała złoto na bydgoskich młodzieżowych mistrzostwach Europy. Ale i tak od wczoraj to rekord Wlk. Brytanii i Pucharu Europy. - Nie myślałam o wyniku tylko chciałam pobiec najszybciej jak tylko mogłam - mówiła po zwycięstwie.

Ze swoich wyników cieszyli się też nasi zawodnicy. - Wyjeżdżamy z Bydgoszczy z minimum na igrzyska do Aten. To świetne uczucie. Wciąż jesteśmy zaskoczone wynikiem - mówiła Grażyna Prokopek biegnąca na ostatniej zmianie sztafety 4 razy 400 metrów, ostatniej konkurencji kobiet.

Chwilę później Polacy znowy wybuchnęli radością, mimo że na ostatniej prostej sztafety czterystumetrowców niesamowitym atakiem z trzeciego miejsca popisał się Niemiec Bastien Swillims i wyprzedził Roberta Maćkowiaka. Odebrało to Polakom triumf w Pucharze Europy. - Nastroje są super. Nastawiliśmy się, by biec na maksa i zrobić minimum na olimpiadę i to się udało. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi - mówił Piotr Klimczak, który wygrał pierwszą zmianę. Sztafeta decydowała o kolejności wśród mężczyzn, bo przed 20 konkurencją w czołówce klasyfikacji zrobił się niespotykany ścisk. 100 punktów mieli Francuzi, 99,5 Niemcy, punkt mniej od nich Brytyjczycy a 98 gospodarze. Prowadzenie w widowiskowym biegu zmieniało się kilka razy. Na dodatek Chris Rawlinson z Wielkiej Brytanii wywrócił się na drugiej zmianie. Poza sztafetami z wyniku dającego olimpijską kwalifikację cieszył się skoczek o tyczce Adam Kolasa. Zaczął nieco dramatycznie, bo dwukrotnie strącił pierwszą wysokość 5,20, ale koniec miał lepszy - 5,65 to o 10 cm więcej niż przed dwoma tygodniami na Europejskim Festiwalu Lekkoatletycznym. Na wypełnionym stadionie Zawiszy Jelena Slesiarenko w skoku wzwyż za pierwszym razem pokonywała dziewięć wysokości od 1,80 do 2,04. Ten ostatni rezultat to najlepszy w tym roku wynik na świecie. Próby na 2,06 nie powiodły się.



O Pucharze Europy - czytaj też w ogólnopolskiej "Gazecie Sport"