Zmiany w Piotrcovii

Trzy podstawowe zawodniczki odchodzą z Piotrcovii. - Zespół nie będzie jednak słabszy - przekonuje Jacek Marusiński, prezes klubu
Po najgorszym sezonie w historii zakończonym przegraną w finale Pucharu Polski działacze z Piotrkowa próbują zbudować nową drużynę. Nie udało się jednak zatrzymać Beaty Kowalczyk, Anity Augustyniak i Justyny Łabul. Pierwsze dwie przeszły do Jelfy Jelenia Góra, która zaoferowała im większe pieniądze. Łabul podpisała natomiast kontrakt z mistrzem Polski AZS AWF Gdańsk. Nie wiadomo czy karierę będzie kontynuować Barbara Hajduk.

- To bardzo duże osłabienia. Straciliśmy trzy podstawowe zawodniczki i to z młodego pokolenia - twierdzi trener Adam Fedorowicz, który przedłużył umowę z Piotrcovią. - Kowalczyk to było 50 proc. wartości zespołu, a Augustyniak miała najlepszą w drużynie średnią zdobywanych goli. Na razie na ich miejsce nie pozyskaliśmy jeszcze żadnych wartościowych piłkarek.

Do drużyny po wypożyczeniu do Słupii wraca bramkarka Ewa Dziedzic. Szkoleniowiec prowadzi rozmowy z dwiema rozgrywającymi Zagłębia Lubin - Natalią Ciepłowską i Dagmarą Kowalską. Fedorowicz chce jeszcze ze Słupii ściągnąć swoje wychowanki - najlepszą zawodniczkę mistrzostw Polski juniorów Agnieszkę Łazańską oraz Annę Pniewską i Izabelę Nasierowską. - Ta trójka przyszłaby jednak głównie po to, by się uczyć, bo to młode dziewczyny. Gdyby udało się namówić Kowalską i Ciepłowską sytuacja byłaby trochę lepsza, ale i tak celem będzie walka o utrzymanie - dodaje Fedorowicz.

Trwają także rozmowy z Katarzyną Echolc ze Zgody Ruda Śląska, a w kręgu zainteresowań jest też Agnieszka Wolska z Bystrzycy Lublin. Do tej pory działacze podpisali kontrakt jedynie z 18-letnią Aleksandrą Wasilewską z Hańczy Suwałki. - Będziemy mieli dużo młodych zawodniczek, bo chcielibyśmy powalczyć o tytuł mistrzowski w juniorkach - mówi Mirosław Laskowski, wiceprezes Piotrcovii.