Jacek Gmoch: Chcę pomóc Legii

Nie przychodzę tutaj robić kariery czy interesu. Chcę pomóc - zapewnia Jacek Gmoch, nominowany na wiceprezesa CWKS Legia. Ma też zająć miejsce przewodniczącego Rady Nadzorczej KP Legia
CWKS Legia to klub wielosekcyjny, który wychował wielu medalistów najważniejszych imprez światowych. W Klubie Piłkarskim Legia jest udziałowcem mniejszościowym. Miał 20 proc. akcji, od niedawna, po przejęciu pakietu większościowego przez ITI, ledwie 3,75 proc. Mimo to, zgodnie ze statutem, przewodniczącego Rady Nadzorczej desygnuje CWKS. A po rezygnacji gen. Witolda Szymańskiego to miejsce ma zająć właśnie Gmoch.

Maciej Weber: Skąd taki pomysł?

Jacek Gmoch: W Polsce zawsze byłem albo w Zniczu Pruszków (w tym mieście się urodziłem), albo w Legii. Nic innego nie miałem. W Legii wszystko zdobyłem i wszystko straciłem. W tym klubie zostawiłem zdrowie, tu złamano mi nogę. Mam wielki sentyment i chcę pomóc. Jestem legionistą. Przecież nawet jak byłem prezesem koszykówki w Pruszkowie, to myśleliśmy o połączeniu z Legią. I jak warszawscy piłkarze grali w Pucharze Europy z Panathinaikosem to też pomagałem. Uczuć nie da się przekreślić.

Przed dwoma laty chciał Pan kupić Legię piłkarską od Pol-Motu.

Była grupa ludzi, którym dobro tego klubu leży na sercach. Zabraliśmy się jednak za to za słabo. Ale bardzo nas ucieszyło, że w klub zainwestował tak potężny sponsor jak ITI. To może tylko przynieść korzyści.

CWKS, którego właśnie został Pan wiceprezesem, jest w opozycji do ITI.

- Ja tych spraw jeszcze dobrze nie znam. Proszę dać mi czas. Wiem tyle, ile przeczytałem w prasie. Postaram się doprowadzić do zbliżenia stanowisk. Nie może być tak, że każdy chce czegoś innego. Legia ma 85 lat, z jej powstaniem związany jest marszałek Piłsudski. To klub, który wydał nie tylko wielu wspaniałych piłkarzy, ale także medalistów mistrzostw świata, Europy oraz igrzysk. I taki klub miałby upaść? Nie można do tego dopuścić. A czy będę miał coś do powiedzenia przy Legii futbolowej? Na piłce się znam. Chyba nikt nie może powiedzieć, że tak nie jest.

A wie Pan o tym, jak zadłużony jest CWKS Legia? Wie Pan, że ma sprawę w sądzie i niekorzystny wyrok w pierwszej instancji?

- O szczegółach w tej chwili nie chciałbym mówić. Chcę pomóc. Przecież, gdyby nie było źle, to po co byłbym potrzebny? Wiem, że priorytetową sprawą jest pozyskanie prawa do gruntów na Bemowie. Moim zadaniem będzie wytworzenie impulsu, który uaktywniłby osoby darzące Legię uczuciem.

Po co to Panu?

- Na pewno nie przychodzę tutaj robić kariery, czy interesu. Tego nikt, zwłaszcza znając moją biografię, nie może mi zarzucić.

Pan na stałe mieszka w Atenach. Czy to nie przeszkodzi w pilnowaniu spraw klubu w Warszawie?

- Ale ja przecież mieszkam i w Polsce! Właściwie bez przerwy mnie tutaj macie. Tak się składa, że co dwa lata jest wielka piłkarska impreza i zapraszają mnie do jej komentowania w telewizji. A ostatnio to już w ogóle jestem prawie na stałe, odkąd zostałem attache polskiej ekipy olimpijskiej. Teraz też uważajcie jak włączycie telewizory. Tym bardziej że na mistrzostwach Europy ciągle gra "moja" Grecja. Czy będziecie chcieli, czy nie, będę się u was pojawiał. I to jeszcze długo.



Dla "Gazety"

Jacek Barszcz

rzecznik prasowy CWKS Legia

Mieliśmy wolne miejsce w zarządzie, ponieważ zrezygnował wiceprezes naszego klubu, burmistrz Bemowa pan Włodzimierz Całka. Szukaliśmy właściwej osoby i znaleźliśmy. Nie da się ukryć, że w pierwszej kolejności jest to "twarz", a nam w tej chwili bardzo potrzeba takich medialnych postaci. Liczymy na jego doświadczenie, obycie w świecie. I pomoc w sprawie przejęcia przez CWKS gruntów przy ul. Kozielskiej i Powązkowskiej, w tej chwili będących własnością miasta.

Jacek Gmoch został włączony do zarządu, by pełnić funkcję wiceprezesa. Dodatkowo z funkcji prezesa Rady Nadzorczej Klubu Piłkarskiego Legia zrezygnował nasz prezes Witold Szymański (od 1 lipca wojskowy nie może zasiadać w radach nadzorczych spółek handlowych). Pan Gmoch zajmie jego miejsce, mamy zamiar wysłać na Łazienkowską oficjalne pismo w tej sprawie. Od razu chcę zaznaczyć, że o tym, kto jest przedstawicielem CWKS Legia w radzie, decyduje wyłącznie CWKS. W dodatku w związku z nadal obowiązującym statutem stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej w KP Legia wciąż nam przysługuje.

Nie mamy też obaw związanych z faktem, że pan Gmoch od lat mieszka w Grecji i mógłby być często nieobecny w kraju. Odkąd został attache polskiej reprezentacji olimpijskiej, bywa u nas wystarczająco często.

not. mac



Jacek Gmoch

Urodził się 13 stycznia 1939 roku w Pruszkowie. Grając na obronie w Legii w latach 1964 i 66, zdobywał z nią Puchar Polski. 29 razy wystąpił w reprezentacji Polski, przedwcześnie zakończył karierę. W roku 1968 doznał skomplikowanego złamania nogi w meczu kadry z drużyną wybraną przez czytelników "Expressu Wieczornego". Do biografii wlicza mu się mistrzostwo kraju, ponieważ w sezonie 1968/69 zdążył rozegrać w Legii dwa mecze. W stołecznym klubie w sumie rozegrał 190 spotkań, strzelił 11 goli. Pseudonim "Szczęka".

Jako trener zaczynał także w Legii jako asystent Edmunda Zientary. Od 1971 r. został w reprezentacji Polski współpracownikiem Kazimierza Górskiego, był twórcą tzw. banku informacji. Był z drużyną, która zdobyła złoty medal olimpijski w 1972 i trzecie miejsce na świecie dwa lata później. Potem wyjechał do USA, skąd wrócił w 1976 r., ponieważ został powołany na stanowisko selekcjonera. Prowadzona przez niego reprezentacja na mundialu w Argentynie w 1978 r. zajęła miejsca od piątego do ósmego.

Następnie pracował za granicą. W Skeid Oslo, cypryjskim Apoelu Nikozja, ale głównie w Grecji. Z Panathinaikosem Ateny zdobył mistrzostwo i Puchar Grecji, awansował do półfinału Pucharu Mistrzów. Mistrzostwo wywalczył także z Larissą. Ponadto był trenerem Yaninny, Apollonu, Olympiakosu i Ionikosu.

Autor książek "Alchemia futbolu" i "Moich sześć lat w Grecji". Absolwent Politechniki Warszawskiej. Niedawno krótko był prezesem klubu koszykarskiego w Pruszkowie. Głośno też było o tym, że wraz z Januszem Dorosiewiczem chciał kupić Legię piłkarską od Pol-Motu. Do transakcji nie doszło. Mieszka w Atenach. Prezes Grecko-Polskiego Związku Przyjaźni i Współpracy. Jest attache olimpijskim polskiej ekipy na igrzyskach, które w sierpniu rozpoczną się właśnie w stolicy Grecji.