Czy Polar może jeszcze utrzymać się w II lidze?

PIŁKA NOŻNA. Jeśli Widzew Łódź nie uzyska od PZPN-u licencji na grę w drugiej lidze, to Polar Wrocław będzie miał szansę w niej pozostać. Losy klubu z Zakrzowa w praktyce zależą od decyzji Andrzeja Grajewskiego, współwłaściciela łódzkiego klubu


Piłkarze z Zakrzowa spadli do III ligi już tydzień temu, gdy na kolejkę przed zakończeniem drugoligowych rozgrywek największy rywal Polaru w walce o baraże - Piast Gliwice urwał punkt Cracovii. Wrocławianie cały czas liczą jednak na to, że zostaną dopuszczeni do gry w barażach o pozostanie w II lidze. Powód: kłopoty Widzewa Łódź.

Łódzki klub nie otrzymał od PZPN-u licencji na grę w ekstraklasie i został automatycznie, jeszcze przed końcem rozgrywek, zdegradowany do II ligi. Ale nie w tym działacze Polaru upatrywali swej szansy. Istnieje bowiem jeszcze możliwość, że przeżywający kłopoty Widzew nie otrzyma licencji na grę nawet na tym szczeblu rozgrywek.

- Teoretycznie są dwie możliwości powrotu Polaru do drugiej ligi, obie zależą od tego, co się wydarzy w Widzewie Łódź - potwierdza Marcin Stefański z Wydziału Gier PZPN. - Pierwsza możliwość jest jednak mało prawdopodobna, bo zaszłaby tylko wówczas, gdyby Widzew jeszcze przed barażami powiadomił PZPN, że rezygnuje z ubiegania się o licencję na grę w II lidze. Wtedy oczywiście nastąpi zmiana zestawu par w barażach między wiceliderami trzecich lig i zespołami, które zajęły w drugiej lidze miejsca od 11. do 14. Ruch Chorzów, który był jedenasty, nie grałby w barażu w ogóle, a jego miejsce zająłby zespół z miejsca 15., czyli Polar - tłumaczy Stefański.

W takim przypadku zespół z Zakrzowa grałby z Radomiakiem, ale taka wersja wydarzeń jest mało prawdopodobna. W Łodzi trwają rozmowy między działaczami - jak uratować Widzew. I nawet jak do pierwszych meczów barażowych nie przyniosą rezultatów, to łódzki klub i tak ma czas do 30 czerwca na zgłoszenie do PZPN wniosku o licencję.

Do tego czasu będzie już po barażach, a wówczas Polar będzie mógł już liczyć tylko na to, że działacze Widzewa nie dojdą do porozumienia i ich zespół i tak nie otrzyma licencji.

A jest taka możliwość. Wiele zależy od dzisiejszego spotkania współwłaścicieli Widzewa, Andrzeja Pawelca i Andrzeja Grajewskiego. Klub, jak już informowaliśmy w "Gazecie", chce przejąć Zbigniew Boniek. Warunkiem jest nieodpłatne przekazanie mu swoich udziałów przez Grajewskiego i Pawelca oraz zrzeczenie się przez nich roszczeń wobec Widzewa. Pawelec, wiemy z wiarygodnych źródeł, gotów jest darować Widzewowi długi i oddać akcje Bońkowi. Grajewski natomiast nie chce takiego rozwiązania. Jeśli będzie uparty, Widzew na drugoligową koncesję będzie miał niewielkie szanse.

Co się stanie, jeśli jej nie dostanie, a będzie już po barażach?

- Naturalnie będzie wakat w II lidze i PZPN będzie musiał niezwłocznie podjąć stosowne decyzje, by wyłonić drużynę, która zajmie wolne miejsce - tłumaczy Marcin Stefański. - Tu przepisy są proste, miejsce w II lidze otrzyma ten zespół, który zajął w zakończonych rozgrywkach wyższą pozycję. Polar zostałby w II lidze więc tylko wówczas, gdyby wszystkie drużyny, które trafiły do barażów z drugiej ligi, wyeliminowały trzecioligowców. Jeśliby natomiast przegrał choć jeden, to Polar nie ma szans, bo wakat wypełniłby właśnie ten przegrany. W II lidze zajął bowiem wyższe miejsce od wrocławian.

Pozostanie Polaru w II lidze jest więc równoznaczne z nieawansowaniem do niej Śląska Wrocław. Ale i tak największy wpływ na to, co się stanie, mają działacze Widzewa, szczególnie Andrzej Grajewski.