Piłkarska IV liga finiszuje

Piłkarze MKS Myszków zrehabilitowali się za jesienną porażkę z Rakowem 0:5. W sobotę w derbach regionu Raków uległ w Myszkowie 1:2
Pojedynek był bardzo zacięty. Oba zespoły już od pierwszego gwizdka sędziego rozpoczęły zdecydowane ataki na bramkę przeciwników. Pierwsi celnie trafili gospodarze i to już w 4. minucie meczu. Piłkę stracił Piotr Mastalerz. Przejął ją Waldemar Kamiński i idealnie dograł do nieobstawionego Damiana Sołtysika. Młodzieżowiec myszkowian nie zmarnował czystej sytuacji i wyprowadził MKS na prowadzenie. Radość gospodarzy nie trwała jednak zbyt długo. Wyrównującego gola sześć minut później, po rajdzie prawą stroną boiska, strzelił niezawodny Piotr Malinowski. Jego gol wywołał radość ponadstuosobowej grupy kibiców Rakowa.

W pierwszej części ze strony Rakowa groźnie strzelali jeszcze kapitan Mariusz Przybylski oraz Maksymilian Rogalski. Ze strony Myszkowa na bramkę Cezarego Siwego uderzali Piotr Trepka i głową Robert Majchrzak.

W drugiej części meczu stroną przeważającą byli gracze trenera Jerzego Okularczyka. Swą przewagę myszkowianie udokumentowali w 65. minucie. Znowu dokładnie do Sołtysika dogrywał Kamiński, a ten pięknym strzałem zdobył drugą i jak się później okazało zwycięska bramkę w meczu.

Raków mimo że przegrywał, starał się wyrównać w kontratakach. Po jednym z nich bliski zdobycia gola był Sebastian Żebrowski, ale jego strzał był za słaby, by pokonać Tomasza Stańczyka.

W 80. minucie częstochowianie znowu zagrozili bramce MKS. W polu karnym upadł Łukasz Lechowski, ale sędzia kazał grać dalej.

- Myszkowianie wygrali zasłużenie, bo w tym dniu byli od nas zdecydowanie lepsi - komentuje trener Rakowa Andrzej Samodurow. - Mieli bardziej doświadczonych zawodników, w tym Kamińskiego, który manewrował naszą obroną jak chciał.

Już w środę na stadionie przy ul. Limanowskiego o godz. 17 Raków zmierzy się z Koszarawą Żywiec w finale Pucharu Polski na szczeblu makroregionu. Pojedynek ten będą mogli zobaczyć kibice, gdyż ŚZPN warunkowo wyraził zgodę na udział publiczności w tym finale. - W środę zbiera się również komisja, która będzie obradować nad anulowaniem nam dalszej kary - dodaje trener Samodurow. - Klub poczynił już w tym kierunku pewne kroki.

MKS Myszków - KS Raków 2:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Sołtysik (3.), 1:1 Malinowski (9.), 2:1 Sołtysik (65.);

MKS Myszków: Stańczyk - Gajecki, Nikodem, Piwoński, Góra, Szyja, Majchrzak (75. Kurzaczek), Trepka, Stępień (70. Bryła), Kamiński (87. Lamch), Sołtysik;

KS Raków: Siwy - Mastalerz, Jankowski, Ojczyk, Sroka (81. Popko), Żebrowski (73. Lechowski), Przybylski, Lesik, Lisowski (76. Mazur), Rogalski, Malinowski.



Piłkarze Włodaru, mimo iż prowadzili w Bytomiu z Szombierkami 2:0 i 3:2, przegrali ostatecznie aż 3:5. Częstochowianie bardzo dobrze rozpoczęli mecz z bytomianami. Po 34. minutach gry i golach Jakuba Błaszczykowskiego oraz Norberta Janusz prowadzili różnicą dwóch bramek. Niestety, fatalnie rozegrali ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy i pozwolili gospodarzom wyrównać. Włodar prowadził jeszcze 3:2 po golu Dariusz Krężela. Końcówka meczu należała jednak do graczy Szombierek, którzy trafili celnie do bramki Włodara jeszcze trzykrotnie. - Bramek mogło paść jeszcze więcej - mówi trener Włodara Gothard Kokott. - My mieliśmy cztery idealne sytuacje, a gospodarze dwie.

Szombierki Bytom - KS Włodar Domex 5:3 (0:2)

Bramki: 0:1 Błaszczykowski (13.), 0:2 Janusz (34.), 2:1 Galuch (37.), 2:2 Machura (41.), 2:3 Krężel (69.), 3:3 Rok (71.), 4:3 Rok (79.), Ogan (84.);

Włodar: Kapral (75. Różycki) - Rubik (45. Sobieraj), Skrzypkowiak, Brzeziński, Dynus (85. Kamiński), Błaszczykowski, Krężel, Maciejewski, Janusz, Załęcki (50. Jarmuda), Kobus.



Lotnik Kościelec przegrał w Rudzie Śląskiej z Uranią Ruda Śląska 4:2. Kościelczanie fatalnie rozpoczęli mecz. Już po kwadransie gry przegrywali 0:3. W dodatku od 26. minuty Lotnik grał w osłabieniu, bo Adrian Pasieka ujrzał czerwoną kartkę. Osłabienie jakby rozluźniło gospodarzy. Po przerwie Lotnik po golach Kamila Puchały i Piotra Prusko doszedł w 79. minucie na 3:2. Jednak gospodarze rozwiali nadzieję Lotnika na korzystny wynik w 84. minucie, kiedy to zdobyli czwartego gola. Lotnik mecz kończył w dziewiątkę, gdyż szarżujący kartkami sędzia wyrzucił z boiska również Pawła Kowalczyka.

Urania Ruda Śląska - Lotnik Kościelec 4:2 (3:0)

Bramki: 1:0 Baran (2.), 2:0 Ferenc (6.), 3:0 Dykta (14.), 3:1 Puchała (57.), 3:2 Prusko (79.), 4:2 Dykta (84.);

Lotnik: Cyruliński - Teodorczyk (86. M. Palacz), Pasieka, Kowalczyk, Kwasek, P. Palacz, Żwirek, D. Palacz, Urbaniak, Prusko, Puchała.



Bez punktów ze Świętochłowic wrócili zawodnicy Jury Niegowa, którzy przegrali z najlepszą drużyną rundy wiosennej 4:2. - Popełniliśmy w tym meczu bardzo dużo błędów w obronie - mówi trener Jury Grzegorz Szulc. - Gospodarze przeprowadzili pięć akcji, z czego aż cztery zakończyli celnymi strzałami. Przy stanie 2:1 postawiliśmy na zdecydowany atak. Śląsk dwa razy nas skontrował i wyszedł na prowadzenie 4:1. My odpowiedzieliśmy tylko jeszcze jednym celnym trafieniem.

Śląsk Świętochłowice - Jura Niegowa 4:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Wagner (5.), 2:0, Jurok (9.), 2:1 Migoń (76.), 3:1 Raba (80.), 4:1 Rzeźniczek (86.), 4:2 Sarzała (87.);

Jura: Czerkies - Szczepaniak (84. M. Lamch), Kopecki (75. A. Lamch, Stemplewski, Bryła (46. Marcińczyk), Sarzała, Trepka (62. Nowiński), Migoń, Dorobisz, Maciąg, Szulc.

Pozostałe mecze: Górnik II Zabrze - Concordia Knurów 1:1, Czarni Sosnowiec - MKS Sławków 3:1, GKS Tychy - Źródło Kromołów 3:1, Slavia Ruda Śląska - Unia Strzemieszyce 3:1.

1. MKS Sławków296261:38
2. GKS Tychy295451:33
3. Raków Częstochowa295348:27
4. MKS Myszków294836:31
5. Górnik II Zabrze294542:30
6. Lotnik Kościelec294442:36
7. Slavia Ruda Śl.294446:38
8. Szombierki Bytom294358:54
9. Śląsk Świętochłowice293941:41
10. Włodar Częstochowa293844:51
10. Źródło Kromołów293747:48
12. Czarni Sosnowiec293739:43
13. Jura Niegowa293245:55
14. Urania Ruda Śl.292930:45
15. Concordia Knurów 292328:53
16. Unia Strzemieszyce 291928:62