Sport.pl

Defekty zmorą klubów żużlowej ekstraligi

Żużel. Pękający łańcuszek sprzęgłowy to najczęstszy defekt motocykla na polskich torach żużlowych. Przez pękające łańcuszki w tym sezonie przegrał już BTŻ Bydgoszcz i Włókniarz Częstochowa. Kto będzie następny?
W ostatnią niedzielę ogromny pech dotknął ekipę Włókniarza (przegrała we Wrocławiu 36:54), która w pierwszej części meczu zanotowała aż trzy defekty na punktowanych pozycjach. Dwa razy do mety nie dojechał Zbigniew Czerwiński, raz Rune Holta. Za każdym razem przyczyna była ta sama - pęknięty łańcuszek sprzęgłowy. A efekt - Atlas po serii defektów gości objął prowadzenie 30:18... Wcześniej pękające łańcuszki sprzęgłowe pozbawiły zwycięstwa BTŻ Bydgoszcz, która na własnym torze przegrała z Unią Tarnów 43:47. I tylko dlatego, że dwukrotnie jadący na punktowanych pozycjach Michał Robacki z powodu defektu nie dojeżdżał do mety.

- Pękające łańcuszki sprzęgłowe są zmorą wielu drużyn - komentuje prezes Unii Leszno Rufin Sokołowski. - Na przykład wszystkie defekty Adamsa w tym sezonie spowodowane były właśnie pękającym łańcuszkami. Gdy pęka tylny łańcuch [przenoszący napęd ze sprzęgła na tylne koło - red.], często jest to efekt złej jazdy, zbyt mocnego wykontrowania motocykla itd. Taki defekt zdarza się często młodym zawodnikom. Techniczna i płynna jazda, jak w przypadku Adamsa, praktycznie eliminuje zerwanie się tylnego łańcucha. Ale na defekt łańcuszka sprzęgłowego nie ma się żadnego wpływu - przekonuje Sokołowski.

Najciekawsze jest to, że łańcuszki sprzęgłowe na rynek polski produkuje jedna firma - włoska Regina. Wielu tunerów jest przekonanych, że technologicznie nie wytrzymują one coraz to większych mocy osiąganych przez mocno podrasowany silnik żużlowy. - Ale zwykle jest tak, że tych łańcuszków nie ma jak zareklamować, bo Włosi nie wystawiają żadnych gwarancji. Po prostu trzeba mieć farta i liczyć, że nie pękną w decydującym momencie - mówi Sokołowski. Wielu się jednak przeliczyło... - Kupiliśmy serię dwudziestu łańcuszków, nowa partia i wszystko na nic - narzekał zaraz po meczu we Wrocławiu prezes Włókniarza Marian Maślanka. W podobnym tonie wypowiadał się największy pechowiec tamtego spotkania Zbigniew Czerwiński. - Nawet nie ma jak złożyć reklamacji. Nie ma do kogo się zwrócić. Nie dość, że nic nie zarobiłem, to jeszcze w motocyklu kompletnie skrzywiła mi się rama. Same straty - opowiadał podłamany.

Defekt pękającego łańcuszka sprzęgłowego niemal wyłącznie zdarza się na torach twardych (w niedzielę właśnie taki był na meczu we Wrocławiu i na takim zawsze jeździ BTŻ). Bo wtedy silnik osiąga największe obroty, a łańcuszek poddawany jest największym przeciążeniom. - Czasem nie tylko wada materiału przyczynia się do zerwania łańcuszka. Ważny jest sposób przygotowania całego motocykla - zwraca uwagę prezes WTS-u Andrzej Rusko. - Zębatki muszą być ze sobą zgrane idealnie w jednej płaszczyźnie, wtedy jest większa szansa, że łańcuszek się nie zerwie. W 1997 roku Darek Śledź też narzekał na zerwane tylne łańcuchy, ale okazało się, że ma po prostu krzywą ramę...

Rusko przypomina też o niebagatelnej roli, jaką w boksach spełniają mechanicy żużlowców. - Tommy Knudsen potrafił siedzieć nad jednym silnikiem cały dzień wraz z dwoma mechanikami - mówi. - Duński mechanik, z którym współpracowaliśmy - Regin Pedersen przygotowywał motocykl cztery, pięć dni. A ja słyszę, że nasi pseudomechanicy potrafią przygotować maszynę do startu w jedną godzinę. Może tu tkwi przyczyna pękających łańcuszków?

Co to jest łańcuszek sprzęgłowy?

Mówi Witold Gromowski, klubowy mechanik BTŻ Polonii Bydgoszcz: -

Łańcuszek sprzęgłowy poprzez koła zębate łączy kosz sprzęgła z wałem pędnym. To element silnika narażony na ogromne obciążenia i działanie wysokich temperatur. W związku z działającymi obciążeniami musi mieć zapewnione skuteczne smarowanie. Tuż przed biegiem często widać mechaników wybiegających z parkingu z butelkami sprayu do motocykli. Oni właśnie smarują łańcuszek. Gdy zawodnik na starcie ma maksymalnie odkręcony gaz, obroty silnika sięgają 12 tysięcy na minutę. W momencie puszczenia sprzęgła siła, poprzez łańcuszek sprzęgłowy i wał, jest przenoszona na tylny łańcuch.

Producentem tych części jest włoska firma Regina. Łańcuszek ma 62 ogniwa, jego cena z ubiegłego roku, 25 euro, raczej się nie zmieniła. Te elementy psują się wskutek rozhartowania i osłabienia materiału. Łańcuszki psują się częściej na twardych torach, gdzie obroty silnika są większe. Na przyczepnych torach tego typu awarie prawie się nie zdarzają.