Cracovia przed meczem ze Szczakowianką

Kibiców "Pasów" czeka 90 minut horroru. Żeby grać w barażach o ekstraklasę, ich pupile muszą pokonać ekipę z Jaworzna. Wtedy nie interesuje ich wynik Bełchatowa.
Na potknięcie Cracovii liczy jeszcze polujący na trzecie, premiowane udziałem w barażach o ekstraklasę miejsce - GKS Bełchatów. Na razie bełchatowianie mają tyle samo punktów co biało-czerwoni (54), a dzisiaj o tej samej porze podejmują outsidera II ligi - Aluminium Konin. Zatem czeka ich o wiele łatwiejsza przeprawa niż podopiecznych Wojciecha Stawowego.

Modły o zwycięstwo

Na ostatnim treningu "Pasów" nie było widać przedmeczowego napięcia u zawodników. - Ale to już czuć, chłopcy zaczynają się koncentrować - mówi trener Wojciech Stawowy. Przedpołudniowe zajęcia trwały niecałą godzinę. - Teraz idziemy na procesję. Pomodlimy się o zwycięstwo - zwierzył się pomocnik Cracovii Krzysztof Przytuła, który w przerwie zimowej został pozyskany z Jaworzna.

- Szczakowianka to dobry zespół, podobnie jak my gra technicznie - ocenia Przytuła, a najwyżej spośród jaworznian ceni urodzonego w Krakowie pomocnika Macieja Iwańskiego (grał m.in. w Unii Oświęcim).

Mikulski na trybunach

W Jaworznie mówi się, że działacze "Pasów" w perspektywie nowego sezonu zamierzają sprowadzić pod Wawel pomocników Szczakowianki: 31-letniego Adama Kompałę i 25-letniego Huberta Jaromina. Z kolei trener Szczakowianki Albin Mikulski podobno ma być menedżerem Cracovii. W związku z tymi informacjami zarząd klubu z Jaworzna doszedł do wniosku, że Mikulski w Krakowie usiądzie na trybunach, a zespół poprowadzi jego asystent Andrzej Sermak.

W czwartek indywidualnie ćwiczył Robert Kolasa, który i tak miałby niewielkie szanse na występ w podstawowym składzie. Obrońca "Pasów" ma krwiaka na mięśniu dwugłowym. Jedenastka na mecz ze Szczakowianką trenowała pod okiem drugiego szkoleniowca Roberta Jończyka. Jończyk duży nacisk położył na zgranie zespołu i przesuwanie strefy (podwajanie krycia w środku pola, przenoszenie ataku na skrzydła, kontrataki, łapanie na spalone). Potem ćwiczono rzuty rożne i wolne oraz strzały z dystansu. Centry najlepiej wychodziły Marcinowi Bojarskiemu, a uderzenia Przytule i Piotrowi Gizie. Specjalista od wolnych Łukasz Skrzyński tym razem często trafiał w sztuczny mur albo posyłał piłkę nad poprzeczką.

Współwłaściel na treningu

Zajęciom przyglądał się ubrany w dres współwłaściciel Cracovii prof. Janusz Filipak, który długo dyskutował z trenerem Stawowym. Przez chwilę nawet pokopał piłkę z zespołem.

- Nie ukrywam, że przed meczem ze Szczakowianką rośnie poziom adrenaliny - mówił "Gazecie" Filipiak. - Musimy od początku ostro zaatakować. Po przegranej w Gorzycach nie było pretensji do zawodników, bo wszyscy widzieli, ile oni dali z siebie na boisku. Widać było piłkarską złość i łzy. Niech stworzą widowisko dla kibiców.

- Stawka meczu jest tak duża, że piłkarze nie potrzebują dodatkowej mobilizacji - dodaje trener Stawowy, który dzisiaj obchodzi 11. rocznicę ślubu. - Nie może być lepszego prezentu od wygranej - uważa.

Spotkanie będzie transmitowane przez Polsat Sport. Sponsorem meczu jest firma Business Lease.

Cracovia - Szczakowianka

piątek, godz. 17

Cracovia: Olszewski - Radwański, Skrzyński, Węgrzyn, Baster - Bojarski, Giza, Baran, Przytuła - Drumlak, Bania. W rezerwie: Cabaj, Świstak, Makuch, Nowak, Ankowski, Dudziński, Szczoczarz, Wróbel.

Szczakowianka: Bledzewski - Górak (Wiśniewski), Hosić (Księżyc), Wawrzyczek - Jaromin, Czerwiec, Kompała, Iwański, Kozubek - Król, Gierczak.

dla Gazety

Paweł Drumlak

napastnik Cracovii

Doskonale zdajemy sobie sprawę z rangi tego meczu. Mamy nadzieję, że pech po meczu w Gorzycach już nas opuścił i tym razem zagramy skuteczniej Przyszedłem tu, by odnosić z Cracovią sukcesy. Mam nadzieję, że nadchodzi właśnie ta chwila. Zagram w ataku razem z Piotrkiem Banią. Będę też wspomagał drugą linię. Razem z Piotrkiem Gizą spróbujemy dogrywać piłkę w uliczkę do naszego snajpera "Baniowego". Szczakowianka to zespół budowany na ekstraklasę, jeden z silniejszych w II lidze. Ale ja na to nie patrzę. Wychodzę na boisko po to, żeby wygrać. Z respektem do rywala, ale i wiarą w swoje umiejętności.

not. bor